Historia niezwykłej wręcz popularności wiersza pod takim właśnie tytułem jest nieco paradoksalna, bo oderwana od jego rzeczywistej genezy. Do jego sławy przyczyniła się publikacja w prestiżowym piśmie „The New Yorker” tuż po zamachach na wieże World Trade Center z 11 września 2001 r. Zagajewski stał się odtąd „poetą 11 września”, choć jego wiersz powstał tak naprawdę pod koniec ubiegłego wieku. Bezpośrednią inspiracją do jego napisania była podróż, jaką autor odbył wraz z ojcem do ukraińskich miasteczek położonych na terenie Polski, opuszczonych po II wojnie światowej za sprawą przemieszczeń ludności. „Wrażenia te należały do najsilniejszych, jakie kiedykolwiek stały się moim udziałem. Znajdowały się tam owe puste miasteczka z dziczejącymi jabłoniami. Zauważyłem, że miasteczka te zostały wydane na pastwę pokrzyw; pokrzywy rosły wszędzie. Znajdowały się tam także owe zniszczone domy. To wszystko stało się w mej pamięci okaleczonym światem; te miasteczka; jednocześnie były one piękne. Panowało wówczas lato i piękna pogoda. Było to coś, na co zareagowałem, współzawodnictwo piękna i katastrofy” – opowiadał poeta po latach dziennikarzowi Matthew Kaminskiemu.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








