Nowy numer 2/2021 Archiwum

Podzielone świętowanie

W dniu obchodów Święta Niepodległości uwaga całej Polski skupiona była na Warszawie, gdzie różne nurty ideowe i polityczne oddzielnie świętowały 94. rocznicę odzyskania niepodległości.

Razem dla Niepodległej

O godz. 11.11 startuje ponad 8 tys. sportowców ubranych w białe i czerwone koszulki. Na czele jedzie unikatowy samochód packard z 1930 r., w którym rolę marszałka Piłsudskiego odgrywa wąsisty inż. Zbigniew Kowalczuk z Mszczonowa. Wystartowali rolkarze, biegacze i amatorzy nordic walking. Widać tatę z dzieckiem i mamę na rolkach pchającą wózek, biegnie też kelner z tacą, na której stoją dwie szklanki z wodą. Wszyscy pod hasłem „XXIV Bieg Niepodległości – Łączy ludzi wolnych”. Gdy ostatni dobiegają mety, na pl. Piłsudskiego gęstnieją tłumy. Pogoda dopisała, co zauważa prezydent, wygłaszając pod pomnikiem długie przemówienie o polskich tradycjach patriotycznych i apelując, by się wzajemnie nie wykluczać i nie przeklinać. Po złożeniu kwiatów rozpoczyna się prezydencki marsz „Razem dla Niepodległej”. Przez kilka wieczorów zapraszała na niego specjalna iluminacja na frontonie Pałacu Prezydenckiego. 3,5-kilometrowy szlak wiedzie ku pomnikom osób zasłużonych dla odzyskania niepodległości. Przy pomniku kard. Stefana Wyszyńskiego prezydenta witają bannery z jego podobizną, zestawioną ze zdjęciem dziecka po aborcji i napisem: „614 zamordowanych w 2010 r. Dobry kompromis?”. Modlitwę w intencji ojczyzny prowadzi metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz. Wojskowa orkiestra gra „Boże, coś Polskę…”. Prezydent nuci z innymi. W tłumie zauważyć można m.in. Ryszarda Kalisza, ale także wielu polityków PO. Pod pomnikiem Wincentego Witosa do marszu dołącza spora grupa działaczy PSL, a obok Romana Dmowskiego – politycy odwołujący się do tradycji narodowej demokracji, wśród nich Roman Giertych. Na całej trasie, zwłaszcza pod pomnikami, gdzie Bronisław Komorowski składa wieńce, marsz witany jest oklaskami. Prezydent i Pierwsza Dama pozdrawiają i zapraszają tych, którzy tłoczą się przy chodnikach. A wśród nich bardzo dużo rodzin z dziećmi. Wielu uczestników to ci sami, którzy trzy godziny wcześniej uczestniczyli w uroczystej odprawie wart przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Inni przyszli zobaczyć defiladę grup rekonstrukcyjnych i przewożony na platformie wojskowej historyczny czołg z wojny polsko-bolszewickiej. Marsz przystaje także przy pomnikach Grota Roweckiego i Ignacego Paderewskiego. Przy ostatnim z pomników prezydentowi towarzyszy rodzina marszałka Piłsudskiego. Całość kończy się Mazurkiem Dąbrowskiego.

Marsz antyfaszystów

Marsz antyfaszystowski wyruszył około 13.30 sprzed pomnika Bohaterów Getta. W obstawie policji w kierunku placu Zamkowego szła głównie młodzież. Wśród znanych postaci można było dostrzec dziennikarkę Ewę Wanat i feministkę Kazimierę Szczukę. Zorganizowano go pod hasłem „Faszyzm nie przejdzie”. Na trasie mundurowi musieli kilka razy interweniować, gdyż nieznani bojówkarze próbowali zakłócić pochód, ale ostatecznie obeszło się bez incydentów. W kierunku maszerujących padały za to obraźliwe hasła, takie jak „Z lewakami do gazu”. Uczestnicy nieśli tęczową flagę – symbol ruchów walczących o prawa dla osób homoseksualnych, a także liczne transparenty – na nich takie hasła, jak: „Nacjonalizm zabija”, „Faszyści precz z naszych ulic”, „Roman Dmowski nie jest moim bohaterem”. – Idę, bo widzę, że odradza się faszyzm. I nie tylko w Warszawie, ale na przykład w takich miastach jak Białystok, gdzie niszczone są groby żydowskie – mówi Jakub Kundzik. – Przyszłam na chwilę popatrzeć. Tam idzie mój syn Tomasz. Przyniosłam mu rogale świętomarcińskie, bo obiadu nie jadł. Jestem dumna z syna, który walczy o miejsce w kraju dla każdego obywatela – mówi Anna. Pochód zakończył się na placu Zamkowym.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama