Kolejna odsłona konfliktu między Izraelem a Hezbollahem zmusiła do ewakuacji jedną piątą ludności Libanu. Rozpoczęta 16 marca operacja lądowa izraelskiej armii doprowadzi do pogłębienia kryzysu humanitarnego w regionie.
Zgodnie z komunikatem Izraelskich Sił Zbrojnych (IDF) „ograniczona i ukierunkowana” operacja lądowa ma na celu zlikwidowanie „kluczowych bastionów Hezbollahu”. Pretekstem do inwazji była seria nalotów na Izrael, które Hezbollah zorganizował w odwecie za atak na Iran. Wiele wskazuje na to, że IDF szykuje się nie tylko do ostatecznej rozprawy z szyickim ugrupowaniem, ale też do okupacji południowego Libanu i utworzenia tam strefy buforowej. Od początku marca trwają izraelskie naloty na różne cele w kraju, w tym na stołeczny Bejrut. Według libańskich władz, jeszcze zanim rozpoczęła się ofensywa lądowa IDF, naloty i bombardowania zmusiły do ewakuacji milion Libańczyków (jedną piątą ludności kraju). Po zaledwie trzech dniach operacji wojskowej libańskie władze poinformowały o śmierci ponad tysiąca ludzi. W tym gronie znalazł się ksiądz, który zginął w miejscowości Klejja (Qlayaa), niosąc pomoc parafianom w bombardowanych domostwach. Izraelsko-amerykański atak na Iran i działania odwetowe Teheranu szerzą chaos w całym regionie. Jedną z pierwszych ofiar tego starcia stał się właśnie Liban. Od kilkunastu lat zmaga się on z kryzysem ekonomiczno-politycznym. W razie przedłużającego się konfliktu będzie miał ograniczone możliwości pomocy swoim obywatelom, a sytuacja może przerodzić się w wielki kryzys humanitarny.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł