Podjął się bardzo trudnego zadania, bo większość słuchaczy ma w głowie oryginalne wersje, często doskonałe. Czy ma zatem sens nagrywanie tych piosenek raz jeszcze? A jeśli tak, to jak to zrobić, by pozostać wiernym duchowi oryginału, a jednocześnie wnieść do utworów coś własnego? W tym przypadku wykonawca postawił głównie na odświeżenie brzmienia, w które dyskretnie wplótł elektronikę. Czasami jest nawet trochę zbyt zachowawczo, ale są też miejsca, gdzie Gotz odważniej sięga po współczesne środki wyrazu: niemal dyskotekowe „Hop szklankę piwa” czy „Tango Anawa”, nieoczekiwanie skręcające w stronę hip-hopu. Chciałoby się więcej podobnych smaczków.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








