Nowy numer 44/2020 Archiwum

"Nigdy jeszcze nie było tak głębokiego kryzysu"

Włączenie PE do procesu negocjacji budżetu UE na lata 2014-2020, przyjęcie kodeksu dobrych praktyk - to według kończącego swoje urzędowanie szefa PE Jerzego Buzka niektóre ze skutecznych osiągnięć jego 2,5-letniej kadencji. Do niepowodzeń zaliczył brak zmian na Białorusi.

Buzek podsumowując swoje przewodnictwo w Parlamencie Europejskim mówił na konferencji prasowej w Warszawie, że ostatnie 2,5 roku były trudnym okresem dla Unii. "Nigdy jeszcze nie było tak głębokiego kryzysu, a jednocześnie złożyło się to na wprowadzenie nowego traktatu, nowych rozwiązań, które wymagały zmian między instytucjami Unii Europejskiej" - zaznaczył.

Jednak - jak mówił - w tym trudnym czasie udało się przeprowadzić wiele skutecznych działań służących całej Wspólnocie na przyszłość. Wśród nich wymienił m.in. włączenie PE w proces negocjacji wieloletniego budżetu unijnego na lata 2014-2020. "Na tym mi bardzo zależało" - podkreślił Buzek.

Zaznaczył też, że wiele wysiłku włożył w to, by przedstawiciele parlamentów krajów z Europy Wschodniej mogli przyjechać do PE i by mogli wspólnie obradować z europarlamentarzystami. "Przywiązywałem ogromną wagę do tego, by Partnerstwo Wschodnie zadziałało. Nie było to łatwe" - mówił szef PE.

Buzek nawiązał także - do powstałej wraz z wejściem w życie Traktatu Lizbońskiego - Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych. Podkreślił, że Parlament zrobił wszystko, by była to europejska, niezależna dyplomacja. "I to nam się udało" - dodał.

Wśród innych osiągnięć wymienił także przyjęcie kodeksu dobrych praktyk dla posłów do PE, który został opracowany m.in. w oparciu o polskie rozwiązania. Ponadto wrócił uwagę, że bardzo wiele wysiłku włożył w działania na rzecz obrony praw człowieka.

Jak mówił, podczas jego kadencji przez PE przeprowadzono wiele ustaw, by przezwyciężyć obecny kryzys i wesprzeć działania antykryzysowe. Zwrócił uwagę, że odbył wiele zagranicznych wizyt, by przekonywać europejskich polityków do tego, jak ważne jest, by Europejczycy działali razem. "Bez wspólnego działania przestajemy się liczyć na arenie światowej" - zaznaczył Buzek.

Szef PE pytany był także o projekt umowy międzyrządowej ws. paktu fiskalnego, z którego wynika, że Polska i inne kraje spoza strefy euro nie będą uczestniczyły w szczytach eurolandu. Według Buzka, dla Polski "bardzo ważne jest, by brać udział we wszystkich rozmowach przy podejmowaniu decyzji niekoniecznie z prawem głosu, bo nie jesteśmy jeszcze członkami strefy euro".

Jak mówił, przekazał to oczekiwanie europosłom, którzy w imieniu PE negocjują kształt porozumienia. Podkreślił, że dyskusja na temat treści umowy trwa. "Jest w wielu miejscach dzisiaj wątpliwość, czy w takim stanie jak to jest obecnie, można będzie podpisać ten dokument" - mówił.

Dodał, że stanowisko PE jest zbliżone do stanowiska Polski. "Jestem przekonany, że nie tylko Polska, ale kilka innych krajów może się nie zdecydować na zapisy, jeśli się okaże, że nie ma możliwości ich obecności w czasie dyskusji" - zaznaczył.

Buzek podkreślił, że polska prezydencja została dobrze przyjęta w UE. "Wykonaliśmy większość zadań, do których się zobowiązaliśmy, byliśmy świetnie zorganizowani i w związku z tym wiele rozwiązań, które dzisiaj proponujemy w pakcie fiskalnym (...) może być wprowadzonych w życie" - mówił.

Szef PE podkreślił, że podczas jego urzędowania zależało mu również na tym, aby w Unii powstało przekonanie, że Polacy radzą sobie w strukturach europejskich i że potrafią sprawie zarządzać.

Wśród niepowodzeń działań PE za jego kadencji Buzek wymienił rozwój sytuacji na Białorusi. "Jest to sprawa, której nie udało się rozwiązać. Mało tego, ona dzisiaj wygląda gorzej niż 2,5 roku temu, gdy rozpoczynałem swoje działania" - przyznał. Jednocześnie podkreślił, że zrobiono wszystko, co było możliwe.

Jego zdaniem trudno jest obecnie wpływać na Białoruś, ale trzeba robić wszystko, aby nadal przez niezależne media, ułatwienia wizowe być jak najbliżej tego kraju. "Dzisiaj najważniejszą rzeczą jest wsparcie dla niezależnych ruchów, społeczeństwa obywatelskiego, bo tylko silne społeczeństwo obywatelskie może pomóc Białorusinom w przezwyciężeniu obecnej sytuacji" - mówił.

Buzek pytany był przez dziennikarzy o sytuacje, które szczególnie utkwiły w jego pamięci. Pierwszym trudnym momentem - jak mówił - była dla niego konieczność przerwania negocjacji nad budżetem na 2011 rok, a drugim informacje prasowe na temat nieetycznych zachowań niektórych europosłów.

Wśród dwóch najbardziej wzruszających momentów wymienił: uroczystość nadania imienia Solidarności placowi przed Parlamentem Europejskim oraz wizytę w Libii, spotkanie z Libijczykami na Placu Męczenników, którzy skandowali proeuropejskie hasła: "Dziękujemy ci Europo".

Pytany o plany już po formalnym zakończeniu swojej kadencji powiedział, że zostanie europosłem i będzie zasiadał w komisji przemysłu, badań i energii oraz komisji spraw zagranicznych. Zamierza zajmować się kwestiami dotyczącymi Europy Wschodniej oraz Ameryki Południowej. "Tym się będę zajmował i już się na to cieszę, bo pewnie będę miał trochę więcej czasu na odpoczynek, a to by mi się trochę przydało" - mówił. Dodał, że marzy mu się dwa tygodnie urlopu.

Kadencja Buzka wygasa 17 stycznia 2012 r. Wówczas PE wybierze jego następcę.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama