Nowy numer 48/2020 Archiwum

Defilowało współczesne i historyczne Wojsko Polskie Górnik w mundurze... wojskowym

Husaria z Ogrodzieńca i lisowczycy z Pszczyny, wojowie pierwszych Piastów z Raciborza – przez Tychy defilowali członkowie bractw rekonstrukcyjnych z różnych części województwa. Szli ze współczesnym Wojskiem Polskim i policją.

Na obchodach Dnia Wojska Polskiego zjawili się nawet mężczyźni w mundurach LWP, rozparci w starym łaziku GAZ 69. Trzech z nich prywatnie jest górnikami. Po szychcie spotykają się i odtwarzają wydarzenia historyczne w Grupie Militarno-Historycznej „Berliner Mauer” w Mikołowie.

GAZ-em przez Tychy

Ich wóz rzeczywiście służył kiedyś w Ludowym Wojsku Polskim. Później trafił jednak do straży pożarnej. I właśnie od strażaków w 2008 roku odkupił go Tomasz Ratka, górnik w kopalni „Bolesław Śmiały” w Łaziskach. Zakasał rękawy i przywrócił pojazdowi dawny szyk. Znalazł dla niego nawet oryginalne lampy (bo w czasie któregoś z późniejszych remontów łazik dostał reflektory z innego auta). Teraz Tomasz Ratka jeździ nim na zloty rekonstruktorów i na takie defilady, jak ta w Tychach. – Poświęciłem temu pojazdowi około 5 tysięcy godzin pracy. A ile pieniędzy, już nie wiem – mówi. – Ale jego żona wie! – dodają wesoło koledzy z tylnego siedzenia łazika. Mszy św. z okazji Dnia Wojska Polskiego w tyskim kościele św. Marii Magdaleny przewodniczył abp Wiktor Skworc. Po Eucharystii, przy dźwiękach orkiestry, przez miasto ruszyła defilada. Wyróżniali się – oczywiście – zakuci w ciężkie zbroje husarze. Ze Stajni Standura w Pszczynie przyjechali też lisowczycy, czyli słynna polska lekka jazda, budząca w prawie całej Europie dokładnie 400 lat temu podziw lub strach.

Kolczuga własnej roboty

Rekonstrukcja historyczna to nie jest tanie hobby, co jest problemem zwłaszcza, gdy rekonstruktorzy jeszcze zawodowo nie pracują. Tak jak studenci i uczniowie odtwarzający średniowiecznych wojów z Raciborza. Kolczugi i hełmy, topory i miecze każdego z nich kosztują ok. 2 tys. zł. Czasem trochę taniej, gdy np. kolczugę wyplatają sami z metalowych kółek. – Tę zbroję lamelkową kolega zrobił sam w mniej więcej 3 miesiące – pokazuje Paweł Pradela z raciborskiej Drużyny Wareckiej, woj z czasów Mieszka I i Bolesława Chrobrego, a prywatnie student fizjoterapii. Po co to wszystko? – Z miłości do historii. Najlepiej jej uczyć się w praktyce, na zlotach rekonstruktorów. Poznajesz tam nie tylko techniki obsługi dawnej broni, ale też możesz sobie wyobrazić los ówczesnych żołnierzy, którzy musieli walczyć w błocie, w kurzu i upale – mówi Tomasz, górnik odtwarzający żołnierza Ludowego Wojska Polskiego.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama