Nie wiem, czy jest dramat równie chętnie wystawiany (i filmowany) w ostatnich latach jak „Moralność pani Dulskiej”. Domyślam się, skąd ta popularność tekstu Gabrieli Zapolskiej. Kołtun, dulszczyzna, straszni mieszczanie – nic tak nie jednoczy jak wspólny wróg. Zapolska była poprawna politycznie i przed wojną, i w PRL, i w naszej III RP. Aniela Dulska jest wszak uosobieniem hipokryzji i obłudy, ksenofobii i lęku przed nowoczesnością, zatem wszystkiego, z czym przez pokolenia walczy postępowy polski inteligent, niekoniecznie dostrzegając kołtuna w sobie. Kolejne interpretacje klasycznego tekstu jedynie zręcznie ubierano w kostium z aktualnej epoki. Film Filipa Bajona („Panie Dulskie”) był wręcz twórczym rozwinięciem tego konceptu pod hasłem: dulszczyzna rządzi przez pokolenia, ponad historycznymi podziałami.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








