Maria Przełomiec: Spędziłeś kilka lat w Kolonii Karnej nr 1 w Nowopołocku, nazywanej potocznie „czerwonym łagrem” i uznawanej za najcięższą na Białorusi. Jak wyglądała Twoja codzienność i co było najtrudniejsze?
Andrzej Poczobut: Zgodnie z regulaminem kolonii: o 5 pobudka – dzień się zaczynał, o 21.00 dzień się kończył, w połowie dnia spacer – zwykle 15 minut, 3 posiłki, 2 apele. Jeżeli siedzisz w karcerze, to nie ma spaceru i śpisz na deskach. Ja w zasadzie cały czas trzymany byłem w jednej celi, a kiedy władze zorientowały się, że chętnie rozmawiam ze współwięźniami, odseparowały mnie, byłem sam. To było bardzo trudne.
Czego Ci najbardziej brakowało?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








