Po pierwsze przeciętny człowiek współczesny nie ma ambicji bycia darem dla kogokolwiek. Takie ambicje mają czasem niektórzy świadomi chrześcijanie, rozumiejący czym jest chrześcijaństwo.. Współczesne obiegowe ideologie głoszą raczej coś przeciwnego. Można zatem założyć, że przeciętny homosoksualista podobnie jak przeciętny heteroseksualista wogóle się z tym pojęciem nie zetknął, albo jest ono dla niego głupstwem a może nawet zgorszeniem. Jeśli homoseksualista jest świadomym chrześcijaninem to wie, że nasz Bóg, który nas kocha i w naukach, które nam daje, kieruje się wyłącznie naszym dobrem, zakazał nam stosunków pozamałżeńskich (a homoseksualne takie właśnie są z woli samego Stwórcy, który ustanowił małżonkami Adama i Ewę) dla naszego dobra. Niezastosowanie się do tego zakazu grozi nam śmiercią. Zatem człowiek chcąc być darem dla kogoś drugiego, nie może narażać go na śmierć swoimi zachciankami.
W takim razie czyni Pani błędne założenia. Bycie dla siebie darem nawzajem jest wartością ogólnoludzką, a nie tworem chrześcijańskim. Nie jest też prawdą, że Bóg zakazał stosunków pozamałżeńskich, czego dowodem jest Abraham i Hagar.
Dowodem na to, że Bóg zakazał są Jego własne słowa, a nie Pani interpretacje. Skąd założenie, że Abraham kierował się Boża wola w tej materii? Raczej wygląda na to, że była to wola Sary, która zwątpiła w boża obietnice. Dalszy ciag tej smutnej historii jest przestroga, przed czym Bóg usiłuje nas ustrzec. Na pierwsze przydałoby się jakieś argumenty.
Wyrazem woli Boga dla Izraela było Prawo Mojżeszowe. Prawo wręcz nakazywało utrzymywanie kontaktów seksualnych z niewolnicami, gdy własna żona nie mogła dać potomstwa. Relacje były też określone przez jedno z Bożych Przykazań, które zakazywało pożądać żony bliźniego. Prawo traktowało to przykazanie określając zasadę własności. Zakazane było naruszenie praw własności bliźniego. Cudzołóstwo wedle Prawa karane było tylko wtedy, gdy dotyczyło kobiety zamężnej.
Proszę też pamiętać, że strotestamentalny judaizm przedstawiał powodzenie doczesne jako wyraz Bożej opieki. Człowiek wypełniający wolę Boga doznaje szczęścia w postaci majątku i licznego potomstwa. Abraham doznaje łaski Boga, zdobywając majątek na Faraonie, któremu oddaje Sarę, udając, że to jego siostra. Abraham miał synów nie tylko z Hagar i Sarą, ale też z Keturą i nałożnicami.
Z wymową artykułu się zgadzam, z jednym wyjątkiem - także co do tytułu - homoseksualista to nie zawsze jest osoba LGBT, bo LGBT to ideologia a nie orientacja seksualna... I stąd zresztą na wielu imprezach promowanych przez LGBT jest wielu heteroseksualistów... A seksualność zawsze jest wyzwaniem. Ad velario -new: to samo pytanie, które Pan postawił, dotyczyłoby wszystkich nieżonatych (niezamężnych)... Ale można też przeżyć całe życie w relacji małżeńskiej i nigdy nie być w postawie "daru dla siebie nawzajem".
@Uważna - jeżeli "nieżonaci/niezamężne" nie pozostają w relacji z inną osobą, to moje pytanie nie mogłoby ich dotyczyć. "Dar dla siebie nawzajem" zakłada, że mówimy o dwóch osobach, a nie o jednej.
Otóż Velario-new, żeby w pełni być darem dla kogoś trzeba siebie posiadać. Być panem siebie dla homoseksualisty oznacza wstrzemięźliwość seksualną, a dla małżonka oddanie całej osoby żonie, wraz z wymiarem seksualnym.
@Owieczka_: a z czego wynika to rozróżnienie? Dlaczego dla homoseksualisty "być panem siebie" oznacza wstrzemięźliwość seksualną, a dla małżonka coś dokładnie przeciwnego?
@owieczka_: a zatem, podsumowując: w związkach homoseksualnych nie ma "pełni daru dla siebie nawzajem", ponieważ taki dar zakłada, że trzeba samego siebie posiadać, innymi słowy - być panem samego siebie. W przypadku homoseksualistów wyraża się to wstrzemięźliwością seksualną, zaś w przypadku heteroseksualistów - oddaniem się żonie, wraz z wymiarem seksualnym (czyli przeciwieństwem wstrzemięźliwości seksualnej), co wynika z katolickiej nauki moralnej. Ostatecznie więc stwierdzenie "przecież nie ma tam tej pełni daru dla siebie nawzajem" nie wynika z obserwacji rzeczywistości i nie jest jej opisem, lecz stanowi wypowiedź normatywną (w sensie: "nie ma pełni daru dla siebie nawzajem", bo Kościół Katolicki przyjął w swoim nauczaniu, że w tym konkretnym przypadku nie może go po prostu być). Czy dobrze to rozumiem?
Velario, bardzo dobrze rozumiesz, przy założeniu, że normy nie są oderwane od rzeczywistości, bo obowiązują katolików dla ich dobra doczesnego i wiecznego.
@owieczka_: przy takim założeniu niewątpliwie tak. Założenie to jednak w starciu z rzeczywistością nie może się ostać, ale - jak rozumiem - w tym przypadku to, jaka jest rzeczywistość, Kościoła Katolickiego nie obchodzi.
Velario, obchodzi, bo nie tworzy się norm dla kosmitów tylko dla ludzi dla ich dobra, a że Kościół nie musi robić tego co mu chciałby podyktować duch czasu to i często jest źle zrozumiany, a nawet hejtowany. Zdrowa nauka Kościoła zakłada szacunek i delikatność wobec osób homoseksualnych, szkoda, że tego szacunku brakuje po obu stronach, świata, ale też i ludzi Kościoła.
Ad Velario-new: taki jeden drobny detal: owieczka pisze o "małżonkach" a nie o partnerach heteroseksualnych; a w tym kontekście wszystkie wywody są "obok", bo i hetero - uczciwie - poza małżeństwem powinien żyć w czystości
I taki jest właśnie kościół katolicki. Otwarty, towarzyszący, a przede wszystkim wzywający do nawrócenia :-) Szacunek dla człowieka, a jednocześnie brak zgody na grzech. Bardzo mądra wypowiedź księdza profesora.
Ks. prof. wyjaśnia zasady nauki Kościoła praktycznie od strony skłonności homoseksualnych świeckich, a co z ze skłonnościami homoseksualnymi osób duchownych? Nie każdy przecież może pozwolić sobie na zamieszkiwanie w odosobnieniu, żyjąc w męskim gronie chyba jeszcze trudniej o świętość?
Jasne że wszystkim trudno, ale jakoś wydaje mi się że łatwiej pouczać innych, w tym przypadku inny znaczy homo. Nie widzę równowagi w stosunku do egzekwowania np tego że grzechem jest stosowanie antykoncepcji w związku hetero...
Nikt by się tak bardzo nie zajmował homo, gdyby ta mniejszość nie została wykorzystana przez marksistów do stworzenie na jej bazie ideologii, którą ma "wyznawać" pozostała większość.
A mnie się wydaje, że już było sporo homoseksualnych świętych i nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy;-) Patrząc na pewne biografie, trudno osądzić, czy była to osoba homo-, hetero- czy aseksualna...
F. Martel jakis czas temu napisal dosc glosna ksiazke o homoseksualizmie w Watykanie: „Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie”. Tenor jest mniej wiecej taki, ze homoseksualizm w Stolicy Piotrowej to norma. Praktykujacym gejem byl przez wiele lat biskup Monachium, pozniejszy papiez Benedyk XVI. Nie ma tez powodu przypuszczac, ze w przeszlosci bywalo inaczej. Kosciol katolicki byl i pozostaje najwieksza organizacja homoseksualnych mezczyzn na swiecie. Dlatego nie mam najmniejszych watpliwosci, ze jakas czesc swietych, do ktorych katolicy modlili sie przez stulecia to byly kolokwialnie mowiac "cioty", ktore dla niepoznaki schronily sie pod skrzydla kosciola. tekst pana szostaka traci stara dobra hipokryzja.
Wg środowisk LGBT miłość = seks i na tym budują całą narrację. To oczywiście bzdura. „Oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci” - to jest prawdziwa miłość.
Z punktu widzenia nauki Kościoła Pana powyższe zdanie jest nieprawdziwe. Kościół w swoim nauczaniu określa miłość małżeńską przez pryzmat współżycia seksualnego.
Oj, poniosło niektórych, poniosło... "julisz paetz" już nie może być w posiadaniu jakichkolwiek zdjęć, chyba że istnieją także po TAMTEJ STRONIE. Panie Giles, gdyby istniał choć cień podejrzeń względem BXVI, Jego krwiożerczy przeciwnicy już w czasie gdy przewodził Kongregacji Nauki Wiary rozszarpali by dobre imię Ratzingera jak wilki! Proszę zważać na słowa, bo będziemy z nich rozliczani kiedyś i nie czytać bzdur, będących kompilacją ziarna prawdy i wiadra kłamstwa!
Każda osoba ludzka - a nie "osoba LGBT" - może (wręcz powinna) zostać świętą. Osoby z zaburzeniami sfery seksualnej to nie jest jakiś odrębny gatunek. Trzeba wystrzegać się afirmacji, czy tolerancji zła, które dotknęło człowieka - również tej poukrywanej w ideologicznej manipulacji językiem.
Zapis katechizmowy o zakazie niesprawiedliwej dyskryminacji osób homoseksualnych jest niestety jedynie fasadą, nie mającą przełożenia na praktykę. O praktycznych aspektach tego Kanonu wypowiada się Kościół szczegółowo w dokumencie Kongregacji Nauki Wiary nt. związków homoseksualnych z 2003 roku. Dokument ten nakazuje wręcz wiernym odmawiać osobom homoseksualnym wszelkich praw, które wiążą się ze sferą ich seksualnosci. Dokument używa kuriozalnej argumentacji, że relacje homoseksualne nie mogą być uznane prawnie, ponieważ są bezużyteczne dla społeczeństwa. Kryterium użyteczności jest płodzenie potomstwa. Tym samym Kościół powinien przekreślić ideę białych małżeństw, które w ten sam sposób są bezużyteczne, bo nie zapewniają potomstwa. Ale te małżeństwa tradycyjnie Kościół uznaje za najwyższą firmę małżeństwa, ale nie widzi problemu, że z identycznego powodu uznaje związki homoseksualne za bezużyteczne. To sprawia, że refleksja teologiczna na temat związków homoseksualnych wymaga glebokiej rewizji.
Nauka o "białych małżeństwach" sięga roku 150, gdy Justyn Męczennik po raz pierwszy sformułował tę myśl. Papież Syrycjusz w 385 roku w liście do Biskupa Tarragony uznał za nierząd i zbrodnię, gdy żonaci Kapłani po przyjęciu święceń nadal utrzymywali stosunki seksualne ze swoimi żonami. Nauka ta miała wpływ na Św. Hieronima, który tłumacząc Pismo Święte dokonał zmiany słowa z 1Kor 9,5, gdzie mowa jest o żonach Apostołów. Greckie słowo gyne, oznaczające zarówno żonę, jak i kobietę przetłumaczył jako łacińskie mulier, oznaczające wyłącznie kobietę. Tak żony Apostołów stały się ich służebnicami. W dalszych tłumaczeniach z 1592 roku posunięto się jeszcze dalej, z żon robiąc siostry. W polskim przekładzie znajdziemy zapis niewiasty-siostry, co miało podkreślić naukę, że po ślubie dobrze jest żyć z żoną jak z siostrą, choć Pismo Święte wcale tak nie nauczało. Idealizacja dziewictwa w pierwszych wiekach chrześcijaństwa sprawiła także, że ze Świętego Pawła uczyniono celibatariusza, który nie posiadał żony. Klemens Aleksandryjski w 200 roku pisał, że ustęp Flp 4,3 odnosi się do małżonki Pawła, której nie zabierał w podróże misyjne. A dziś uważamy, że Paweł zachował celibat przez całe życie, wbrew świadectwu jednego z Ojców Kościoła. Przed 395 rokiem Grzegorz z Nyssy nauczał, że pierwotnym zamiarem Boga było stworzyć człowieka wolnym od współżycia. Adam i Ewa w Raju według Grzegorza nie współżyli, byli podobni aniołom, a dopiero grzech pierworodny sprawił, że zaistniało zło, realizujące się w seksie. Przez swój upadek człowiek stał się gorszy i zaczął rozmnażać się jak zwierzęta. Podobny pogląd podzielał Jan Chryzostom. Ideę białych małżeństw pochwalał Ambroży, Biskup Mediolanu oraz Święty Hieronim, który o małżeństwie wyrażał się w swoich pismach w sposób wręcz pogardliwy. Uważał, że świętość zarezerwowana jest wyłącznie dla dziewic, zaś kobiety zamężne mogą osiągnąć świętość tylko wtedy, gdy powstrzymają się od współżycia i będą żyć jak dziewice. cdn
Znaczący wpływ na koncepcję białych małżeństw miał Augustyn. Uważał on, że grzech pierworodny jest przenoszony na potomstwo przez akt seksualny, będący owocem grzechu pożądania. Małżonkowie chrześcijańscy mają więc powstrzymać się od wszelkiego współżycia, a jeśli to niemożliwe, bo trzeba wydać na świat potomstwo, to płodząc je trzeba powstrzymać się od wszelkiej rozkoszy cielesnej. Poglądy Augustyna miały wpływ na teologię Tomasza z Akwinu, który sformułował negatywną naukę o ludzkiej seksualności, przedkładając stan dziewictwa nad małżeństwo. Tezę tę powtórzył Sobór Trydencki, mówiąc, że każdy, kto twierdzi, że stan dziewictwa nie stoi wyżej, niż stan małżeński ma być wyłączony z Kościoła. Jednocześnie małżeństwo było ważnym elementem życia społecznego, więc nie można było z niego zrezygnować. Dlatego małżonkom zalecano życie w czystości, czyli w całkowitej wstrzemięźliwości seksualnej. Echa tego poglądu widać także w objawieniach prywatnych Błogosławionej Katarzyny Emmerich, które w dużej mierze oddają duchowość epoki w której owa mistyczka żyła. W swych objawieniach Katarzyna Emmerich twierdzi, że Jezus podczas wesela w Kanie Galilejskiej po zaślubinach naucza pana młodego o wyższości dziewictwa. Po wysłuchaniu tej nauki pan młody postanawia, że będzie realizować ideał białego małżeństwa, który jest miły Bogu. cdn.
Myli się Pan, Panie Ceramik, że białe małżeństwo jest nieważne od samego początku. Prawo Kanoniczne uważa, że nieważne od samego początku są tylko te małżeństwa, które zawarto przy obecności przeszkody zrywającej, ale i tu konieczny jest wyrok sądu, bez którego małżeństwo uznawane jest za ważne. Przykład małżeństw nieskonsumowanych, to przypadek określony w Prawie Kanonicznym, gdzie małżeństwo zostaje zawarte ważnie, ale Papież może je rozwiązać. Jest to inny przypadek, niż przeszkoda zrywająca, bo tu mamy do czynienia z Sakramentem. Małżeństwo zawarte, ale nie skonsumowane, czyli ratum, non consumatum jest zawsze zawarte ważnie. Jest to jeden z dwóch przypadków, gdy małżeństwo rozwiązuje się, a nie stwierdza nieważność.
Co do samego stwierdzenia, że białe małżeństwo jest najwyższą formą małżeństwa, to wynika ono wprost z nauczania Soboru Trydenckiego, który powołując się na wielowiekową naukę Kościoła stwierdza, że stan dziewiczy stoi wyżej, niż stan małżeński. Kto więc chce realizować w pełni ideały chrześcijańskie, a trwa w małżeństwie, ten powinien powstrzymać się od współżycia.
Ojojoj Annaewa2, źle użyty czas w słowie "uznaje" i cały Twój wywód staje się nielogiczny czyli pierwsza wypowiedź nie jest kompatybilna z pozostałymi. W czasie teraźniejszym obowiązuje m.in. taki zapis w Katechizmie KK: 1664 Do istoty małżeństwa należy jedność, nierozerwalność i otwartość na płodność. Poligamia jest przeciwna jedności małżeństwa; rozwód rozłącza to, co Bóg złączył. Odrzucenie płodności pozbawia życie małżeńskie dziecka, które jest „najcenniejszym darem małżeństwa” (Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 50). Jeśli jednak dwie osoby żyją w związku niesakramentalnym, np.: · mają tylko ślub cywilny,· nie mają żadnego ślubu, ale mieszkają razem,
· jedno z partnerów lub oboje są po rozwodach.
Jest to życie w tzw. grzechu ciężkim – w grzechu cudzołóstwa lub w stałej okazji do grzechu. Taka para nie może przystępować do sakramentów – przy spowiedzi nie dostanie rozgrzeszenia, a przyjęcie komunii skutkowałoby gniewem Boga. Może jednak uczestniczyć w życiu Kościoła. Nauka Kościoła mówi, że takich osób się nie odrzuca ze wspólnoty. Nie mogą one jedynie przystępować do sakramentów i pełnić niektórych funkcji – np. być ojcem lub matką chrzestną.
Wtedy oboje mogą podjąć decyzję o białym małżeństwie . Nie będą współżyć, będą żyć jak brat z siostrą. Dzięki temu mogą otrzymać rozgrzeszenie i przystępować do sakramentów. Jak zawrzeć białe małżeństwo? O zawarciu białego małżeństwa decyduje para, ale oficjalnie do sakramentów dopuścić ich musi ksiądz. Musi mieć pewność, że para: · naprawiła krzywdy wobec sakramentalnych małżonków i dzieci urodzonych z tego związku, · wytrwa w postanowieniu czystości, a niebezpieczeństwo zgorszenia zostanie usunięte. Wtedy para otrzymuje pozwolenie na przyjmowanie sakramentów, a zaczyna od spowiedzi. Dzięki decyzji o białym małżeństwie otrzyma rozgrzeszenie.
Nie istnieje natomiast sakrament białego małżeństwa . Osoby w związku małżeńskim według nauk Kościoła i Biblii powinny współżyć ze sobą w celu prokreacji. Jest to ważny czynnik budujący związek kobiety i mężczyzny.
Cytowany Kanon nie odnosi się do białych małżeństw. Katechizm w Kanonie 1618 mówi o osobach, które dobrowolnie odrzucają dobro płynące z małżeństwa. Ten ideał jest w Katechizmie przedstawiany na równi z małżeństwem, lecz cała Tradycja Kościoła wyrażająca się w spisanym Magisterium wskazuje na wyższość dziewictwa nad stanem małżeńskim. Z tego powodu najwyższą formą małżeństwa jest dobrowolne białe małżeństwo. Nie mam kompletnie na myśli sytuacji nowych związków po rozwodach, gdyż nie do tego termin białego małżeństwa się odnosi.
Kryterium seksu nie stanowi o sakramentalności małżeństwa. Materią Sakramentu jest wyrażona dobrowolnie zgoda na zawarcie związku, a nie współżycie seksualne. Zawarty związek jest Sakramentem. Brak dopełnienia małżeństwa może być podstawą do jego rozwiązania. To ważne, rozwiązania, a nie stwierdzenia nieważności. Rozwiązanie małżeństwa zarezerwowane dla Stolicy Apostolskiej dotyczy sytuacji przywilejów Piotrowego i Pawłowego.
Annaewa2, białe małżeństwo dotyczy osób w związkach niesakramentalnych, czy chcesz mi wmówić, że jest to najwyższa forma małżeństwa w Kościele katolickim? Totalna bzdura. A co do Kanonu 1618 i uzupełniającego go 1620, to one sobie nie przeczą, w odróżnieniu do Twoich wywodów rzekomo udowadniających jakoby Katechizm zaprzeczał Magisterium i na odwrót. KKK 1618: Chrystus jest centrum całego życia chrześcijańskiego. Więź z Nim zajmuje pierwsze miejsce przed wszystkimi innymi więzami rodzinnymi lub społecznymi. Od początku istnienia Kościoła byli mężczyźni i kobiety, którzy zrezygnowali z wielkiego dobra małżeństwa, by iść za Barankiem,dokądkolwiek się uda, by troszczyć się o sprawy Pana i starać się Jemu podobać, by wyjść naprzeciw przychodzącemu Oblubieńcowi. Sam Chrystus powołał niektórych, by szli za Nim, przyjmując taki sposób życia, którego On pozostaje wzorem: Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla Królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje! (Mt 19, 12). KKK 1620: Obie rzeczywistości: sakrament małżeństwa i dziewictwo dla Królestwa Bożego pochodzą od samego Pana. To On nadaje im sens i udziela koniecznej łaski, by żyć zgodnie z Jego wolą. Szacunek dla dziewictwa ze względu na Królestwo i chrześcijańskie rozumienie małżeństwa są nierozdzielne i wzajemnie się uzupełniają: Kto potępia małżeństwo, pozbawia także dziewictwo jego chwały; kto natomiast je chwali, czyni dziewictwo bardziej godnym podziwu i chwalebnym. To, co wydaje się dobrem tylko w porównaniu ze złem, nie może być wielkim dobrem; ale to, co jest lepsze od tego, co wszyscy uważają za dobro, jest z pewnością dobrem w stopniu najwyższym.
Proszę w takim razie wskazać nauczanie Kościoła, aktualne, lub historyczne, które mówi pozytywnie o ludzkiej seksualnosci samej w sobie, bez konieczności szukania wyższego celu, któremu ma służyć.
Prosiłam o nauczanie Kościoła, a nie artykuł Łozińskiego. W artykule zawarte jest nauczanie, że seks stanowi jedynie środek do celu, jakim jest potomstwo i dobro małżonków. Kościół tłumaczy czym jest to dobro, używając argumentacji negatywnej, gdzie współżycie staje się środkiem zaradczym przeciw pożądaniu. Ideałem świętości małżeńskiej w Kościele jest Święta Rodzina, czyli małżeństwo, które nie uprawia seksu.
Tu nie tylko o homoseksualistów chodzi, ale o wszystkie osoby o rozmaitych dewiacjach, łącznie z pedofilami. Każdy może być święty. Przykładem tutaj jest Dobry Łotr, który jako pierwszy został ogłoszony świętym. Był zbrodniarzem i nie ma znaczenia jakie zbrodnie popełnił.
Tak twierdzą jedynie homofobi. Medycyna nie uznaje homoseksualizmu za zaburzenie, lecz za jeden z wariantów ludzkiej seksualności. Kościół również nie uważa homoseksualizmu za chorobę, czy zaburzenie, twierdząc, że jego źródła nie są znane.
Tak twierdzą jedynie homofobi. Medycyna nie uznaje homoseksualizmu za zaburzenie, lecz za jeden z wariantów ludzkiej seksualności. Kościół również nie uważa homoseksualizmu za chorobę, czy zaburzenie, twierdząc, że jego źródła nie są znane.
Tak twierdzą jedynie homofobi. Medycyna nie uznaje homoseksualizmu za zaburzenie, lecz za jeden z wariantów ludzkiej seksualności. Kościół również nie uważa homoseksualizmu za chorobę, czy zaburzenie, twierdząc, że jego źródła nie są znane.
Tak twierdzą jedynie homofobi. Medycyna nie uznaje homoseksualizmu za zaburzenie, lecz za jeden z wariantów ludzkiej seksualności. Kościół również nie uważa homoseksualizmu za chorobę, czy zaburzenie, twierdząc, że jego źródła nie są znane.
czy osoba LGBT moze zostac swietym? Pewnie tak.A czy osoba tworzaca "strefy wolne od LGBT" rowniez moze zostac swietym? "chyba juz nie bo ...cokolwiek temu bratu namniejszemu uczyniliscie, uczyniliscie Mnie!" A skoro utworzyli strefy wolne od braci to i Boga wykluczyli i sami wyrok na siebie wydali. Ciekawa dyskusja.Jedni o osobach LGBT drudzy o ideologi.Problem w tym,ze potepiajacy niepotrafiac tej ideologi LGBT przytoczyc sami przyznaja,ze jej nie ma a potepiaja osoby. Moze ktos wpychajacy osoby LGBT na stos w koncu powie jasno za co ? W czym mu zawinili,ze je tak znienawidzil?
Nazbyt chętnie używamy religijnych uzasadnień, by kogoś nienawidzić. Niewolnictwo też było uzasadniane religijnie, podobnie jak wyzysk feudalny, który sprowadzał chłopów do chamów, czyli synów biblijnego Chama. Jeszcze przed II Wojną Światową w Kościele Katolickim istniał stary zwyczaj, by w ramach liturgii przed drzwiami świątyni policzkować Żyda, by odpłacić za to co uczynili Chrystusowi. Teraz, gdy już nie wolno nienawidzić Protestantów, Żydów, ludzi z innych warstw społecznych pozostali jeszcze do nienawidzenia geje, których można do woli opluwać, bo mało kto w Kościele stanie w ich obronie. Głośno oczywiście nikt nie przyzna, że chodzi o nienawiść do ludzi, stąd mydlenie oczu, że chodzi o niechęć do ideologii, albo o nienawiść do grzechu, a nie grzesznika. Ale jakoś innym grzesznikom większość grzechów uchodzi płazem. Nie ma jakoś krucjat różańcowych pod urzędami stanu cywilnego, by dać opór ślubom cywilnym. Nikt też nie urządza religijnych pikiet pod sądami, by sprzeciwić się rozwodom.
O Andrzeju Dudzie mam wyrobione zdanie, więc ostatnia wypowiedź nie zmieniła mojego nastawienia. Mnie bardziej przeraża narracja PIS, która niestety pokrywa się z oficjalnym stanowiskiem Kościoła, że osoba homoseksualna może zasłużyć na poszanowanie swoich praw wyłącznie pod warunkiem, że nie będzie się obnosić. Czyli zasługujesz na bycie człowiekiem i obywatelem tylko wtedy, gdy siedzisz w szafie i nie rzucasz się w oczy innym. Takie podejście tworzy kulturę kłamstwa, gdzie człowiek jest zmuszony, by okłamywać wszystkich dookoła, łącznie z rodziną, że na przykład jego partner to tylko współlokator. Pochwala się życie w kłamstwie, byle nie rzucać się w oczy i tworzyć fałszywy obraz, że ludzie LGBT nie istnieją w społeczeństwie.
Myślę, że forumowicze naprawdę myślą, że istnieje jakaś ideologia LGBT. Jest to klasyczny przykład wyparcia. Tak samo, jak młodzież w Dwudziestoleciu, gdy wybijała szyby w żydowskim sklepie wcale nie myślała, że atakuje konkretnego Ichaka, czy Mojszego, tylko myślała że walczy z ideologią światowego żydostwa, które stanowi zagrożenie dla dobra narodu. Piece krematoryjne przyszły później. Tak samo dzisiaj ludzie okłamują siebie samych, myśląc, że walczą z jakimś marksizmem i komunizmem, choć zarówno Marks jak i komuniści byli przeciw prawom gejów. To też pokazuje jak bezmyślna jest argumentacja, która maskuje tylko potrzebę nienawiści do wroga. A gdy realnego wroga nie ma, to się go tworzy.
Znowu ci zacofani, ciemni katolicy mający za nic istotę ludzką. Katotalibowie niewrażliwi na homoseksualną miłość. Nietolerancyjni średniowieczni inkwizytorzy wtrącający do lochów i palący na stosie transwescytów i zwolenników współżycia międzygatunkowego (zoofilia dla niewtajemniczonych). A najgorsze, że taka nieoświecona większość rządzi! Koniec świata!
Nie do końca wiem czy pojęcia "osoby LGBT" używał ks. profesor czy autor artykułu. Tak czy inaczej to duży błąd. Należy używać precyzyjnych pojęć i terminów. W tym przypadku homoseksualista. Pojęcie LGBT to nie określenie nieheteroseksualnej orientacji (cokolwiek to znaczy) danej osoby a zbioru (społeczności) osób o takich skłonnościach. O takim rozumieniu (LGBT jako społeczności) jako pewnej zbiorowości mówi także choćby wpis w Wikipedii (trudno temu "źródłu" zarzucić homofobię). Zbiorowość ma swoje spory (choćby o kolejność liter w skrócie) i ideologię. M.in. szerzenie "tolerancji" (rozumianej jako afirmację) takich zachowań seksualnych. Sam słyszałem kilka lat temu audycję w której gej prosił żeby nie określać go jako LGBT tylko jako geja lub homoseksualistę. Innymi słowy - LGBT to zideologozowana, wojująca część osób nieheteroseksualnych. I tak trzeba sprawę jasno i wyraźnie przedstawiać i nazywać. Homoseksualiści nie muszą walczyć o swoje prawa, mają je dokładnie takie same jak inni obywatele. O swoje "prawa" a raczej narzucenie swojej wizji społeczeństwa walczy właśnie LGBT.
Pisze Pan bzdury. Termin LGBT używany jest zamiennie z terminem osoby nieheteronormatywne. Dopiero rozszerzenie terminu, jako "społeczność LGBT" może oznaczać jakąś zbiorowość. Trudno natomiast tym środowiskom przypisać jakieś wspólne postulaty, o ideologii nie wspominając.
O co tak naprawdę chodzi w całej sprawie Gender/LGBT tutaj jest zebrane: https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/504901-patryk-jaki-czy-ideologia-lgbt-istnieje
Ideologia LGBT to najnowsza wersja marksizmu. Naiwni są Ci, którzy myślą, że Polacy się temu poddadzą. Szczególnie Vera Jurowa ze swoimi nietolerancyjnymi wypowiedziami w kierunku Polski.
Zabawne, zważywszy, że Marks za Engelsem uznał homoseksualizm jako niedopuszczalny w społeczeństwie komunistycznym. Tak samo Lenin, który homoseksualizm zwalczał, jako rzecz typową dla dekadenckiej arystokracji. Wypadałoby się douczyć, zanim zacznie się pisać frazesy.
Wszelkie porównania z komunizmem, czy bolszewizmem opierają się o wywołanie negatywnych emocji bazując na braku wiedzy odbiorców. U bolszewików i komunistów miejsce osób LGBT było w guagu. Komuniści w mieli ambicję uczynić ZSRR strefą wolną od homoseksualistów i w znacznej mierze się im to udało. Prawny zakaz kontaktów homoseksualnych zniesiono w Rosji dopiero w 1993 roku, gdy upadł komunizm. Sami więc w swojej nienawistnej narracji powołujecie się na bolszewizm i komunizm, zarzucając to osobom LGBT.
Precyzyjniej byłoby napisać, że iLGBT to aktualna wersja ideowego totalitaryzmu. To czy komunizm zwalczał homoseksualizm nie ma znaczenia. Dokładnie tak samo zwalczał faszyzm (i odwrotnie). Czy z tego, że komunizm zwalczał faszyzm wynika, że faszyzm należy chronić? Ot dialektyka marksistowska (ale w każdym totalizmie jest podobna).
Kolejne słowo-wytrych, czyli totalitaryzm. Wie Pan w ogóle co to jest totalitaryzm, czy znów liczy Pan na emocje wynikające z niewiedzy? Totalitaryzm to ustrój, który chce kontrolować każdą sferę życia obywateli i opiera się o istnienie wroga wewnętrznego, lub zewnętrznego. Osoby homoseksualne zadają równych praw i szacunku. Jak Pan chce z tego zrobić totalitaryzm? To raczej w drugą stronę, PIS zwalczając osoby LGBT stosuje metody totalitaryzmu, czyli chęć kontroli kto co z kim robi i z kim sypia oraz tworzy z osób LGBT wroga na potrzeby polityczne.
Myli się Pani @annaewa2 to Lenin po rewolucji październikowej jako pierwszy zdekryminalizował stosunki homoseksualne, wprowadził aborcję i rozwody na życzenie. Z części zmian się wycofano widząc katastrofę społeczną jaką spowodowały.
Coś dzwoni, ale nie do końca wie Pan gdzie. Dekryminalizacja stosunków homoseksualnych w bolszewickiej Rosji wynikała jedynie z odrzucenia wszystkich praw wprowadzonych przez carat. Lenin w swojej deklaracji rodziny komunistycznej postulował wolność wyboru partnerów seksualnych i wolne związki, ale homoseksualizm traktował jako chorobę, z której należy oczyścić społeczeństwo komunistyczne. Lenin uważał homoseksualizm za przejaw dekadencji typowy dla klasy wyzyskującej, szczególnie arystokracji i duchowieństwa. Postulaty Lenina w tym względzie zrealizował w praktyce Stalin, który od 1933 roku posyłał homoseksualistów do guagu. Katastrofa społeczna, o której Pan mówi dotyczyła tematu aborcji, której Stalin zakazał. Zakaz obowiązywał aż do 1955 roku.
Tere fere ;-) "W 1928 roku w Kopenhadze, na pierwszym kongresie Światowej Ligi na rzecz Reformy Seksualnej, której jednym z organizatorów był niemiecki seksuolog Magnus Hirschfeld (jeden z twórców ideologii LGBT), twórca Komitetu Naukowo-Humanitarnego w Niemczech - legislacja radziecka była podawana jako pozytywny przykład dla innych krajów," "Naukowcy radzieccy byli dumni z postępowego ustawodawstwa. Mark Jakowlewicz Sieriejski — rosyjski lekarz psychiatra i endokrynolog urodzony w Warszawie, profesor psychiatrii Państwowego Instytutu Defektologii w Moskwie, Uniwersytetu w Rostowie nad Donem i Tadżyckiego Instytutu Medycznego, pisał w artykule Wielkiej Encyklopedii Radzieckiej:
„Ustawodawstwo radzieckie nie uznaje tak zwanych przestępstw przeciwko moralności. Nasze prawo ma na celu obronę społeczeństwa, przewiduje więc kary tylko w przypadku, gdy obiektem zainteresowania homoseksualnego jest dziecko lub osoba niepełnoletnia".
Jak mówiłam, coś dzwoni, ale nie wie Pan gdzie. Opinie zewnętrzne nie odzwierciedlały stanowiska ideologii leninizmu odnośnie praktyk homoseksualnych. To jak chwalić hitlerowskie Niemcy za postawę pro-life, bo wprowadziły zakaz aborcji. A to nie było żadne pro-life, tylko chęć posiadania większej ilości ludzi na potrzeby armii.
Jak mówiłam, coś dzwoni, ale nie wie Pan gdzie. Opinie zewnętrzne nie odzwierciedlały stanowiska ideologii leninizmu odnośnie praktyk homoseksualnych. To jak chwalić hitlerowskie Niemcy za postawę pro-life, bo wprowadziły zakaz aborcji. A to nie było żadne pro-life, tylko chęć posiadania większej ilości ludzi na potrzeby armii.
Jak mówiłam, coś dzwoni, ale nie wie Pan gdzie. Opinie zewnętrzne nie odzwierciedlały stanowiska ideologii leninizmu odnośnie praktyk homoseksualnych. To jak chwalić hitlerowskie Niemcy za postawę pro-life, bo wprowadziły zakaz aborcji. A to nie było żadne pro-life, tylko chęć posiadania większej ilości ludzi na potrzeby armii.
Jak mówiłam, coś dzwoni, ale nie wie Pan gdzie. Opinie zewnętrzne nie odzwierciedlały stanowiska ideologii leninizmu odnośnie praktyk homoseksualnych. To jak chwalić hitlerowskie Niemcy za postawę pro-life, bo wprowadziły zakaz aborcji. A to nie było żadne pro-life, tylko chęć posiadania większej ilości ludzi na potrzeby armii.
To proste ponieważ mniejszości seksualne zostały wykorzystane! przez marksistów do tworzenia nowego totalitarnego świata. Przykład z Hiszpanii: "Ustawodawstwo przyznało swobodny dostęp kolektywu LGBT do szkół, aby mogli oni prowadzić rozmowy promujące praktyki homoseksualne. Mogą też opracowywać programy nauczania w zakresie przedmiotu „gender”. Zachęcają nieletnich uczniów do denuncjowania rodziców jeśli ci popełniają przestępstwa homofobiczne a nawet oferują nieodwracalne leczenie hormonalne i to bez wiedzy rodziców lub przy ich zdecydowanym sprzeciwie.
Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji,
w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu.
Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11.
Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w
Polityce prywatności.
* * *
www.ceramik.home.blog
* * *
www.ceramik.home.blog
· mają tylko ślub cywilny,· nie mają żadnego ślubu, ale mieszkają razem,
· jedno z partnerów lub oboje są po rozwodach.
Jest to życie w tzw. grzechu ciężkim – w grzechu cudzołóstwa lub w stałej okazji do grzechu. Taka para nie może przystępować do sakramentów – przy spowiedzi nie dostanie rozgrzeszenia, a przyjęcie komunii skutkowałoby gniewem Boga. Może jednak uczestniczyć w życiu Kościoła. Nauka Kościoła mówi, że takich osób się nie odrzuca ze wspólnoty. Nie mogą one jedynie przystępować do sakramentów i pełnić niektórych funkcji – np. być ojcem lub matką chrzestną.
Wtedy oboje mogą podjąć decyzję o białym małżeństwie . Nie będą współżyć, będą żyć jak brat z siostrą. Dzięki temu mogą otrzymać rozgrzeszenie i przystępować do sakramentów.
Jak zawrzeć białe małżeństwo?
O zawarciu białego małżeństwa decyduje para, ale oficjalnie do sakramentów dopuścić ich musi ksiądz. Musi mieć pewność, że para:
· naprawiła krzywdy wobec sakramentalnych małżonków i dzieci urodzonych z tego związku,
· wytrwa w postanowieniu czystości, a niebezpieczeństwo zgorszenia zostanie usunięte.
Wtedy para otrzymuje pozwolenie na przyjmowanie sakramentów, a zaczyna od spowiedzi. Dzięki decyzji o białym małżeństwie otrzyma rozgrzeszenie.
Nie istnieje natomiast sakrament białego małżeństwa . Osoby w związku małżeńskim według nauk Kościoła i Biblii powinny współżyć ze sobą w celu prokreacji. Jest to ważny czynnik budujący związek kobiety i mężczyzny.
"Naukowcy radzieccy byli dumni z postępowego ustawodawstwa. Mark Jakowlewicz Sieriejski — rosyjski lekarz psychiatra i endokrynolog urodzony w Warszawie, profesor psychiatrii Państwowego Instytutu Defektologii w Moskwie, Uniwersytetu w Rostowie nad Donem i Tadżyckiego Instytutu Medycznego, pisał w artykule Wielkiej Encyklopedii Radzieckiej:
„Ustawodawstwo radzieckie nie uznaje tak zwanych przestępstw przeciwko moralności. Nasze prawo ma na celu obronę społeczeństwa, przewiduje więc kary tylko w przypadku, gdy obiektem zainteresowania homoseksualnego jest dziecko lub osoba niepełnoletnia".
"Ustawodawstwo przyznało swobodny dostęp kolektywu LGBT do szkół, aby mogli oni prowadzić rozmowy promujące praktyki homoseksualne. Mogą też opracowywać programy nauczania w zakresie przedmiotu „gender”. Zachęcają nieletnich uczniów do denuncjowania rodziców jeśli ci popełniają przestępstwa homofobiczne a nawet oferują nieodwracalne leczenie hormonalne i to bez wiedzy rodziców lub przy ich zdecydowanym sprzeciwie.
Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.