Nowy numer 47/2019 Archiwum

Proste i kościelne

Pogrzebu z trumną i ciałem warto bronić jak niepodległości.

Oczywiście wiem, że sposób obchodzenia się z ciałem po śmierci nie jest dogmatem wiary czy zasadą moralną i dlatego podlega zmianom. Do roku 1963 Kościół odmawiał pogrzebu katolickiego osobom, których ciało zostało skremowane. Dzisiaj tego zakazu już nie ma, jest za to usilne zalecenie grzebania ciał ludzkich, a kremacja jest przez Kościół jedynie dopuszczana i tolerowana. Ostrożność Kościoła wobec kremacji podyktowana jest m.in. obawą o utratę szacunku dla ludzkiego ciała. Piszą o tym biskupi w liście pasterskim, zwracamy na to uwagę w tekście „Ostrożnie z urną” (s. 18–21). W tym miejscu chciałbym dodać spostrzeżenie jednego z katowickich grabarzy.

Zauważył on, że ludzie inaczej zachowują się na pogrzebie z trumną, a inaczej podczas pochówku z urną. W tym drugim przypadku na cmentarzu panuje zwykle luźniejsza atmosfera, jest mniej skupienia, a więcej rozmów. Takie zachowanie nie powinno dziwić. Trumna z ciałem wymusza powagę właściwą dla pogrzebu. Spopielone szczątki już takiej siły nie mają. Rzecz jasna pogrzeb z urną może być pobożnie i godnie odprawiony i zapewne odbyło się wiele takich ceremonii, ale niebezpieczeństwo obniżenia rangi pogrzebu w związku z rozpowszechnianiem się zwyczaju kremacji istnieje.

Kremacja daje bowiem pewną sprawność i sterylność, które mogą źle przysłużyć się pogrzebom. Wrażenie zrobiło na mnie zestawienie dwóch zdjęć, które są ilustracją do tekstu o kremacji. Na jednym Maryja trzyma na kolanach martwe ciało Jezusa, na drugim pokazane jest nowoczesne krematorium (s. 18 i 20–21). Niklowane, elektronicznie sterowane, ekonomiczne, sprawne i… zimne. Z pierwszego zdjęcia przebija życie, z drugiego – technika.

I jeszcze kilka słów o sprawie ks. Adama Bonieckiego. Jak wiadomo, przełożeni zakonni nakazali znanemu redaktorowi ograniczyć swoje wystąpienia medialne tylko do „Tygodnika Powszechnego”. Decyzja wywołała krytykę wielu środowisk, w tym katolickich. Akcję zbierania podpisów w obronie ks. Bonieckiego podjął m.in. warszawski KIK. Sytuacja, w której podważana jest decyzja prawowitej władzy zakonnej, nie służy dobrze Kościołowi. Rozwiązanie konfliktu wydaje się w gruncie rzeczy dosyć proste i leży w rękach jednego człowieka – ks. Bonieckiego. Gdyby na przykład wydał krótkie oświadczenie o następującej treści: „decyzję przyjmuję z pokorą i proszę wszystkich o jej uszanowanie i niepodejmowanie jakichkolwiek akcji wymierzonych w moich przełożonych”, sprawa wygasłaby w ciągu dwóch dni. Proste, wielkie i kościelne.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • JVK
    14.11.2011 20:53
    Warto dodac ze x. cytuje polski KK a nie RVC. "Do roku 1963 Kościół odmawiał pogrzebu katolickiego osobom, których ciało zostało skremowane." odnosi sie jedynie do pochowkow w kosciele polskim, co nie stanowi o decyzji jakiejkolwiek z dykastyrii rzymskich do pochowkow w Kosciele Katolickim. Warto wiec wychylic nosa spoza polskiegiego gumna i spojrzec na Kosciol z perspektywy szerszej niz polskosc, chyba ze sie myle?
    jk200@o2.pl
    doceń 2
  • Tomasz (niewierny)
    15.11.2011 12:54
    Z posłuszeństwem w Kościele nikt nie ma problemów, dopóki ten problem go samego nie dotknie. Poczekamy jak zachowa się ks. Gancarczyk, gdy jego podobny problem dotknie.
    doceń 0
  • KaeL
    16.11.2011 17:44
    Ja tylko dodam, ze zmiany w spoleczenstwie nie zawsze pozwlaaja na otoczenie nalezytym szacunkiem grobu ziemnego.
    Rodziny coraz mniejsze, krewni rozproszeni po swiecie, nie zawsze moga co tydzien chodzic na grob i go pielegnowac.
    Czy wiekszym szacunkiem otaczamy (zwloki) zmarlego, bo chowamy go w trumnie i pozwalamy zarosnac chwastom, czy zmarlego pochowanego w urnie w kolumbarium? Na pomnik z plyta tez nie kazdego stac....
    doceń 2
  • Wiktor
    17.11.2011 21:31
    Ksiądz Adam oczywiście się decyzji przełożonych podporządkował. Wiele osób o tym w kilku miejscach wspominało. On sam się przecież, poza TP, czyli raz na tydzień publicznie wypowiedzieć nie może. Gdyby zrobił to, co ksiądz proponuje, gdyby zwrócił się jakoś do osób, które okazały mu w ten sposób zwykłe ludzkie wsparcie i symapatię, to przecież złamałby zakaz. Te swoje posłuszeństwo mógł wyrazić dopiero we wstępniaku do kolejnego numeru TP (http://www.e-kiosk.pl/pdf/793/18679-toc.pdf). Można się było przecież po księdzu Adamie tego rodzaju posłuszeństwa spodziewać. Ale żeby w ten sposób instruować o pół życia starszego od księdza kapłana? To po ludzku nie wypada! Nie życzę tego księdzu, ale może za parę lat tego typu doświadczenie stanie się jego udziałem.
    doceń 2

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji