Szef WHO ma również spotkać się z m.in. lokalnymi władzami, przedstawicielami służby zdrowia oraz rodzinami osób dotkniętych chorobą.
- Najlepszym sposobem rozwiązania tego problemu jest zapewnienie wszelkiego niezbędnego wsparcia w walce z chorobą w jej epicentrum i dalsze oferowanie wszelkiej potrzebnej pomocy - powiedział Tedros dziennikarzom w piątek wieczorem. - Chociaż sytuacja jest trudna, myślę, że możemy ją powstrzymać - dodał.
WHO podała w piątek, że w DRK odnotowano 906 prawdopodobnych przypadków zakażenia wirusem ebola. W 223 przypadkach istnieje podejrzenie, że zakażenie doprowadziło do śmierci chorych. Natomiast według danych opublikowanych w czwartek przez Africa CDC, agencję zdrowia Unii Afrykańskiej, w DRK odnotowano 246 zgonów i ponad 1000 prawdopodobnych przypadków zakażenia.
Na obszarach wiejskich DRK brakuje dostępu do opieki zdrowotnej, a obecność grup zbrojnych, które regularnie dokonują masakr ludności cywilnej, dodatkowo pogarsza sytuację humanitarną. Międzynarodowe organizacje zdrowotne uważają, że pełna skala epidemii pozostaje nieznana, a podawana publicznie liczba ofiar śmiertelnych jest prawdopodobnie zaniżona, głównie ze względu na ograniczone możliwości diagnostyczne w DRK.
W czwartek Africa CDC poinformowała o ośmiu przypadkach zakażenia w sąsiedniej Ugandzie.
W DRK obecnie rozprzestrzenia się rzadki typ wirusa ebola o nazwie bundibugyo. Po pierwszym odnotowanym zgonie władze przez wiele tygodni nie były świadome, że mają do czynienia z tym szczepem, ponieważ wykonywane testy dotyczyły innej, częściej występującej odmiany wirusa ebola i dawały wyniki negatywne. Zdaniem WHO szczepionka przeciwko szczepowi bundibugyo może być niedostępna jeszcze przez co najmniej sześć do dziewięciu miesięcy.
Jak podała agencja AP, ebola zabiła w Afryce ponad 15 tys. osób w ciągu ostatnich 50 lat. Najtragiczniejszy wybuch epidemii w DRK w latach 2018-2020 pochłonął prawie 2300 ofiar śmiertelnych. (PAP)
mgp/ ap/








