Jestem pewien, że gdybyśmy urządzili internetowe głosowanie, na kim warto zbudować Kościół (mamy dane jedynie z Wielkiego Piątku, z „trzeciej godziny dnia”), zdecydowana większość wybrałaby Jana. Nie dość, że był „umiłowanym uczniem”, który przytulał się do piersi Mesjasza podczas ostatniej wieczerzy, to jeszcze jako jedyny z Dwunastu pomyślnie przeszedł próbę krzyża, zdał egzamin w najbardziej dramatycznym momencie dramatu. Na Piotra głosowałyby pewnie zaprzyjaźnione kółka rybackie. Postawilibyśmy na nim krzyżyk. Jak to dobrze, że nie do nas należą klucze królestwa.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








