Nowy numer 48/2020 Archiwum

„SLD bliżej do faszyzmu, niż MW”

Prof. Żaryn: SLD to ostatnia partia, która ma prawo przyrównywać innych do totalitarystów

Prof. Jan Żaryn (historyk, wykładowca Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego):

Sojusz Lewicy Demokratycznej to ostatnia partia, która ma prawo przyrównywać innych do totalitarystów. Dziedziczy i z własnego wyboru chce dziedziczyć spuściznę Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. To ugrupowanie próbowało wspólnie z sowietami wprowadzić system w pełni totalitarny. To, że im się to nie udało, jest zasługą społeczeństwa, które się przed tym broniło i powinno raczej być traktowane w kategorii porażki PZPR. Jestem za zdelegalizowaniem wszystkich ugrupowań komunistycznych i faszystowskich w Polsce i na całym świecie, ale jeśli komuś do nich bliżej, to SLD, a nie Młodzieży Wszechpolskiej czy Obozowi Narodowo-Radykalnemu.

Ani MW ani ONR nie mogą być uważane za organizacje faszystowskie. MW była przed wojną młodzieżową formacją Związku Ludowo-Narodowego, stronnictwa, do którego należało wielu wybitnych ludzi i któremu zawdzięczamy bardzo demokratyczną konstytucję marcową. Prawdą jest, że z biegiem czasu cały obóz narodowy, podobnie zresztą jak obóz piłsudczykowski, ewoluował i uznał, że demokracja parlamentarna ma także słabości i nie może być traktowana jako jedyny możliwy system. Także ONR, będący mutacją części MW, był krytyczny wobec demokracji. Dążył do modernizacji Polski rozumianej jako znalezienie najlepszego systemu społeczno-gospodarczego. W ramach ideowych poszukiwań inspirował się częściowo katolicką nauką społeczną, częściowo korporacjonizmem, a częściowo rozwiązaniami włoskiego faszyzmu, jednak to było poszukiwanie własnej drogi. Najbliższe narodowym radykałom były poglądy Adama Doboszyńskiego, który chciał połączyć myśl św. Tomasza z Akwinu z potrzebą zabezpieczenia bytu najuboższym, likwidacją bezrobocia i samorządnością. Koncepcje zarówno endeckie, jak i narodowo-radykalne, znawcy tematu określają mianem nacjonalizmu chrześcijańskiego, który nie ma nic wspólnego z faszyzmem. Obóz narodowy nie rządził w tym okresie w Polsce, nie wiemy więc, jak by się potoczyły jej losy, gdyby wcielał w życie swoje pomysły. Wiemy natomiast, że gdy sanacja była u władzy, mocno ograniczała demokrację: ma na sumieniu osoby, które zginęły podczas przewrotu majowego, obóz odosobnienia dla więźniów politycznych w Berezie Kartuskiej, wybory brzeskie – a mimo to nikt rozsądny nie uznaje jej za siłę faszystowską. Ideologie totalitarne, faszyzm i komunizm, były pogańskie, antyludzkie, zajmowały się mordowaniem ludzi na masową skalę.

Jeśli dzisiejsi narodowcy są wewnętrznie logiczni, to odwołując się do przedwojennej endecji chcą wyciągnąć z jej spuścizny to, co pozytywne. Jeśli Związek Strzelecki „Strzelec” odwołuje się do tradycji piłsudczykowskiej, to nie do Berezy Kartuskiej, ale do I Kompanii Kadrowej. Jestem pełen uznania dla lidera MW, Roberta Winnickiego, jego sposobu myślenia, występowania i argumentowania swoich racji. Gdy mówi o „obaleniu republiki Okrągłego Stołu” to nie można tego utożsamiać z dążeniami antydemokratycznemu. Profesorowie Jadwiga Staniszkis czy Andrzej Zybertowicz od dawna badają wpływ na patologie współczesnej Polski umowy, której fundamentem jest Okrągły Stół. Czy jeśli uznaję, że należy ten układ obalić w drodze demokratycznych wyborów, to czyni mnie to faszystą? Ci, którzy stawiają taki zarzut, albo nie rozumieją, co mówi ten, który stawia taką tezę, albo nie chcą, by inni go zrozumieli.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama