Nowy numer 37/2021 Archiwum

Wirtualna rewolucja, realny kłopot

Nikogo nie dziwi, że nie będzie laptopów dla każdego ucznia. Martwi, że znów zabrakło pieniędzy na pracownie komputerowe w szkołach.

Polskie Towarzystwo Informatyczne od dawna alarmuje, że ważniejsze od wyposażania uczniów w sprzęt jest doposażenie szkół i dokształcanie nauczycieli. To po takich głosach rząd wycofał się z rozdawnictwa i zapowiedział, że bez względu na wariant, w jakim projekt zostanie wdrożony, właścicielami sprzętu będą szkoły. Laptopy – zdaniem MEN – mają być wypożyczane „jak książki w bibliotece” i tylko w „szczególnych przypadkach”.

O niebie i o chlebie

Cały czas poruszamy się jednak w sferze planów. Tak naprawdę wiadomo tylko, że jeszcze przynajmniej przez rok będą w Polsce szkoły, gdzie przed jednym komputerem siedzi jeden uczeń i dwóch, trzech kibiców. O laptopach debatują publicyści i politycy, zaś dyrektorzy w pismach adresowanych do kuratoriów alarmują nie tyle o brak sprzętu, co jego fatalną jakość. Większość komputerów w polskich szkołach jest zwyczajnie przestarzała, wolna, często niepodpięta do sieci. Pracownie informatyczne bardziej nadają się na izby muzealne niż laboratoria nowoczesności. Czas więc na realną ocenę sytuacji. Dziś wygląda na to, że rząd mówi o (laptopowym) niebie, zaś szkoły i gminy o chlebie (czyli salach lekcyjnych). Że jest czerstwy i nie starcza go dla wszystkich uczniów.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama