Gość Sandomierski 38/2019 Archiwum

Ze śmiercią za pan brat

Społeczeństwo. Wszechświęte to nieduża, senna miejscowość niedaleko Opatowa, która „ożywa” raz do roku – 1 listopada.

Zaledwie kilka kilometrów od drogi krajowej Opatów–Ostrowiec Świętokrzyski leży miejscowość, o której w mediach jest głośno raz do roku – w uroczystość Wszystkich Świętych. Pod takim bowiem wezwaniem jest parafialny kościół z 1460 r. we wsi Wszechświęte. Ufundowali go bracia Grocholscy – ks. Jakub i Andrzej, właściciel dóbr Grocholice. Kamienną, zbudowaną w gotyckim stylu świątynię widać już z daleka. Obok – słynny cmentarz z nagrobkami pochodzącymi nawet z pierwszej połowy XIX wieku. Dwa lata temu miejscowość obchodziła 550. rocznicę powstania.

Podziemna niespodzianka

Organista i kościelny w jednym, Mieczysław Bułaciński, z chęcią oprowadza nas po swoim gospodarstwie. Pokazuje chrzcielnicę, przy której na łono Kościoła rzymskokatolickiego przyjęto Witolda Gombrowicza. Niestety ławkę, gdzie rodzina autora „Ferdydurke” siadywała podczas Mszy św., zastąpiono nową. Na ścianach świątyni tablice upamiętniające kolejnych członków rodziny fundatora (w 1999 r., co pokazują tablica i krzyż obok kościoła, odbył się zjazd rodziny Grocholskich). Jest też tablica wspominająca ks. Wiesława Gibałę, który zginął tragicznie na Elbrusie. Prawdziwym hitem okazują się jednak podziemne kruchty. Wejście jest dobrze zamaskowane, strome i wąskie. W środku widzimy dwie trumny. Zdaniem proboszcza, ks. Stanisława Grygla, w większej spoczywa fundator ks. Jakub Grocholski. Jak wskazują rozmiary trumny, musiał być mężczyzną słusznej postury. W stojącej obok, znacznie mniejszej pochowano Felicję Reklewską, właścicielkę sąsiedniej wsi Obręczna, fundatorkę kościoła w Strzyżowicach. Trumna posesjonatki, nieco już zniszczona, pochodzi z końca XVIII stulecia i kryje tylko zbrązowiałe kości. Nie ma śladu żadnych kosztowności.

– Pozostałe krypty zostały zamurowane, bo bez przerwy były włamania – wyjaśnia pan Mieczysław. – Złodzieje szukali skarbów, spodziewając się, że przy szczątkach przedstawicieli okolicznej szlachty znajdą jakieś klejnoty. Nic bardziej mylnego. Do jednej krypty można zajrzeć, choć wymaga to sporej gimnastyki, przez mały otwór wentylacyjny. Gdy poświeci się mocną latarką, widać nadgryzione zębem czasu trumny. W podziemiach w czasie wojny chowali się miejscowi, partyzanci. Niejednemu uratowały one życie, chroniąc przed wpadnięciem w ręce hitlerowskiego okupanta. Wszechświęte ma dwa cmentarze: nowy z początku XX wieku oraz stary, wpisany do rejestru zabytków. Do dzisiaj zachowała się jedynie część okazałych nagrobków, nadal zachwycających swym pięknem, mimo że czas ich nie oszczędzał. Figury Matki Bożej, świętych patronów, aniołów i Ukrzyżowanego, choć czasami z ułamaną ręką, brakującą stopą, wciąż wiernie strzegą spoczywających pod nimi prochów. – Gdy przybyłem tutaj w 2008 r., stary cmentarz był tak zarośnięty, że okazałych, kamiennych pomników nie było w ogóle widać. Teren najpierw oczyściliśmy. Teraz ekipa odnawia zabytkowe nagrobki. Na razie cztery z dziewięciu, ponieważ na więcej nie ma pieniędzy. Renowację wsparła Unia Europejska. Jej koszt, 30 tys. złotych, pokryła w 60 proc. Resztę dołożyli wierni. Był to dla nich spory wydatek, bo parafia jest mała i uboga – mówi ks. Stanisław Grygiel. Pieniądze przydałyby się również na gruntowny remont całego kościoła, szczególnie na nową elewację (Na razie udało się odnowić piętnastowieczne portale, nowe są także żyrandole). Tym bardziej że Wszechświęte licznie odwiedzają turyści. Przyjezdnych interesuje również stary cmentarz. Niestety grobów nikt już prawie nie odwiedza. Tylko we Wszystkich Świętych palą się tutaj znicze. – Na parafialny odpust zjeżdża mnóstwo ludzi. Nie można postawić auta nawet na naszym dużym parkingu. W pozostałe dni miejscowość zdaje się wyludniona i stopniowo wymiera. Za mojej czteroletniej kadencji liczba parafian zmniejszyła się z 1100 do 1000 osób i są to głównie emeryci i renciści. Rolników z prawdziwego zdarzenia zostało może z 30 – zauważa ks. proboszcz.

Malarz, pisarz i alpinista

– Pierwotnie miejscowość nazywała się Grocholice – opowiada ks. Grygiel. – Dopiero z czasem, prawdopodobnie od wezwania kościoła, okolica zyskała miano Wszechświęte, a Grocholice tym sposobem pomniejszyły się o kilkanaście domów. W ciągu wieków świątynia przygarniała również wybitne postaci, które wspominane są każdego roku w Dzień Zaduszny. Wśród nich jest Stanisław Samostrzelnik, cysters z klasztoru w Mogile. Otrzymał zgodę na zamieszkanie poza murami opactwa i trafił na dwór kasztelana sandomierskiego, a następnie kanclerza wielkiego koronnego Krzysztofa Szydłowieckiego, gdzie był jego kapelanem. Możny protektor wystarał się dla niego o probostwo parafii Wszystkich Świętych. Samostrzelnik był wybitnym przedstawicielem malarstwa miniaturowego, ale plebanem raczej był marnym. Zaniedbywał swoje obowiązki. Być może szeroka działalność na polu sztuki utrudniała pogodzenie obu profesji. Wszak spod jego ręki wyszły miniatury w królewskich modlitewnikach Bony Sforzy i Zygmunta I Starego, a także w Ewangeliarzu Piotra Tomickiego. Dzisiaj, po kilku wiekach, gdy oglądamy skrzące się żywą kolorystyką przedstawienia, stanowiące bezcenne skarby naszej kultury i sztuki, można chyba rozgrzeszyć ich autora, że mniej skupiał się na swoich wszechświętych owieczkach. Chrzcielnica pochodząca z 1777 r. słyszała niejedno łkanie dziecka, gdy kapłan pokropił mu główkę święconą wodą. W święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w roku 1904 dołączył do tego chórku Marian Witold Gombrowicz. W księdze chrztów ówczesny proboszcz zanotował: „Marian Witold Gombrowicz z Małoszyc, urodzony 4 sierpnia 1904, ojciec Jan Onufry Gombrowicz, matka Antonina Kotkowska”. Niestety o rodzicach chrzestnych nie ma żadnej wzmianki. – Jedna z tutejszych mieszkanek opowiadała mi o Gombrowiczach i o samym pisarzu – wspomina pan Mieczysław. – Jej matka była u nich kucharką w małoszyckim dworze. Mówiła, że młody Gombrowicz był bardzo spokojny, grzeczny. Do dzisiaj zachowało się niewiele śladów po rodzinie. Ławka, w której zasiadali podczas Mszy św., zniknęła i nikt nie pamięta nawet, kiedy to się stało. W początkach lipca 2003 r. na parafię spadła, jak grom z jasnego nieba, tragiczna wieść – na Elbrusie zginął ks. Wiesław Gibała, miejscowy proboszcz. Pojechał wraz z grupą przyjaciół, zapalonych miłośników gór, na Kaukaz, by zdobyć jego najwyższy szczyt. W dniu wyjazdu do Rosji napisał list, brzmiący jak zapowiedź tego, co miało dopiero się stać… „Od mniej więcej roku zacząłem się modlić o śmierć. Nie w sensie, by przyszła, lecz by Bóg pozwolił mi umrzeć wcześniej od innych. Wcześniej od osób, które kocham. Ufam, że tak będzie. Modlę się o to dwa razy dziennie: rano i wieczorem. A ostatnio zauważyłem, że i częściej. Proszę Boga, abym przed śmiercią pozałatwiał wszystkie sprawy, które do mnie należą. Nie boję się, nie obawiam się śmierci. Mam przekonanie, że będzie ona taką małą cząsteczką czasu, że nie sprawi mi bólu. Ufam Maryi, że mnie poprowadzi. Piszę na godzinę przed wyjazdem na górę Elbrus. Też ufam”. – Nie mogliśmy uwierzyć w to, co się stało – wspomina Mieczysław Bułaciński. – To był szok. Taki młody człowiek, pełen życia. Sytuacja była wyjątkowa, bo ciała księdza nie odnaleziono, dopiero w rok po tragedii kuria diecezjalna oficjalnie uznała ks. Wiesława za zmarłego. Od 2004 r., każdego 9 lipca koledzy kapłani ks. Gibały przyjeżdżają do parafii, by wspólnie odprawić Mszę św. za spokój jego duszy. – On już swoją górę zdobył – dodaje pan Mieczysław.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL