Nowy numer 20/2022 Archiwum

Niezłe ziółka

Oj, charakterek to one miały! Dwie dziewczyny, które nigdy się nie spotkały, zaprzyjaźniły się na całe życie. Znały się świetnie, choć Teresa zmarła trzynaście lat przed narodzinami Helenki. Jak to możliwe? W świecie wiary wszystko jest możliwe!

Oko za oko
Dopóki mogła, często odwiedzała chorych. Ludzie z Brzezia nad Odrą, gdzie zamieszkała, wiedzieli, że mogą na niej polegać. Gdy sparaliżowana nie mogła już chodzić, tłumnie odwiedzali ją w klasztorze. Nikt nie odchodził z kwitkiem. Jedni otrzymywali zdrowie, inni duchową pomoc. – To święta – szeptano nad Odrą. Ludzie byli o tym przekonani. Gdy przepowiedziała, że wybuchnie druga wojna światowa i nikt z Brzezia nie ucierpi, zaufali jej. Przeżyli. Przepowiedziała głód – sprawdziło się, co do joty.

Wielu zawdzięcza jej uzdrowienie. Kiedyś bracia Janek i Kazio Darowscy zachorowali na szkarlatynę. Wtedy była to bardzo groźna choroba. Janek stracił wzrok i słuch. Lekarze bezradnie rozkładali ręce. Któregoś dnia ich mama wyjrzała przez okno. Właśnie przechodziła Dulcissima.  – Nie bójcie się – zawołała mama – Dulcissima idzie, ona was uzdrowi!. Zakonnica przytuliła chłopców, głaskała ich po głowie, a potem westchnęła: „Oj, Panie Boże, ofiarowałabym swoje oczy, żeby tylko Janek mógł widzieć”. Chłopak odzyskał wzrok i słuch, a mniszka w tym samym czasie... przestała widzieć.

Deszcz róż
Dokładnie 70 lat temu, rankiem 18 maja, rozdzwoniły się klasztorne dzwony. – Umarła Dulcissima – powtarzano w Brzeziu z ust do ust – Oj, biedaczka miała zaledwie dwadzieścia sześć lat! Boże, ile ona przecierpiała. A nigdy się nie skarżyła! Widzieliście, jak pięknie wygląda? Taka cicha i spokojna jak przed chorobą. Rzeczywiście, twarz mniszki stała się pogodna. Nie miała najmniejszych śladów opuchlizny. Kaplica tonęła w kwiatach. Nawet wystrój pokoju był jasny. – Umarła święta, po co się smucić? – wyjaśnił proboszcz. Pogrzeb Dulcissimy był bardzo… niepogrzebowy. Trumnę otaczały dzieci ubrane na biało, bo był to czas pierwszej Komunii.

Wokół soczysta majowa zieleń, kwiaty, wianki na głowach dziewcząt. Helenka nawet po śmierci upodobniła się do swej duchowej przyjaciółki. Gdy zmarła Teresa z Lisieux, zdumione karmelitanki zauważyły, że jej twarz, wykrzywioną przed chwilą przez ogromne cierpienia, rozjaśniła się i wypogodziła. Oznaki chorób zniknęły. Tereska obiecała, że po swej śmierci ześle na świat deszcz róż. Teraz pewnie razem z Helenką sypią z nieba kwiaty.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się