Nowy numer 42/2020 Archiwum

Antyklerykalizm znów w modzie

Dziś wyrafinowane dysputy z Kościołem wypiera antyklerykalny bełkot Janusza Palikota, który domaga się śledztwa, mającego ustalić, kto w rządzie jest agentem Watykanu – pisze Piotr Semka na łamach „Uważam Rze”.

Publicysta zastanawia się, dlaczego dzisiaj w mediach, szczególnie w prasie, ale nie tylko, coraz bardziej popularny jest „antyklerykalizm tramwajowy”, od którego niegdyś odgradzał się Adam Michnik. Zdaniem Semki, przedstawicielem tego antyklerykalizmu jest chociażby Janusz Palikot. Skąd popularność tego nurtu?
Nowy antyklerykalizm – jak przekonuje Semka – nie jest żadnym światopoglądem naukowym, z którym można poważnie polemizować. Jest oparty na wygłupie, popularności celebrytów, popkulturze, a to nie jest język, w którym podejmuje się dyskusję.
Zdaniem publicysty, mamy do czynienia z renesansem najprymitywniejszych argumentów z czasów PRL. Wówczas w antyklerykalnych bredniach przodował tygodnik Jerzego Urbana, skoncentrowany głównie na „nawalaniu czarnym”. Dzisiaj podchwytują tamtą konwencję chociażby dziennikarze pokroju Kuby Wojewódzkiego. Stąd już tylko krok do krzyża z puszek po piwie na Krakowskim Przedmieściu - przekonuje publicysta "Uważam Rze".
Nowy antyklerykalizm, jak dowodzi Semka, nie przybiera wizerunku – jak to było w czasach PRL – narzucanej odgórnie ideologii. Nie przekazują go już partyjni nudziarza, tylko młodzi, popularni „gwiazdorzy” – Doda, Nergal.
W dzisiejszej nowej fali antyklerykalizmu nie mówi się otwarcie o naciskach na Kościół, wywieraniu na niego presji. Jak dowodzi Piotr Semka, ukrywa się te działania sprytnie pod płaszczykiem obrony praw mniejszości np. homoseksualnych.
Powrót prostackiego antyklerykalizmu stawia w kłopotliwej sytuacji tzw. katolików otwartych – przekonuje Semka. Jego zdaniem idea dialogu ze wszystkimi, który proponują, okazała się nieskuteczna i nie przynosi spodziewanych efektów. Co więcej, to „otwarci” często są w stanie zaakceptować rzeczy, które jeszcze ze dwadzieścia lat temu byłyby nie do przyjęcia – nie tylko przez wierzących, ale także przez ateistów mających choć odrobinę dobrego smaku.
 

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama