Andrzej Poczobut w rozmowie z „Gościem Niedzielnym”: Wiedziałem, że jest jeszcze Pan Bóg, sprawiedliwy, który wszystko widzi

O najtrudniejszych chwilach w kolonii karnej, nadziei, walce o przetrwanie polskości na Białorusi mówi Andrzej Poczobut.

Maria Przełomiec: Spędziłeś kilka lat w Kolonii Karnej nr 1 w Nowopołocku, nazywanej potocznie „czerwonym łagrem” i uznawanej za najcięższą na Białorusi. Jak wyglądała Twoja codzienność i co było najtrudniejsze?

Andrzej Poczobut: Zgodnie z regulaminem kolonii: o 5 pobudka – dzień się zaczynał, o 21.00 dzień się kończył, w połowie dnia spacer – zwykle 15 minut, 3 posiłki, 2 apele. Jeżeli siedzisz w karcerze, to nie ma spaceru i śpisz na deskach. Ja w zasadzie cały czas trzymany byłem w jednej celi, a kiedy władze zorientowały się, że chętnie rozmawiam ze współwięźniami, odseparowały mnie, byłem sam. To było bardzo trudne.

Czego Ci najbardziej brakowało?

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »

Maria Przełomiec Dziennikarka specjalizująca się w obszarze Europy Środkowo-Wschodniej, autorka i wieloletnia prowadząca Studio Wschód w TVP, współpracowała z wieloma polskimi mediami, pracowała również jako korespondentka BBC, autorka książek, m.in. biografii „Tymoszenko. Historia niedokończona”.