09.03.2026 00:00 GOSC.PL
Kiedy Jezus przyszedł do Nazaretu, przemówił do ludu w synagodze:
«Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman».
Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwawszy się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić. On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się.
To było podczas pierwszego publicznego wystąpienia Jezusa, na samym początku Jego działalności. Wszystko działo się w Jego rodzinnym mieście, w którym spędził 30 lat ukrytego życia. Jezus doświadczył odtrącenia przez swoich. To była pierwsza próba pozbawienia Go życia. W ciągu całej działalności Jezusa, polegającej na głoszeniu Dobrej Nowiny, na rozmowach i spotkaniach z ludźmi, na czynieniu cudów i znaków, będzie narastała niechęć, a potem wrogość wobec Niego. Niemała część społeczeństwa nie chciała Go słuchać. Prawda, którą głosił, była dla wielu nie do zniesienia.
Dziś dzieje się podobnie. Prawda o tym, że Jezus jest jedynym Zbawicielem świata, prawda dotycząca życia moralnego, zawarta w dziesięciu przykazaniach Bożych jest dla wielu nie do zaakceptowania, wręcz nie do zniesienia. Ten, kto chce stanąć po stronie Jezusa i Jego nauki, musi się liczyć z agresją, hejtem czy odrzuceniem. To prawie pewne. Może tego doświadczyć ze strony znajomych na portalach społecznościowych, a nawet od najbliższych w rodzinie.
ks. Antoni Bartoszek Ewangelia z komentarzem