Dzień gniewu

To my, Kościół, jesteśmy dziś Izraelem. Jeremiasz jest naszym prorokiem, do nas posłanym.

Gdyby tak spisać oficjalnie w Kościele indeks uczuć zakazanych, żeby nie powiedzieć – wypartych, to kto wie, czy jako pierwszy nie trafiłby nań gniew. Ten, który potrafił być nie tylko uzasadniony czy słuszny, ale bywał także święty. Pewien średniowieczny władca, słuchając opowieści misjonarza o zniewagach, jakie Chrystus znosił podczas drogi krzyżowej, miał zacząć krzyczeć: „że też nie mogłem tam być razem z moimi rycerzami!”. I kto wie, czy to on nie miał więcej racji niż my, którzy patrzymy na niego z politowaniem. Bo w końcu nadstawiać można tylko własny, drugi policzek. I to tylko pod warunkiem, że nie straciło się wcześniej twarzy.

W tradycyjnym kalendarzu liturgicznym Wielki Post kończy się dwa tygodnie przed Wielkanocą. Obecna niedziela otwiera już okres męki Pańskiej. I to dlatego, jako ostatnia pozostałość tamtego rytmu, od piątej niedzieli Wielkiego Postu zasłania się w kościołach krzyże. Wielki Post dzielił się kiedyś na trzy okresy: Przedpoście (trzy niedziele, odpowiednio 70, 60 i 50 dni przed Wielkanocą), podczas którego dusze i organizm miały się stopniowo przygotować do umartwień; właściwy Wielki Post – czas pokuty i łaski, trwający cztery tygodnie; i wreszcie ostatnie dwa tygodnie, gdy uwaga ma się już całkowicie skoncentrować na męce Chrystusa. I tak jak sam post jest tutaj bardziej zróżnicowany, dramaturgia budowana jest stopniowo, z uwzględnieniem różnych akcentów „czasu pokuty i nawrócenia”, tak też w samym okresie męki Pańskiej pobrzmiewa więcej niż jeden ton.

Smutek to za mało. Potrzeba gniewu. Dlatego prorokiem tego czasu, głosem sprzed wieków komentującym wydarzenia w Jerozolimie jest „prorok gniewu”, Jeremiasz.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jan Maciejewski Jan Maciejewski