To był szczyt efektownych gestów: Donald Trump został powitany w Pekinie jak przystało na przywódcę mocarstwa – efektownymi pokazami artystycznymi, wystawnym bankietem w Wielkiej Hali Ludowej oraz osobistym oprowadzeniem po najpiękniejszych zakątkach chińskiej stolicy przez Xi Jinpinga. Pierwszy sekretarz Komunistycznej Partii Chin ogłosił na kolacji, że „wielkie odrodzenie Chin” może koegzystować z hasłem Make America Great Again. Trump również potraktował pierwszą od dekady wizytę w Państwie Środka z należytą troską. Skład towarzyszącej delegacji jasno dowodził, że spotkanie z Xi Jinpingiem jest bardzo ważne. Na pokładzie Air Force One znaleźli się m.in. Elon Musk, Tim Cook (prezes Apple), Jen-Hsun Huang (Nvidia) czy Robert Ortberg (Boeing). Amerykański prezydent jeszcze w trakcie konferencji prasowej z Xi zapewniał dziennikarzy, iż „zawarliśmy fantastyczne umowy handlowe” oraz „rozwiązaliśmy wiele problemów, których inni ludzie nie byliby w stanie usunąć”. Efekty tego spotkania nie odzwierciedlają jednak pompatycznych wypowiedzi Donalda Trumpa. Nie udało się uzgodnić z Pekinem wspólnych kroków na rzecz odblokowania cieśniny Ormuz, redukcji napięcia wokół Tajwanu ani współpracy technologicznej w rozwoju AI. Oświadczenia Białego Domu i chińskiego MSZ znacząco różnią się w swojej treści. Dziewięć lat od ostatniej wizyty amerykańskiego prezydenta w Państwie Środka wiele zmieniło w stosunkach międzynarodowych. Xi mówił do przywódcy USA z pozycji siły i stawiał warunki dalszej współpracy, wprost grożąc konfliktem zbrojnym.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








