Nowy numer 42/2020 Archiwum

Bóg przeprasza za obrzezanie

Czy niebawem w Niemczech ukaże się nowe tłumaczenie Tory, w którym politycznie poprawny Bóg skoryguje swą niefortunną wypowiedź sprzed 4 tysięcy lat?

Sąd w Kolonii zakazał obrzezania niemowląt. Wobec tej absurdalnej decyzji protestują zgodnie Żydzi, którzy praktykują ten zwyczaj od 4 tysięcy lat, muzułmanie i chrześcijanie. „Zabieg – wyjaśniali sędziowie – narusza interesy dziecka, nie pozwalając mu później na podjęcie swobodnej decyzji o swej przynależności religijnej”

Czy niebawem w Niemczech ukaże się nowe tłumaczenie Tory, w którym politycznie poprawny Bóg skoryguje swą niefortunną wypowiedź sprzed 4 tysięcy lat? Oto moja propozycja tłumaczenia: „Potem Bóg rzekł do Abrahama: «Ty zaś, a po tobie twoje potomstwo przez wszystkie pokolenia – aż do dnia w którym sąd w Kolonii wyda wyrok – zachowujcie przymierze ze Mną. Polega ono na tym: wszyscy wasi mężczyźni mają być obrzezani”.

Niemiecki sąd wsadził kij w mrowisko. Obrzezanie nie jest bowiem religijną fanaberią. To jeden z najważniejszych obowiązków religijnych, scalonych nierozłącznie z historią Izraela. Obyczaj wywodzi się od Abrahama, dla którego był symbolem przymierza z Bogiem Jahwe.

Zanim muzułmański medyk z Kolonii obrzezał dwulatka (był to początek sporu sądowego)  zabieg ten przeżyły na własnej skórze (dosłownie!) miliony Żydów i Arabów. Żaden sąd nie pochylił się z troską nad ich krwawiącymi napletkami. To jedynie zasłona dymna. O wiele groźniejsze jest uzasadnienie, w którym niemiecki sąd argumentował: „zabieg narusza interesy dziecka, nie pozwalając mu później na podjęcie swobodnej decyzji o swej przynależności religijnej”.

Ten wątek jest najniebezpieczniejszy. To ostrzeżenie i legislacyjna histeria przed autonomią związków wyznaniowych, które (o zgrozo!) mają czelność odprawiania swych obrzędów poza czujnym okiem wszystkowiedzącego państwa. Gdyby jakiś sąd w Miechowie czy Skarżysku Kamiennej chciał przyglądnąć się obrzędom, które praktykują katolicy podpowiadam: podczas Chrztu Świętego istnieje niebezpieczeństwo zachłyśnięcia się przez niemowlę wodą. A poza tym, kto to widział chrzcić takie maluchy? Przecież: „obrzęd ten narusza interesy dziecka, nie pozwalając mu później na podjęcie swobodnej decyzji o swej przynależności” i tak dalej, i tak dalej…


 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także