O spotkaniach z Wilhelmem Brasse, Henrykiem Mandelbaumem, Lidią Skibicką-Maksymowicz, która trafiła do obozu jako trzylatka, i Niusią Horowitz, ocalałą z listy Schindlera, wolałabym zamilczeć. Ryszard Kapuściński słusznie zanotował w „Lapidarium II” swoje refleksje o zawodzie dokumentalisty: „Identyfikacja jest fundamentalnym warunkiem mojej pracy. (…) Kiedy chcę być częścią świata, który opisuję, muszę się w nim zanurzyć i zapomnieć o innej rzeczywistości”. Zanurzając się w rzeczywistości obozu koncentracyjnego, nie można wrócić do teraźniejszości cało. Brasse i Mandelbauma zaliczyłam w poczet bohaterów książki „Moi ważni. Portrety prywatne”. Stali się dla mnie nauczycielami życia, bo poradzili sobie z niewyobrażalną traumą i posiadając okrutną wiedzę o marności ludzkiej natury, dotrwali do końca.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








