Ale choć wielu wyrażało zaniepokojenie kierunkiem, w którym mogą teraz zmierzać Muniek Staszczyk i koledzy, trzeba powiedzieć, że „Orajt” brzmi całkiem przyzwoicie. Już od pierwszych dźwięków tytułowego utworu czujemy, że rockowy wigor nie opuścił muzyków. Choć gdy trzeba, T.Love potrafi też zagrać bardziej „popowo”, jak w nastrojowym „Mimo wszystko”, wyśpiewanym przez Muńka w duecie z Sarsą. W tekstach trochę mniej jest tym razem publicystyki, a najlepsze utwory na płycie to te najbardziej osobiste. Porusza zwłaszcza „Księżyc nad Rakowcem”, opowieść o tęsknocie za zmarłym ojcem, a może i depresji, podsumowana szczerym i terapeutycznym wyznaniem: „Muszę pozwolić sobie na płacz”. Bo chłopaki też płaczą.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








