Pomyśleć, że minął już rok, od kiedy przeżywaliśmy kampanię prezydencką. Pouczający to był czas, oj pouczający. Przede wszystkim o tym, że kłamstwo nie popłaca. To dewiza tyleż banalna, co rzadko brana pod uwagę. A szkoda, bo trzymanie się prawdy jest trzymaniem się Boga. Tym samym każde kłamstwo jest działaniem na własną szkodę. Nie zawsze tak szybko i tak wyraźnie to wychodzi, jak w przypadku łgarstw o Karolu Nawrockim, ale prędzej czy później wychodzi – najpóźniej po śmierci. Wtedy okaże się, co straciliśmy, próbując zyskać coś kłamstwem. Bo zawsze coś się traci. Taki przykład: gdy prosi mnie ktoś o przysługę, a mi się nie chce pomóc, mam dwa uczciwe wyjścia – spełnić prośbę albo odmówić, podając prawdziwy powód. Jeśli stosuję wymówkę, bo nie chcę wyjść na lenia (którym jestem), wtedy zachowuję twarz przed ludźmi, ale tracę ją przed Bogiem. A to żałosne, bo ludzie i tak to wyczują, a ja zostaję bez dobra, które miało być konsekwencją prawdy.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








