Nowy numer 43/2020 Archiwum

Nie wszyscy byli aniołami

O filmie „W ciemności”, polskim kandydacie do Oscara, z Agnieszką Holland rozmawia Edward Kabiesz

Edward Kabiesz: Była „Lista Schindlera” i „Pianista”. Pani film kontynuuje ten temat i też sięga do prawdziwej historii.

Agnieszka Holland: – Jednym z powodów, dla którego filmowcy i twórcy sięgają do tych spraw jest – poza wagą tego wydarzenia w dziejach ludzkości – nagromadzenie dramatycznych sytuacji. I to takich, jakich nie wymyśliłby żaden fabularzysta. Zawierają one w sobie niespotykany ładunek perypetii i trudnych wyborów. I każda z nich nadaje się na film. Więc nie ma sensu samemu wymyślać czegoś, co już zostało wymyślone przez historię. Po zrobieniu „Europy, Europy”, drugiego mojego filmu dotykającego tej tematyki, jeździłam z nim dużo po świecie i miałam mnóstwo spotkań z widzami. Nie zdarzyło się, by po projekcji nie przyszła do mnie chociaż jedna starsza osoba. Dziękowali za film. A potem mówili, że to niebywała historia. I natychmiast dodawali, że ich własne dzieje dopiero były niesamowite! Bardzo żałuję, że tego nie nagrywałam.

Kiedy zainteresowała się Pani historią Sochy?

– Dowiedziałam się o niej, dopiero czytając scenariusz. Pomyślałam, że to fikcja. Do czasu podjęcia decyzji o realizacji „W ciemności” upłynęło kilka lat.

Czy szukała Pani wtedy właśnie scenariusza na ten temat?

– Po „Europie, Europie” powiedziałam sobie, że już nie podejmę tego wątku. Chociaż ta tematyka jest częścią mojej biografii. Szczególnie na styku stosunków polsko-żydowskich. Mój ojciec był Żydem, jego cała rodzina zginęła w getcie. Moja matka jest Polką, która w czasie wojny uratowała żydowską rodzinę, ma tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Zetknęłam się także z polskim antysemityzmem i żydowską pretensją do Polaków. Jest to dla mnie temat bardzo gorący. A ponieważ zrobiłam już o tym dwa filmy i napisałam scenariusz do „Korczaka” Wajdy, można powiedzieć, że spędziłam w tym świecie parę lat życia, nie chciałam robić następnego. A jest to dość kosztowne, bo należy w ten koszmar wejść, by go wiarygodnie przedstawić.

Czy poznała Pani bohaterów filmu?

– Nie wiedziałam, że żyje Krystyna Chiger, mała Krysia z naszego filmu. Książka „Dziewczynka w zielonym sweterku” wyszła jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć do filmu. Żałuję, że jej wtedy nie przeczytałam, bo chętnie włączyłabym do filmu kilka detali.

Nakręciła Pani film mniej hollywoodzki, mroczny, bliższy rzeczywistości.

– Dzisiaj widza trudniej przyciągnąć do kina na coś, co nie jest rozrywką. Myślę, że „W ciemności” oferuje pewnego rodzaju podróż i doświadczenie bardzo intensywne, którego nie znajdzie się gdzie indziej. Może to doświadczenie ekstremalne, ale autentyczne.

Dotyka Pani tematów tabu...

– Film dedykowany jest Markowi Edelmanowi. „Miłość w getcie” była ostatnią rzeczą, którą napisał. Edelman namawiał mnie i Andrzeja Wajdę, by opowiedzieć o tym, że to wszystko nie było takie jednowymiarowe i plastikowe. I że wtedy też ludzie się kochali. Był seks, potrzeba bliskości, ale też miłość bardziej wysublimowana. I to w natężeniu większym niż w normalnym życiu. Chciałam to pokazać, bo dotychczas w kinie przeważa stereotyp, który pokazuje ofiary jako anielskie istoty bez twarzy i płci, których wszystkie uczynki miały wyłącznie charakter szlachetny. To było sentymentalizowanie rzeczywistości. A takie podejście ją w jakimś sensie zabija. Ci ocaleńcy, którzy już film widzieli, mówią: „tak było”. Wolą to niż tzw. szmalec, czyli coś, co zostało zmienione w rodzaj gładkiego kiczu. Są w tym filmie przede wszystkim sytuacje bardzo intymne. Opowiadając, że jakaś grupa ludzi żyje przez kilkanaście miesięcy na małej przestrzeni piekła, siłą rzeczy pokazuje się życie ludzkie we wszystkich jego wymiarach.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także