Nowy numer 43/2020 Archiwum

Beneluks chce debaty szefów MSZ o Węgrzech

Beneluks: Belgia, Holandia i Luksemburg wspólnie wystąpiły o debatę na temat Węgier w gronie ministrów spraw zagranicznych UE - powiedział szef dyplomacji Belgii Didier Reynders. Nie wykluczył sankcji, ale dopiero, gdy Węgry nie dostosują się do zaleceń KE.

"To, co się dzieje dziś na Węgrzech, niepokoi wielu Europejczyków. Tak jak mamy kryteria budżetowe, np. w sprawie deficytu, tak też mamy warunki polityczne, by uczestniczyć w projekcie UE - powiedział minister grupie dziennikarzy zagranicznych we wtorek. - Mamy procedury, z których możemy skorzystać. Jeśli jakiś kraj budżetowo, gospodarczo czy politycznie odstaje, to musimy reagować. Nie możemy pozwolić, by rozwinęło się coś, co jest sprzeczne z traktatem UE".

Zdaniem Reyndersa, polityczne kryteria wstąpienia do UE (tzw. kryteria kopenhaskie) "są tak samo ważne jak kryteria z Maastricht", czyli kryteria budżetowe dotyczące m.in. limitów długu i deficytu budżetowego.

"Nie ma powodu, byśmy niemal co tydzień sporządzali w UE raporty o sytuacji budżetowej, a nie niepokoili się sytuacją polityczną" - powiedział.

Poinformował, że wraz ze swymi odpowiednikami z Holandii i Luksemburga poprosił, by Komisja Europejska przedstawiła na najbliższym posiedzeniu ministrów spraw zagranicznych 23 stycznia raport na temat sytuacji na Węgrzech.

"To nie może pozostać tylko problemem między KE a Węgrami. To debata, która musi mieć też miejsce w Radzie UE, byśmy mogli o tym porozmawiać w gronie ministrów" - wyjaśnił.

Reindersa niepokoi nie tylko kwestia niezależności węgierskiego banku centralnego, ale też ewolucja sytuacji w dziedzinie "funkcjonowania sprawiedliwości, prasy i wolności obywatelskich".

Pytany, czy jest zwolennikiem sankcji wobec Węgier na podstawie art. 7 traktatu o funkcjonowaniu UE, nie wykluczył sięgnięcia po to narzędzie, ale dopiero, gdy Węgry nie zastosują się do unijnych zaleceń.

"Na podstawie raportu KE poprosimy Węgry, by zareagowały i ewentualnie nawet zmieniły pewne teksty (prawne). Na podstawie tego dialogu między KE i Radą UE a Węgrami zobaczymy, czy trzeba będzie otworzyć procedury karne. Jeśli dalej będzie krytyka, to trzeba będzie otworzyć procedury" - powiedział szef belgijskiej dyplomacji.

We wtorek KE otworzyła procedury karne, by wymusić dostosowanie węgierskiego prawa do przepisów UE w zakresie niezależności banku centralnego, sądownictwa (chodzi o obniżenie obowiązkowego wieku emerytalnego sędziów z 70 do 62 lat) i niezależności urzędu ds. ochrony danych osobowych.

Węgry są na cenzurowanym w związku z przyjętym pod koniec grudnia przez węgierski parlament całego pakietu budzących kontrowersje rozporządzeń przejściowych do konstytucji stanowiących de facto jej część. Kontrowersje budzi też sama nowa konstytucja, która weszła w życie 1 stycznia.

W nowelizacji opozycyjna partia socjalistyczna została uznana za "organizację przestępczą", jako dziedziczka partii komunistycznej; zmodyfikowano też pracę parlamentu: parlamentarna większość będzie mogła uchwalać ustawy w ciągu dwóch dni, a nawet jednego dnia, bez prawdziwej debaty. Zaś ustawa o węgierskim banku centralnym (MNB) odbiera jego szefowi prawo wyboru zastępców oraz zwiększa liczbę członków Rady Monetarnej z siedmiu do dziewięciu, przy czym sześciu ma być mianowanych przez parlament, gdzie większość absolutną ma partia Fidesz premiera Viktora Orbana.

Zarówno KE, jak i MFW ogłosiły, że nie wydadzą decyzji w sprawie nowej pomocy rzędu 15-20 mld euro, o jaką zwrócił się w grudniu rząd Węgier, dopóki nie zostanie wyjaśniona sprawa niezależności banku centralnego.

 

 

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama