Nowy numer 47/2019 Archiwum

Pod przymusem

Na początek Adwentu będzie mało ascetycznie, bo o pieniądzach.

W Brukseli skończyła się pierwsza bitwa o unijny budżet na lata 2014–2020. Ministrowie i szefowie rządów, otoczeni tabunami urzędników, ekspertów i różnych doradców, stoczyli zawzięty bój o miliardy euro. Nie śpiąc po nocach, a być może nawet nie jedząc, próbowali ograć przeciwnika. Jak wiadomo, na razie bezskutecznie. Do następnego poważnego starcia dojdzie zapewne w styczniu.

U nas panuje powszechne przekonanie, że z unijnego budżetu powinniśmy wyrwać jak najwięcej. Dlaczego? Bo nam się należy. Może i nam się należy z powodów historycznych, ale ja patrzę na te zmagania z mieszanymi uczuciami. Z dwóch przynajmniej powodów. Unijne pieniądze są bardzo niebezpieczne, bo usypiają czujność. Grecja, Hiszpania czy Portugalia swego czasu też otrzymały wielkie pieniądze, a dzisiaj albo zbankrutowały, albo są na granicy katastrofy. Człowiek jest w stanie roztrwonić każde łatwo zdobyte pieniądze. Zgodnie z zasadą: łatwo przyszło, łatwo poszło.

Urzędnik państwowy ma ku temu jeszcze większy talent. Zasobność i poczucie bezpieczeństwa nie biorą się z dotacji, nawet miliardowych, tylko z pracy. Poza tym, co o wiele ważniejsze, te pieniądze nie przyczynią się do powstania wspólnoty, bo nie są przekazywane dobrowolnie, ale pod przymusem. A przymus nigdy nie tworzy silnych więzi. Co stoi za wysokimi dotacjami dla naszego kraju? To proste – wysokie podatki dla obywateli państw zachodniej Europy. Pieniądze nie biorą się przecież skądinąd, jak tylko od ludzi, którzy pracują i płacą podatki. A jeszcze nie słyszałem, by ktoś płacił je dobrowolnie i z radością. Gdyby Brytyjczycy, Francuzi czy Holendrzy zrobili dobrowolną zrzutkę do unijnej kasy, sprawa byłaby godna najwyższej pochwały. Pomiędzy euro darowanym a wymuszonym istnieje olbrzymia różnica.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Dawid G
    29.11.2012 12:26
    No właśnie, II Synod w Archidiecezji katowickiej rozpoczęty, ale redaktor naczelny katolickiego tygodnika, zamiast ascetycznie na początek Adwentu, to pisze o polityce i pieniądzach. Najwyrażniej musi tak ?, ale komu to jest potrzebne ? Czy to wpisuje sie w budowanie świątecznej atmosfery ? Wg mnie nie. Teraz nikt nie powinien się dziwić, że kryzys wartości i kryzys w Kościele trwa. Czy kolejny Synod może to zmienić ? Może, ale...
  • gut
    29.11.2012 16:05

    Super ta okładka GN niezwykle pomysłowa.

  • strzelec
    02.12.2012 19:20
    Zwracam uwagę na "nam się należy" i "wyrwać". Ta postawa obowiązuje nie tylko w stosunku do UE. W Polsce całe grupy zawodowe chcą coś wyrwać lub zachować przywileje bo kiedyś, często jeszcze za komuny coś dostali. Pojedynczy Kowalski myśli podobnie i stosuje taką postawę w życiu codziennym. Co to ma wspólnego z chrześcijaństwem?

    Bardzo rzadko słyszę głosy typu posuńmy się, pomyślmy o innych itp.
    doceń 4

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji