Nowy numer 33/2018 Archiwum

Lepsze niż in vitro

O zaletach naprotechnologii i argumentach przeciw in vitro z dr. Philipem Boylem rozmawia Jarosław Dudała

Jest coś, co łączy Pana z lekarzami stosującymi in vitro?
– Łączy nas współczucie wobec niepłodnych par, podejście do nich na zasadzie: „my naprawdę chcemy wam pomóc”. Różni nas to, że my nie chcemy przekraczać pewnych granic. Nie chcemy rozwiązywać problemów pacjentów kosztem ich zdrowia. Z mojego doświadczenia wynika też, że in vitro często dzieli małżonków, a naprotechnologia ich jednoczy.

Dlaczego?
– In vitro jest dehumanizujące. Człowiek ma prawo, by być poczętym z miłości, a nie wyprodukowanym w laboratorium, klasyfikowanym i selekcjonowanym. Nasza filozofia jest radykalnie różna od filozofii in vitro. Ludzie, którzy przechodzą przez procedury związane z in vitro, czują, że to jest dehumanizujące, choć czasem nie potrafią tego wyrazić. To tak, jakby moje dziecko miało urodziny, a ja powiedziałbym mojej sekretarce: „Mam mnóstwo roboty. Idź na te urodziny, daj mu prezent i powiedz: – Happy birthday!”. Skoro nie można wysłać sekretarki na urodziny swego dziecka, to tym bardziej nie można delegować do prokreacji kogoś innego. Albo gdyby zaprosił pan żonę na kolację, to chciałby pan, żeby byli tam też wasi znajomi? Nie, bo tu chodzi o pana osobistą relację z żoną. Myślę, że takie spojrzenie powinno przekonać ludzi do sprzeciwu wobec in vitro, nawet gdyby nie oznaczało ono niszczenia ludzkiego życia.

Już słyszę głosy, że to typowo katolickie podejście do in vitro…
– Znam lekarkę, która podziela ten punkt widzenia, a jest buddystką. Piękno naprotechnologii polega na tym, że ona leczy całego człowieka. Ci, którzy przeszli program in vitro, dostrzegają to bardzo szybko i mówią: „Naprotechnologia jest dużo lepsza niż to, czego próbowaliśmy do tej pory.”

Co to jest naprotechnologia?
To metoda leczenia niepłodności i całościowej troski o zdrowie kobiety. Jej twórcą jest amerykański ginekolog i chirurg prof. Thomas W. Hilgers z Omaha. Jego metoda opiera się na bardzo dokładnej obserwacji cyklu kobiety (model Creightona) – dokładniejszej niż to jest w przypadku znanych dobrze metod naturalnego planowania rodziny. Do tego dochodzi nowoczesna diagnostyka, leczenie farmakologiczne, a także chirurgiczne, które wykorzystuje laparoskopię bliskiego kontaktu i metody, zapobiegające powstawaniu zrostów. Naprotechnologia nie jest kontrowersyjna moralnie. Nie stosuje się w niej zapłodnienia in vitro. W Polsce działa już kilka poradni naprotechnologicznych, m.in. w Lublinie i w Białymstoku. Człowiek ma prawo, by być poczętym z miłości, a nie wyprodukowanym w laboratorium, klasyfikowanym i selekcjonowanym.
« 1 2 3 4 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji