Nowy numer 43/2020 Archiwum

Z kółka różańcowego do Sejmu

W zeszłym tygodniu posłowie zagłosowali za skierowaniem do dalszych prac projektu zakazującego zabijania nienarodzonych chorych dzieci.

Decydujące znaczenie dla wyniku miała postawa dużej grupy posłów PO, którzy opowiedzieli się za prawem chroniącym chore dzieci (więcej na s. 40–41). Ta dobra wiadomość wywołała prawdziwą furię niektórych środowisk. Na głowy parlamentarzystów spadły ciężkie oskarżenia, łącznie z takim, że wywołali nową wojnę. Niestety, ogromna presja zaczyna rozmiękczać niektórych posłów PO. Jedno nie ulega bowiem wątpliwości – do obrony chorych dzieci przed śmiercią potrzeba sporej odwagi. To paradoks, ale w takich czasach żyjemy. Smutna to konstatacja, choć mało odkrywcza. O wiele ciekawsze jest pytanie o źródło odwagi tylu polskich posłów. Nie sadzę, by na wynik głosowania jakiś znaczący wpływ miała polityczna kalkulacja. Zatem gdzie szukać źródeł odwagi?

Na pewno w sile prawdy, obok której nie można przejść obojętnie. Intelektualnie sprawa jest prosta jak drut, by użyć potocznego języka. Obojętnie w jakie słowa byśmy to ujęli, chodzi przecież o to, czy można zabijać nienarodzone chore dzieci, czy też nie. W tym kontekście zarzut, jakoby posłowie nie wiedzieli, za czym głosowali, musi być dla nich upokarzający. Wiedzieć to jednak nie wszystko. Ostatecznie nie z samej wiedzy bierze się odwaga. Z czego jeszcze? W Polsce miliony ludzi codziennie odmawia Różaniec. Setki tysięcy, jeżeli nie miliony, należy do parafialnych róż różańcowych (więcej na s. 18–21). Są wśród nich zapewne i posłowie, a jeżeli nie oni, to ich babcie, dziadkowie czy rodzice. Ich modlitwa nie może pozostać bez oddźwięku. Podobnie jak obchodzony co roku Dzień Papieski, w czym wielka zasługa Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się