Nowy numer 3/2021 Archiwum

Bóg wysłał mi ostrzeżenie

O Boskim GPS-ie i szczerych pytaniach na poważnie z Zenonem Laskowikiem rozmawia Joanna Jureczko-Wilk.

Pan też sięgał po „doping”. Kiedy przemknęła ta myśl: „Sam sobie nie radzę”?

– Kiedy złapałem się na tym, że nie umiem odmówić częstującym mnie alkoholem fanom. Przeraziłem się myślą, że oto jest na mnie wyrok śmierci: „Z miłości utopiony w alkoholu”. Poczucie bezsilności wobec tej czarnej mocy skłoniło mnie do szukania pomocy u przyjaciół, którzy zaproponowali mi udział we wspólnocie.

I poszedł Pan na spotkanie Anonimowych Alkoholików i pewnie usłyszał: „To Paaaan….?!”.

– Nie. Nie usłyszałem. Raczej słyszałem to zdanie, kiedy ludzie widzieli mnie jako listonosza. Mało tego, było to wypowiadane z intencją: „Ale pan nisko upadł, pracując jako listonosz”.

Trudno było pokonać wstyd?

– Trudno, żeby wstydzić się choroby. Jestem szczęśliwy, że się o niej dowiedziałem w samą porę, bez wiary w uzdrowienie byłoby to niemożliwe, zwłaszcza gdy się pamięta o słowach zawartych w Piśmie Świętym: „Prawda Cię wyzwoli”.

Czy wiara w Boga pomogła Panu w zdrowieniu?

– Bóg, jakkolwiek go rozumiem w swoim sumieniu, jest obecny w moim życiu przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. Nie jest tylko moim Gościem niedzielnym, lecz powszednim. Jest to siła wyższa, która, gdy nawiązałem kontakt, nie opuszcza mnie. Nazywam ją Boskim GPS-em, który mnie prowadzi. Bez przemiany duchowej byłoby to naturalnie niemożliwe. Dodałbym, że tu nie chodzi o zdrowienie, tylko o życie. Krótko mówiąc, jestem wdzięczny Panu Bogu za tę informację, która nadeszła do mnie w samą porę, a która brzmiała: „Nie pij, bo alkohol cię zabije. Taka jest moja wola”.

W środowisku artystycznym wypada pochwalić się nową żoną, „bywać” na salonach i bankietach, a nie spieszyć na mityngi AA.

– Nie mam takich odczuć co do mojego środowiska. Funkcjonuję na pewnym etapie świadomości, która pozwala mi rozróżniać to, co jest dla mnie dobre, od tego, co takie nie jest.

Założył Pan kilka grup AA, wspiera innych w wyjściu z nałogu… Co pomaga podjąć decyzję o niepiciu, a potem wytrwać w niej?

– Nadal działam w AA, ponieważ robię to głównie dla siebie. Pomaganie innym ułatwia zwalczanie egocentryzmu, egoizmu i innych wad, jakie wyzwala alkoholizowanie się. Jeśli chodzi o decyzję, którą należy podjąć, aby zerwać z nałogiem, to najlepiej szczerze zapytać siebie: Czy chcesz żyć???!!!

Ile to już lat, odkąd Pan je sobie zadał?

– W tym roku minie 20 lat mojej abstynencji.

Myślał Pan kiedyś o zrobieniu programu „Serce w butelce”. O czym miałby on być i czy powstanie?

– O próbie wysłania sygnału do opinii społecznej, czym jest choroba alkoholowa. Próbie zburzenia stereotypów funkcjonujących w świadomości społecznej tej patologii. O państwowym cynizmie, ułatwiającym popadanie w ten nałóg. No i przede wszystkim o przekonywaniu, że taki czynny alkoholik to naprawdę jest dobry człowiek, tyle że śmiertelnie chory i który w żadnej mierze nie zasługuje na pogardę ze strony środowiska, w którym żyje. Byłbym bardzo szczęśliwy, jeśli zdołałbym się uwolnić od tego pomysłu w postaci zaprezentowania programu, ponieważ codziennie medytuję, jak ten problem pokazać od właściwej strony.

Nie bał się Pan powrotu do gwiazdorstwa, do branży, życia towarzyskiego, spotkań po występach? W tym środowisku pokus jest wiele.

– W moim odczuciu nie było powrotu do gwiazdorstwa, a raczej do twórczości kabaretowej. Przez słowo „gwiazda” rozumiem przekazywanie własnego światła, a nie odbitego. Dzisiaj dużo radości daje mi trzeźwe oglądanie tego świata i cieszę się, że dzielimy się tą radością w czasie naszych występów na terenie całego kraju.

Na pewno teraz czuję się pewniej. Pamiętam o tym, że wódka jest dla ludzi, ale i też o tym, że są ludzie nie dla wódki. Cieszyłbym się, gdyby w wolnym, niepodległym kraju było ich jak najwięcej. Na tym etapie świadomości z pewnością czuję się silniejszy.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama