Nowy numer 5/2023 Archiwum

Mikrofony bez żaru

Kinga, Damian, Ania i jedenastu pozostałych. Nowe katolickie głosy w naszych domach? „Catholic Voices Polska” ruszają, by dawać światło...

Jak to często z wielkimi inicjatywami bywa, zaczęło się skromnie. Od obserwacji i marzeń. Obserwacja dotyczyła polskiej debaty publicznej, w której katolicki głos nie zawsze jest słyszalny. Ale obserwacja obejmowała i kraje zachodnie, gdzie można czasem zobaczyć coś godnego naśladowania. I tak w Wielkiej Brytanii niejaki Jack Valero, Brytyjczyk hiszpańskiego pochodzenia, wpadł na pomysł, by przy okazji wizyty Benedykta XVI na Wyspach wyszkolić grupę świeckich katolików do reprezentowania Kościoła w mediach. Udało się: kilkunastu katolików podczas pielgrzymki papieża mówiło w telewizji i radiu o Kościele. Podobno z powodzeniem. Inicjatywa zwana „Catholic Voices” przyjęła się potem w kolejnych krajach.

A polskie marzenia były takie, żeby i w kraju nad Wisłą, w programach publicystycznych, o sprawach moralności, wiary mówili prócz znanych komentatorów zupełnie nowi, odpowiednio przygotowani wierzący świeccy. Marzenie ściętego mikrofonu? Przekonamy się już wkrótce.

Kanap(k)owe początki

To między innymi on za tym stoi. Tomasz Sulewski. Redaktor Radia Wnet, publicysta „Teologii Politycznej”, specjalista od PR-u, katolik, mąż i ojciec. Jeden z twórców i liderów „Catholic Voices Polska”.

– Dlaczego przez kilka miesięcy pracowałem wolontaryjnie, żeby wyszkolić kilkunastu spikerów? Sprawa oczywista: to świetny sposób na zdobycie wielkiej kasy, szybkich samochodów i sławy większej od Kuby Wojewódzkiego – krztusi się ze śmiechu Sulewski. – A tak na serio: myśl, że trzeba działać, by w mediach widać było katolików, chodziła za mną już od jakiegoś czasu. Brakuje świeżych twarzy. Kiedy więc okazało się, że istnieje sprawdzony know-how z Wielkiej Brytanii, pomyślałem, że to jest taka szansa rzucona pod nogi przez Pana Boga. I skoro On to podsuwa, to trzeba podjąć ryzyko i zadziałać. Rezygnacja byłaby… grzechem.

W marcu ubiegłego roku Tomka zaprosił na kolację znajomy. Jednym z gości był… Jack Valero. Otwarty, energiczny, w kwestii promocji katolickiego głosu w polskich domach zakrzyknął: „Róbcie to!”.

Robić to? Tylko jak i z kim? Zasiedli za stołem: kilku Polaków i jeden Brytyjczyk. Polacy – do pomysłu nastawieni dość sceptycznie (wbrew mitom o słowiańskiej duszy). Jack – wręcz entuzjastyczny (gdzie ta brytyjska flegma?). Jednak znalazło się (prócz Tomasza) trzech śmiałków, którzy w pomysł uwierzyli. Weszli w projekt wolontaryjnie, pro publico i Ecclesiae bono: Gabriel Olearnik, polski prawnik urodzony na Wyspach, oraz Pan i Pani Incognito, którzy z czystej skromności publicznie się nie ujawnią. Jak mówią – za tę pracę dopiero po drugiej stronie nagrodę otrzymają…

Praca u podstaw

Październik 2011. Wszystko zapięte na ostatni guzik. Wiadomo, kto będzie prowadził zajęcia, wiadomo, gdzie się będą odbywać (prywatna firma Pana Incognito). Wiadomo też, że inicjatywę wspiera arcybiskup warszawski, kard. Kazimierz Nycz, a błogosławi jej wielu polskich hierarchów. Tu warto podkreślić: „Catholic Voices Polska” nie wypowiada się oficjalnie w imieniu Kościoła i biskupów.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy