1. Oba te wydarzenia łączy to, że chodzi o modlitwę. Przemienienie było chwilą niezwykle intensywnej modlitwy. Było to umocnienie najbliższych uczniów na czas próby. Jezus chciał w ten sposób naładować ich duchowe baterie, aby gdy przyjdzie noc, sięgnęli pamięcią serca do doświadczenia blasku Góry Przemienienia. Można powiedzieć, że zostali napełnieni światłem, aby przetrwać noc.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł
W przeciwieństwie do dzisiejszego fragmentu Ewangelii, która opowiada historię przemienienia, w pierwszym czytaniu nie słyszymy historii o jakimś wyjątkowym objawieniu. A przecież Abram słyszy głos samego Pana Boga, który daje nakaz: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej”. Przyszły ojciec narodu wybranego ma wyjść ze swej ziemi rodzinnej, opuścić dotychczasowe więzi i udać się w nieznane: „do kraju, który ci ukażę”. Boży nakaz nie precyzuje, co będzie miejscem przeznaczenia. Posłuszny Bożemu wyzwaniu Abram wyrusza w nieznane. I to jest moment wielkiej zmiany.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł
Doktor Li Wen Liang miał 34 lata. Jako pierwszy usiłował zwrócić uwagę na pojawienie się nowego koronawirusa. Został zmuszony do milczenia oraz zastraszony. Zmarł 6 lutego. Pozostawił 5-letniego synka i żonę w ósmym miesiącu ciąży, też zarażoną. Początkowo jego śmierć podlegała cenzurze. Gdy została ujawniona, świat poznał lekarza, który starał się do końca ocalić innych. „Nie chcę być bohaterem – napisał. – Mam rodziców, dziecko, żonę w ciąży, która niebawem będzie rodzić. I wielu pacjentów na oddziale. Gdy walka ustanie, spojrzę w niebo ze łzami spadającymi obficie jak deszcz”. W swoich notatkach zapisał: „Moi chorzy, tyle niewinnych osób, umierając, patrzą mi w oczy z nadzieją życia. Kto by przypuszczał, że i ja będę umierał?”. Z czasem świat dowiedział się, że doktor Li Wen Liang jest katolikiem. Pod zielonym kitlem jego serce skrywało „święte powołanie”. Uległ urokowi „naszego Zbawiciela, Chrystusa Jezusa, który zniweczył śmierć, a na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię”. Gasnąc, notował: „Moja dusza jest w raju, podczas gdy ciało spoczywa na białej pościeli. Żegnajcie, moi kochani. Żegnaj, Wuhanie, moje miasto rodzinne… Mam nadzieję, że po tych potwornościach wspomnisz, że ktoś usiłował pokazać ci prawdę. Ufam, że po tych okropnościach dowiesz się, co znaczy być sprawiedliwym. Nigdy więcej ludzie nie powinni cierpieć na skutek beznadziejnego i dojmującego strachu i smutku”. Zakończył cytatem ze świętego Pawła: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia” (2 Tm 4,7-8). Z pewnością wielu chorych, których uda się przywrócić zdrowiu, będzie nosić w sobie ślad pamięci o tym chrześcijańskim doktorze, który na ich oczach i między ich łóżkami „wziął udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii mocą Bożą”.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł