W tym roku skończyłby 70 lat, gdyby nie tragiczny w skutkach wypadek samochodowy. Krzysztof Klenczon zginął w Chicago 25 lutego 1981 roku. Był liderem Czerwonych Gitar i Trzech Koron, idolem nastolatek w latach 60. XX w. Ale także gorącym patriotą i kochającym mężem. Kiedy śpiewał na koncertach „Biały krzyż”, prosił, by nikt nie tańczył. To była piosenka dla jego ojca.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








