Oto Juda słyszy błogosławieństwo umierającego ojca: „Nie zostanie odjęte berło od Judy ani laska pasterska spośród kolan jego, aż przyjdzie ten, do którego ono należy, i zdobędzie posłuch u narodów!”. Z kolei pogański wieszczek Balaam zapowiada: „Widzę go, lecz jeszcze nie teraz, dostrzegam go, ale nie z bliska: wschodzi Gwiazda z Jakuba, a z Izraela podnosi się berło”. I zapowiedzi Izajasza: „Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański” oraz „Oto panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel”. I jeszcze zapowiedź proroka Micheasza: „A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności”. Te proroctwa sprawiają, że często rodzi się przekonanie, iż prorocy zapowiadali jedynie narodziny Mesjasza. Tymczasem świat Starego Testamentu pełen jest zapowiedzi, które mówią o tym, jak będzie wyglądała misja Oczekiwanego i jak świat odbierze Jego orędzie i osobę.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł
Zaproszony do Antiochii przystąpił do głoszenia zbawiennego kerygmatu o Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym. „Bóg namaścił Go Duchem Świętym i mocą” – wołał – dlatego też „przeszedł” On, pociągając ludzi od niewoli diabła ku dobroci własnego działania. „Bóg był z Nim” – stwierdził dobitnie Piotr. Po czym to poznać? Po tym, że „przeszedł”. Dla Izraelitów jest to znak rozpoznawczy Boga. Poznali Go nie z książek czy rozważań, ale z doświadczenia Paschy. Bóg kiedyś przeszedł pośród nich, ratując ich od zła i przemocy faraona. Dla nich Bóg oznacza Paschę. Bóg objawia się, przechodząc i przeprowadzając człowieka z niewoli do wolności, z mroku do chwały. Bóg był z Jezusem, bo od momentu Jego chrztu podjął swe potężne działanie wśród ludzi. W Jego słowach, cudach, egzorcyzmach przechodził przez ich serca i życie. Aż ostatecznie i do głębi „przeszedł” w Jezusowym umieraniu na krzyżu i powstaniu ze śmierci. To jest Pascha Boga: zwycięstwo nad grzechem i śmiercią, zdeptanie roboty diabła. „Przechodzenie” Boga w Jezusie dokonuje się, gdy Jego uczniowie udzielają chrztu i przepowiadają żywy kerygmat. Mogli się o tym przekonać mieszkańcy domu Korneliusza. Gdy Piotr zwracał się do nich „w dłuższym wywodzie”, Jezus namaszczał ich Duchem Świętym i mocą. O jaką moc chodzi? O tę, którą zademonstrował prorok Ezechiel przed doliną wyschniętych ludzkich kości: „Idź, prorokuj do nich! Prorokuj nad nimi do Ducha!” (por. Ez 37). Gdy prorokował, kości nabierały życia, obrastały w mięśnie i ścięgna, dźwigali się z odrętwienia śmierci nowi ludzie. Podobnie działało słowo przepowiadane przez Jana Chrzciciela oraz kerygmat głoszony przez Piotra w dniu Pięćdziesiątnicy. „Co mamy robić?” – pytali poruszeni słuchacze. „Nawróćcie się i niech każdy z was ochrzci się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów, a weźmiecie w darze Ducha Świętego” (Dz 2,37-38). W domu Korneliusza Piotr powiedział o Janie Chrzcicielu, że tamten „głosił” chrzest. Bo chrzest to „zanurzenie”. Pierwsze głoszenie Chrystusa prowadzi do chrztu, czyli zanurzenia ludzi w Jego mocy i miłości. Kolejne mają poruszać łaskę chrztu i wyzwalać jego potencjał. Boże słowo przechodzi w doświadczenie życiowe, dzieło diabła ulega dewastacji, Duch Święty przejmuje inicjatywę. Kerygmat namaszcza Duchem Świętym i mocą współczesnych Korneliuszy. Nic dziwnego, że diabeł robi wszystko, by zamilkły usta heroldów Dobrej Nowiny w Kościele.•
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł
1. Jego chrzest jest zapowiedzią śmierci na krzyżu i zmartwychwstania. Zanurzenie oznacza śmierć. Jezus wchodzi w rzekę ludzkich losów. Bierze na siebie naszą grzeszność i jej konsekwencje. Jan Chrzciciel słusznie zauważa, że Jezus nie potrzebuje chrztu. To my, grzesznicy, potrzebujemy odpuszczenia grzechów, duchowej oczyszczającej kąpieli, czyli chrztu. Jezus jako Mesjasz staje po naszej stronie, jest solidarny z całą grzeszną ludzkością. Św. Paweł pisze mocne słowa: „On [Bóg] to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą” (2 Kor 5,21). Ostateczną konsekwencją grzechu jest śmierć. Jezus zanurza się w rzekę grzechów aż po utonięcie, aż po śmierć na krzyżu. Pełne zanurzenie.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł