Nowy numer 44/2020 Archiwum

Kocham cię, Żydzie

W Polsce istnieje antysemityzm – podobnie jak antyczechizm, antyrusizm, antyukrainizm i… antypolonizm

Przychodzi syn do ojca. – Tato, żenię się – oznajmia od progu.
– Zwariowałeś? Szkoły nie masz, kasy nie masz! A z kim?
– Z Kamilem.
– Zwariowałeś? Z tym Żydem?

Ten dowcip przeczytałem dawno temu w „Gazecie Wyborczej”. Tak dawno, że wtedy jeszcze nawet redaktorom z Czerskiej małżeństwo dwóch facetów wydawało się czymś dziwnym. Od początku jednak byli uczuleni na kwestie żydowskie. Częściowo słusznie, bo antysemityzm jest czymś bardzo złym. Podobnie zresztą jak antypolonizm, antyrusizm i co tam jeszcze diabli mają. Ale też częściowo niesłusznie, bo – śmiem twierdzić – w Polsce antysemityzm nie jest problemem. Powoływanie się tysięczny raz na pogrom kielecki lub rozdzieranie szat nad napisem, który namalował na murze jakiś półgłówek albo prowokator, nie wystarczy do uzasadnienia tezy, że Polacy są antysemitami.

Polacy generalnie lubią Żydów, o czym świadczy choćby popularność rozmaitych przejawów żydowskiej kultury i dająca się zaobserwować ogólna życzliwość wobec przedstawicieli tej narodowości. Życzliwość tę jednak Polacy rzadko mają okazję okazywać bezpośrednio, bo Żyda po prostu trudno u nas spotkać. I trzeba pamiętać, że to nie z winy Polaków jest ich tak mało. Gdyby było ich dziś w Polsce tylu, ilu było przed wojną, oczywiście antagonizmów też byłoby więcej, bo tak to jest, że gdzie są ludzie, tam oprócz przyjaźni są też i konflikty. Nawet wśród najbliższych krewnych. Ale to kwestia raczej arytmetyki niż ideologii. Trzeba przy tym pamiętać, że nigdy nie jest tak, żeby winni byli wyłącznie jedni, drudzy zaś pozostawali z zasady bez zarzutu.

Dzień Judaizmu to dobra okazja, żeby przypomnieć sobie setki lat życia na naszej ziemi tej niezwykłej nacji. Bo właśnie Polska stała się dla Żydów szczególną przystanią. Stało się tak w dużej mierze za sprawą przywilejów, które już w średniowieczu u nas otrzymywali. Ale myślę, że i my mieliśmy szczególny przywilej być gospodarzami krewnych Zbawiciela.

Mimo wszystkich animozji, jakie są nieuniknione na styku wyrazistych kultur, uczestniczyliśmy w błogosławieństwie, które wciąż spoczywa na dzieciach Abrahama. Bo – jak zapewnił św. Paweł – „dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne”.

 

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także