GN 43/2020 Archiwum

Słowianin z Murzynem, dwa bratanki

Panie Diouf, „Murzyn” nie znaczy „niewolnik”. Pomylił pan słowa. „Niewolnik” to inaczej „Słowianin”.

Dziennikarz: „- Poseł John Godson mówi: »Jestem Murzynem i jestem z tego dumny«”.
Rozmówca: „- On nie rozumie tego słowa, nie zna jego pochodzenia! Nie można być dumnym z bycia niewolnikiem!”.

Tak zaczyna się wywiad Roberta Mazurka z pochodzącym z Senegalu muzykiem Mamadou Dioufem. Można go przeczytać w „Plusie Minusie”, sobotnim dodatku do „Rzeczpospolitej”. Fajna rozmowa i sympatyczny rozmówca, ale strasznie przewrażliwiony na punkcie słowa „Murzyn”.

Diouf, autor „Małej książki o rasizmie”, ubzdurał sobie, że słowo „Murzyn” jest obraźliwe. Chce przez głosowanie murzyńskich studentów doprowadzić do jego usunięcia z języka polskiego. Nie dociera do niego, kiedy Mazurek próbuje mu wytłumaczyć, że to słowo nie oznacza niewolnika: „Murzyn pochodzi od łacińskiego Maurus, które to słowo przywędrowało do Polski w średniowieczu z Czech i opisywało wszystkich ludzi o skórze ciemniejszej niż nasza: najpierw Arabów, później czarnych”. Dziennikarz cytuje też dr Katarzynę Kłosińską, według której afrykańscy studenci bywają tak uraźliwi na punkcie tego słowa, bo „przekładają sobie na polski słowo Negro, bo tak mają w słowniku, i dokładają do niego cały bagaż negatywnych konotacji, niewystępujących w polszczyźnie”. Wszystkie argumenty trafiają jednak w próżnię, bo Diouf wie lepiej, że słowo „Murzyn” go obraża.

Od paru lat głosów takich jak Mamadou Dioufa jest coraz więcej. I to nawet nie ze strony Murzynów, ale białych wielbicieli politycznej poprawności. Podobno obraźliwy jest wiersz „Murzynek Bambo”. Podobno obraża nawet słowo „ciemnoskóry”, bo przecież można powiedzieć „Afro-Amerykanin”, albo... Właśnie, jak...? Afro-Afrykanin? Bo przecież są też biali Afrykanie. A jak nazwać Murzyna urodzonego w Polsce?

Oczywiście mogę zrozumieć jakiegoś konkretnego przybysza z Afryki, który wytacza wojnę słowu „Murzyn”, być może z powodu jakichś swoich kompleksów. Z powodu czyjejś fobii nie trzeba jednak od razu robić zmian w słownikach i w wyborach wierszy dla dzieci. Nawet, gdyby słowo „Murzyn” oznaczało niewolnika – co przecież nie jest prawdą.

My, Słowianie, coś o tym powinniśmy wiedzieć. Pochodzące ze średniowiecznej łaciny słowo „Sclavus” to przecież nie tylko „Słowianin”, ale też właśnie „niewolnik”. Identycznie albo prawie identycznie te dwa słowa brzmią do dziś we większości języków zachodnioeuropejskich, np. w angielskim Słowianin to Slav, a niewolnik – slave. I nie ma w tym nic dziwnego, bo Słowiańszczyzna aż do czasów Mieszka I była obfitym źródłem niewolników, głównie dla krajów arabskich. Nasi słowiańscy przodkowie często sami sprzedawali w niewolę innych Słowian.

Ibrahim ibn Jakub, który w X wieku tak ładnie opisał pogańskich jeszcze Słowian, przyjechał tu przecież nie w celach agroturystycznych, lecz na zakupy: po niewolników w atrakcyjnych cenach. Takie czasy. Tylko kretyn mógłby mieć pretensje do historii, że uwieczniła tę makabryczną ciekawostkę w językach innych narodów. Zresztą, od tamtej pory zaszło w naszej okolicy także parę jakby bardziej sympatycznych wydarzeń. Ja jestem dumny, że jestem Słowianinem.
 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama