Nowy numer 42/2019 Archiwum

Zakochana w Polsce

Polska jest jej największą pasją. Barbara Wachowicz podąża śladami naszych wielkich rodaków i ocala od zapomnienia całe pokłady przepięknej polszczyzny.

Jest wybitną i kto wie, czy nie najwybitniejszą popularyzatorką polskości w Polsce. Bo w Polsce mało kto umie pisać o polskości tak, żeby to było zrozumiałe, pełne wdzięku i żeby nie ocierało się o kicz. Poza tym z jej pracowitych i pracochłonnych książek można się niezwykle wiele nauczyć i niemało razy wzruszyć. To jest taki przewodnik po duszy polskiej, taka rozmarynowa biblijka – tak o Barbarze Wachowicz i jej twórczości napisała kiedyś Agnieszka Osiecka. Bogatą działalność, nie tylko pisarską, autorki „Wigilii polskich” doceniło również ostatnio jury nagrody Totus, przyznawanej przez Fundację „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Laur w kategorii: osiągnięcia w dziedzinie kultury chrześcijańskiej otrzymała za propagowanie polskiego patriotyzmu, wiary, postawy honoru i prawości.

Strażnicy grobu

Skąd u Barbary Wachowicz ta pasja krzewienia polskości? Szukając jej źródeł, pisarka powraca myślą na Podlasie, miejsce swojego pochodzenia. Do prapradziadka Władysława Kuleszy, podporucznika w powstaniu styczniowym, który jako jedyny z pięciu braci ocalał podczas walk. Krzyż powstańczy zawieszony mu na szyi przez matkę przetrwał do dziś i jest czule przechowywaną pamiątką. Wachowicz opowiada też o mamie i wujku – bohaterach Armii Krajowej oraz ojcu – podchorążym 2. Pułku Ułanów Grochowskich. – Wojna zdruzgotała świat naszych rodziców, a nasze pokolenie rzuciła w pustkę i mrok lat stalinowskich – wspomina w krótkim filmie dokumentalnym „Basia z Podlasia”, zrealizowanym przez Telewizję Polską. – I nagle, pewnego dnia, przyszło do nas olśnienie. Do gromadki dzieci AK-owskich, w ponurym Piastowie pod Warszawą – brzydkiej osadzie, która śmierdziała gumą – dotarła książeczka. „Kamienie na szaniec” Aleksandra Kamińskiego – wielki fundament braterstwa i służby. Pamiętam ten moment, kiedy uciekliśmy na wagary do Pęcic. Tam były stawy, kwitły kaczeńce, a w pięknym, podruinowanym dworze z wypisaną sentencją: „Jam jest dwór polski, co walczy mężnie i strzeże wiernie”, była filia szpitala dla nerwowo chorych w Tworkach. Baliśmy się troszkę tych dziwnych postaci w szlafrokach. Oczywiście potem się okazało, że bardzo często są to ludzie, których tam ukrywano, by ich ubecja nie dopadła. Nagle z bocznej ścieżynki wyłonił się człowiek w obszarpanym szlafroku, spojrzał na nas bardzo przytomnym okiem i powiedział: „Idźcie tam”. Myśmy poszli tą ścieżyną i znaleźliśmy się na polance. Stał tam ogromny grób z orłem unoszącym skrzydła i napisem: „Polegli na polu chwały”. Stanęliśmy, czytaliśmy pseudonimy i wiek – czternaście, piętnaście, szesnaście lat. To byli nasi rówieśnicy.

I to było moje pierwsze spotkanie z batalionem „Zośka”. Bo tam, w Pęcicach, 2 sierpnia 1944 r. zginął prawie cały pluton 3. kompanii batalionu „Zośka”. Staliśmy się strażnikami tego grobu.

Świętych obcowanie

Tamto młodzieńcze przeżycie naznaczyło zapewne jej pisarską drogę. W cyklu „Wierna rzeka harcerstwa” Barbara Wachowicz pisać będzie o harcerzach Szarych Szeregów, bohaterach „Kamieni na szaniec” i ich autorze – Aleksandrze Kamińskim. Ale przede wszystkim fascynować ją będzie Polska, o którą walczyli ci młodzi bohaterowie. Szukać jej będzie w biografiach wielkich rodaków, którym poświęci kolejne książki: Mickiewicza, Słowackiego, Sienkiewicza, Żeromskiego, Kościuszki. Podąży śladami swoich bohaterów – z Mickiewiczem odwiedzi Litwę, ze Słowackim – Krzemieniec, a z Orzeszkową uda się nad brzeg Niemna. W poszukiwaniu polskich śladów wyprawi się też dalej: do Włoch, Wielkiej Brytanii, Norwegii. Jej książki łączą w sobie cechy różnych gatunków – są w nich elementy reportażu, znajdziemy też fragmenty eseistyczne. Kwiecisty styl, pełen archaizmów i umiejętnie wplatanych cytatów, wydaje się trochę nie z tej epoki. Ale dzięki temu pisarka ocala od zapomnienia całe pokłady przepięknej polszczyzny – takiej, która dziś w zastraszającym tempie zanika. Nic więc dziwnego, że ma na koncie takie nagrody jak Złoty Mikrofon, przyznawany przez Polskie Radio, czy tytuł Mistrza Mowy Polskiej Vox Populi. Autorka „Malw na lewadach” pięknem ojczystej mowy „maluje” opisywane przez siebie krajobrazy. Trafnie ujął to historyk literatury prof. Ryszard Przybylski, pisząc, że „Barbara Wachowicz ma bardzo rzadki dar – czuje istotę pejzażu historycznego. Krajobraz jest w swej istocie zjawiskiem niemal religijnym. Skupia w sobie cały czas umarłych przodków. I kiedy stajemy w tym samym miejscu, co oni, pejzaż wiąże nas z nimi. (…) To jest takie świętych obcowanie w kulturze. Ogromna większość historyków literatury powinna zazdrościć tego daru. Przez cały czas narracji wielcy zmarli są ciągle obecni. I w ten sposób wkraczają w nasze życie. Mówią do nas tak, jak każdy z naszych współczesnych. To jest naprawdę zdumiewające”.

Ludzki adres

To obcowanie z wielkimi zmarłymi dokonuje się także w innych dziedzinach, którymi zajmuje się Barbara Wachowicz – fotografik, scenarzysta, dziennikarz, filmoznawca, słowem: prawdziwy człowiek renesansu. Warto przypomnieć ogromną wystawę fotograficzną i album „W Ojczyźnie serce me zostało”, poświęcone pejzażom Mickiewiczowskim, czy inscenizację „Wigilii polskich”, która okazała się wielkim sukcesem na deskach Teatrów Wielkich w Łodzi, Warszawie i Poznaniu. O tym, jak bardzo potrzebne są to dokonania, świadczy szeroki odzew na konkurs „Gość Wigilijny”, zorganizowany przy okazji spektaklu. Okazało się wówczas, że najchętniej na pustym miejscu przy wigilijnym stole Polacy posadziliby Adama Mickiewicza. Napłynęło też mnóstwo korespondencji od widzów dziękujących za przedstawienie. Barbara Wachowicz bardzo ceni sobie te głosy. Na swojej stronie internetowej napisała do czytelników: „Cieszy mnie każdy Wasz list, każde z Wami spotkanie. (…) Piszcie swój adres także w liście, nie jedynie na kopercie, a jeśli już przysyłacie te maile, niech w nich nie będzie tylko wrrrrrrr@brrr – ale jakiś ludzki adres i telefon, na który można Wam odpowiedzieć…”. Taka chęć bezpośredniego kontaktu nie jest częstym zjawiskiem wśród osób, które tworzą. Ale lektura książek Barbary Wachowicz nie pozostawia cienia wątpliwości: autorka „Wigilii polskich” kocha rozmawiać. Zwłaszcza jeśli przedmiotem rozmowy jest Polska.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Szymon Babuchowski

Kierownik działu „Kultura”

Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Przez cztery lata pracował jako nauczyciel języka polskiego, w „Gościu” jest od 2004 roku. Poeta, autor pięciu tomów wierszy. Dwa ostatnie były nominowane do Orfeusza – Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego, a „Jak daleko” został dodatkowo uhonorowany Orfeuszem Czytelników. Laureat Nagrody Fundacji im. ks. Janusza St. Pasierba, stypendysta Fundacji Grazella im. Anny Siemieńskiej. Tłumaczony na język hiszpański, francuski, serbski, chorwacki, czarnogórski, czeski i słoweński. W latach 2008-2016 prowadził dział poetycki w magazynie „44/ Czterdzieści i Cztery”. Wraz z zespołem Dobre Ludzie nagrał płyty: Łagodne przejście (2015) i Dalej (2019). Jest też pomysłodawcą i współautorem zbioru reportaży z Ameryki Południowej „Kościół na końcu świata” oraz autorem wywiadu rzeki z Natalią Niemen „Niebo będzie później”. Jego wiersze i teksty śpiewają m.in. Natalia Niemen i Stanisław Soyka.

Kontakt:
szymon.babuchowski@gosc.pl
Więcej artykułów Szymona Babuchowskiego

 

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji