Nowy numer 20/2019 Archiwum

Sukces „Made in China”

Europa jeszcze podtrzymuje powojenne status quo, Stany Zjednoczone wycofują się z nieudanych misji międzynarodowych. W poszukiwaniu państw odnoszących sukcesy porzućmy świat zachodni i spójrzmy daleko na wschód.

Gdy upadał Związek Sowiecki, wszystko wydawało się zmierzać ku lepszemu. Imperium zła rozpadło się na oczach świata, kończąc okres zimnej wojny. Stany Zjednoczone triumfowały. Amerykańscy teoretycy, z wpływowym politologiem Francisem Fukuyamą na czele, głosili „koniec historii”. Fukuyama wieszczył dynamiczną ekspansję wolnorynkowej demokracji jako ustroju politycznego, który przyjęty zostanie przez wszystkie państwa na naszym globie. Teoria opierała się na przekonaniu, że lepszego systemu ludzkość po prostu nie wymyśliła.
Dziś ta sama wolnorynkowa liberalna demokracja jest w Stanach Zjednoczonych i Europie poddawana powszechnej krytyce, jako system niewydolny i wynaturzony przez dyktat międzynarodowych korporacji. Chin nie ima się żaden kryzys, a zachodni obserwatorzy z zazdrością przyjmują kolejne informacje o chińskich sukcesach.

Chińska rewolucja
Wielki rozwój Państwa Środka zdominował nasze myślenie o kontynencie azjatyckim. Do Europejczyków powoli docierają historyczne fakty. Choćby taki, że zjednoczone Cesarstwo Chińskie powstało w 221 roku przed Chr. i od tego czasu trwało nieprzerwanie, kilka razy obejmując pozycję światowego lidera. Jeszcze w 1820 r. Chiny wytwarzały 30 proc. światowego PKB. Obecnie naszą fantazję rozbudzają informacje o ponad 30-milionowym metropolis Chongqing, chińskich pożyczkach, z których korzysta już cały świat, czy o kolejnych liniach metra, których w Pekinie będzie wkrótce ponad 20. Na amerykańskich uniwersytetach kierunki poświęcone Azji Wschodniej cieszą się olbrzymią popularnością, a atrakcyjne do niedawna kierunki dotyczące Rosji zaczynają się wyludniać.


– To, co od trzech dekad obserwujemy w Chinach, to największa rewolucja w dziejach świata – twierdzi Bobo Lo, szef programu azjatyckiego w londyńskim Centrum Reform Europejskich. – Reformy wolnorynkowe uruchomione przez partię komunistyczną przeobraziły zacofany kraj rolniczy, zniszczony latami komunistycznej dyktatury Mao Zedonga, w najbardziej dynamiczną gospodarkę świata. – Obecnie 80 proc. chińskich produktów wytwarza sektor prywatny. Zysk z produktów z naszywką „Made in China” wędruje na konto prywatnych przedsiębiorców. Państwo kontroluje tylko strategiczny przemysł ciężki i energetyczny – tłumaczy Bobo Lo. Liberalizacja gospodarki w połączeniu z tradycyjną dla ludności chińskiej pracowitością owocuje wielkimi sukcesami i poprawą standardów życia przeciętnego Chińczyka. Według danych amerykańskiego Centrum Badań PEW, aż 69 proc. mieszkańców Chin jest zadowolonych ze swojej sytuacji ekonomicznej, a 82 proc. jest zadowolonych z kierunku, w jakim podąża ich kraj. Wzrost zadowolenia i zarobków powoduje tworzenie się klasy średniej. Szacuje się, że jej wielkość to od 250 do 300 mln mieszkańców, co przy 1,3 miliarda osób zamieszkujących Chiny daje już spory, kilkunastoprocentowy wynik.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • ciekawy
    16.08.2012 12:22
    Bardzo dziwne! Przecież w Chinskiej Republice Ludowej rządzi Komunistyczna Partia Chin a więc tak znienawidzeni wszędzie komuniści! Czyżby teraz imperium zła to USA?
    doceń 0
  • Karol
    18.09.2012 22:04
    Chinski sukces odbywa sie naszym kosztem. A rzady panstw UE i USA jakos nie chca tego widziec.Prawda jest taka, ze demokracja umarla a wladze nad swiatem maja korporacje.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji