Nowy numer 43/2019 Archiwum

Otrzęsin już nie będzie

O otrzęsinach w Salezjańskim Gimnazjum w Lubinie z jego dyrektorem, ks. Marcinem Kozyrą SDB, rozmawia Agata Puścikowska.

I kolano stało się „złe”. Jak to było z tą bitą śmietaną na kolanach?

– Otrzęsiny na wyjeździe zainicjowaliśmy parę lat temu, żeby je okiełznać – bo młodzież w wielu szkołach organizuje je zazwyczaj samodzielnie, bez nadzoru dorosłych. I wtedy często mają miejsce czasem naprawdę niebezpieczne zabawy. Podczas naszych otrzęsin, które były swojego rodzaju torem przeszkód, uczniowie przechodzili dziesięć stacji. Ja, jako Neptun, czekałem na stacji dziewiątej. Na kolanach miałem piankę do golenia. Obok stała – dla zmyłki – bita śmietana. Uczniowie myśleli, że DOTKNĄ ustami bitej śmietany, zrobią im się słodkie wąsy. Dotykali jednak pianki do golenia, więc mieliśmy komiczny efekt: zaskoczenie, prychanie, rechot. Oczywiście wieść uczniowska szybko się niesie, więc ostatni uczniowie nie dawali się już nabrać. Zdjęcia robiła nam nauczycielka. Myślę, że tylko spaczony umysł ze zdjęcia wyrwanego z kontekstu wywnioskuje: dzieci lizały kolana księdza dyrektora!

Ksiądz jest twardy.

– Mam głęboką pewność i przekonanie, że prawda zwycięża i broni się sama. Chociaż być może nie od razu. Miałem przez cały ten trudny czas pokój w sercu – traktuję to jako łaskę od Boga. Tłumaczyłem dorosłym i uczniom, przerażonym i zdezorientowanym medialnym szaleństwem wokół nas, że człowiek jest jak studnia – składa się z kręgów: części intelektualnej, emocjonalnej, duchowej. Jeśli nawet szwankują emocje czy intelekt, to najważniejszy jest duchowy pokój wynikający z prawdy. Wtedy żadne kłamstwo nie może człowieka zniszczyć. Pokój duchowy promieniuje na inne sfery. Podczas egzorcyzmów jestem niejako przyzwyczajony do ataków na moją osobę.

Sprawa bitej śmietany jest od złego ducha?

– Nie powiedziałem tego! Ale nieraz, podczas posługi egzorcysty, słyszę szatańskie: „Zniszczę cię!”. I ignoruję to, odpowiadając: „Zamilcz w Imię Jezusa!”. Bo przecież wiem, że to Jezus zwycięża. Z pewnością jednak afera z bitą śmietaną pochodzi z mediów, które wykreowały niewinną sytuację jako złą, stworzyły skandal, którym żyły przez ponad miesiąc. Dlatego początkowo nie chciałem rozmawiać z mediami. Wydawało mi się, że powinienem zająć się dziećmi, rodzicami, a jednocześnie wszystko spokojnie wyjaśnić wizytatorom z kuratorium, którzy się sprawą zainteresowali. Na marginesie, pani rzecznik prasowa kuratorium wcześniej rozmawiała o ustaleniach na temat szkoły z mediami niż ze mną… A jeśli chodzi o zachowanie mediów, wynajdywanie „świadków”, którzy nie mieli tożsamości, fałszywe oskarżenia – to absolutnie nieetyczne i w dodatku prymitywne. Aż dziw, że tak wiele osób się na takie sztuczki nabrało. Mimo że przecież na stronie internetowej szkoły publikowaliśmy nasze stanowisko, pisaliśmy o faktach.

Kuratorium sprawę już zbadało, w prokuraturze toczy się postępowanie.

– Tak. Z przekazów medialnych wiem, że to minister oświaty zleciła dochodzenie kuratoryjne. Kuratorium badało w naszej szkole przestrzeganie praw dziecka, a rzecznik dyscyplinarny wciąż sprawdza, czy nie złamaliśmy zasad etyki nauczycielskiej. Rozmawiano ze mną i nauczycielami, sprawdzano dokumenty. Z dziećmi i rodzicami, choć to proponowałem, nie chciano rozmawiać. W protokole napisano, że celem kuratorium jest ustalenie faktów, a nie słuchanie opinii. Jak można ustalać fakty bez rozmów ze świadkami? To nierzetelność. Werdykt kuratorium: podczas otrzęsin miało miejsce poniżające traktowanie uczniów oraz naruszanie ich godności osobistej! Napisaliśmy oczywiście odwołanie. Kuratorium je odrzuciło. A jeśli chodzi o prokuraturę, wniosek o dochodzenie pochodził od posła z Ruchu Palikota. Prokuratura bada, czy nie doszło do… „innych czynności seksualnych”. Do przesłuchań staram się mieć dystans. Ale niektóre pytania były upokarzające. Podczas całej tej farsy brakowało tylko psychiatry. Być może jednak będzie mnie badać „biegły” seksuolog.

Żeby po takich dwóch medialnych miesiącach na stałe nie potrzebować psychiatry, trzeba mieć zdrowy dystans…

– I czarny (!) humor nie zawadzi. Już na satyrycznych portalach krążą o nas dowcipy: „Jak wygląda sutanna salezjanina? Ma dziury na kolanach”. Wolę wzruszyć ramionami, czy się gorzko uśmiechnąć, niż załamać. Zresztą, naprawdę czasem bywa śmiesznie. Otrzymałem w tamtych, gorących dniach pismo od jakiegoś urzędnika z sanepidu. Prosił, żeby podać numer partii tej słynnej pianki do golenia, znajdujący się na opakowaniu, bo zjadanie pianki przez dzieci może być groźne dla zdrowia…

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • zxcvb
    13.12.2012 08:00
    Byłam ostatnim rocznikiem, w którym otrzęsiny były organizowany w tej szkole przez uczniów z ostatniej klasy. Ze względu na to, że bez wiedzy nauczycieli podosypywali nam pieprzu, do kisielu, którym maczali nam twarze i jeszcze perfidnie przytrzymywali naprawdę nie było to, ani nie wspominam jako zabawę. To była raczej chęć odegrania się na młodszych, pokazania wyższości. I żeby takie sytuacje sie nie powtarzali nauczyciele zdecydowali ogranizować otrzęsiny na wyjeździe integracyjnym, na którym z reguły jest naprawdę dużo śmiechu, zabawy, pomocnych animatorów i atmosfera wzajemnej zyczlowości.
    doceń 9
  • mis
    13.12.2012 10:08
    szanowni panstwo a ja mysle ze myslenie i rozasadek jest w odwrocie o czym swiadczy postawa x.dyrektora.Sa inne czasy i trzeba myslec co sie robi
    doceń 8
  • 0717
    14.12.2012 23:58
    Powinni go zamknąć!
    doceń 0
  • Marcin
    20.12.2012 14:52
    Szanowny Księże Dyrektorze. Najdramatyczniejsze w tej całej historii nie jest obrzydliwe zachowanie mediów - one tylko szukają pretekstu do dokopania Kościołowi. Najgorsze jest, że Ksiądz Dyrektor nadal nic nie rozumie. Jest ksiądz Kapłanem i Dyrektorem Szkoły. Elementarny szacunek dla kapłaństwa i choćby swojego stanowiska wyklucza udział w błazeństwach. I to jeszcze takich, które choć śmieszne, de facto są poniżające. Uwielbiam zgrywy z własnymi dzieciakami ale nigdy nie kazałbym im chodzić na czworaka i dotykać pianki na moich kolanach (nawet w żartach). Zbytnio je kocham. Moje dzieci chodzą do salezjańskiego gimnazjum we Wrocławiu. Tam takich zabaw nie ma. Można?

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama