GN 43/2020 Archiwum

Wymowa słowa

Narzucone myślenie zaczyna się od używania narzuconych słów.

W poprzednim „Gościu” ukazał się wywiad pt. „Zabawa w Boga”. „Proszę zwrócić uwagę, że na początku mówiono o in vitro jako o »technice sztucznej reprodukcji«. Dziś nawet jej zwolennicy boją się słowa »produkcja« i mówią o »technikach leczenia bezpłodności«” – mówi tam ks. dr hab. Antoni Bartoszek.

To ważna uwaga. Znaczenie słów jest poddawane bezustannej obróbce. Kiedy w 1993 roku Sejm zajmował się projektem ustawy o „ochronie prawnej dziecka poczętego”, wyszła mu z tego ustawa o „ochronie płodu ludzkiego”. Zmiana niepozorna, a jakie skutki! To jedno słowo „płód” wielu ludziom załatwiło grób. A nawet nie grób, lecz utylizację. Bo dziecko poczęte to człowiek, płód – niekoniecznie. Posłowie nie mogliby zgodzić się na możliwość „usunięcia” dziecka, na usunięcie płodu – a jakże. Dziecko jest człowiekiem tak samo jak młodzieniec albo starzec. A płód? Płód jest najwyżej „potencjałem na człowieka” – jak raczył się wyrazić ojciec metody in vitro w Polsce prof. Szamatowicz. Dziecka nie można trzymać w lodówce – „potencjał” można. Dziecka nie można wylać do ścieków – „potencjał” można.

Trzeba uważać na słowa, bo zgadzając się na narzuconą terminologię i stosując ją, sami zaczynamy nasiąkać zawartą w niej manipulacją. Przykładowo o prawie, które chroniłoby ludzkie życie od urodzenia do naturalnej śmierci, mówi się „restrykcyjne”. O tych, co dążą do ustanowienia takiego prawa, mówi się, że chcą „zaostrzyć prawo”. A przecież właśnie prawo, które pozwala wykonywać wyroki śmierci na niewinnych, jest skrajnie ostre i trzeba je złagodzić. Czy „restrykcyjność” prawa wzrasta wraz z liczbą ocalonych dzieci?

Kolejna manipulacja tkwi w terminie „orientacje seksualne” na określenie zarówno zdrowych skłonności seksualnych, jak i zaburzeń tych skłonności. Nawet w środowisku kościelnym używa się tego słowa, bo ono robi wrażenie podejścia „z szacunkiem”. Ale to szacunek dla zła. Słowo „orientacje” wymyślono po to, żeby wsączyć w mózgi komunikat, że to wszystko jedno, z kim kto żyje, jak i po co. Jeden orientuje się tak, inny siak, a wszystko to jest tyle samo warte i tak samo dobre. W ten sposób status orientacji zyskały dezorientacje, za tym zaś konsekwentnie poszło pytanie: „W czym gorszy jest związek homoseksualny od heteroseksualnego i czemu ten pierwszy nie może być małżeństwem?”. No bo skoro każdy ma jakąś orientację, to nie ma powodu, żeby jednemu pozwolić, a innemu nie.

A przy okazji: „heteroseksualizm” to kolejne słowo, które społeczeństwo łyknęło gładko jak rząd raport MAK. Przyjęto, że jak jeden jest hetero-, tak inny jest homo-, a jeszcze inny bi- czy trans-. Tymczasem wszyscy ludzie są heteroseksualistami, a tylko niektórzy spośród nich mają zaburzenia homoseksualne. Defekt nie sprawia, że jego posiadacze stają się nową kategorią ludzi, podobnie jak człowiek bez nogi nie staje się jednonożcem.

Jezus powiedział: „Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu” (Mt 12,36). Jeśli nawet słowo bezużyteczne jest złe, to co powiedzieć o szkodliwym?

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także