Nowy numer 47/2020 Archiwum

Służyłem Mu

O pamiętnym wieczorze 16 X 1978 roku, zamachu na życie Jana Pawła II i nowym filmie, nakręconym na podstawie książki „Świadectwo”, z metropolitą krakowskim kard. Stanisławem Dziwiszem rozmawia Andrzej Grajewski

Kard. Stanisław Dziwisz W 1966 r. został kapelanem metropolity krakowskiego kard. Karola Wojtyły, a po jego wyborze na Stolicę Piotrową osobistym sekretarzem Jana Pawła II. W 1998 r. Jan Paweł II mianował go biskupem, a w 2003 r. arcybiskupem. W 2005 r. Benedykt XVI mianował go metropolitą krakowskim, a w 2006 r. kardynałem.

Andrzej Grajewski: Włoski tytuł książki „Świadectwo” jest nieco inny – „Una vita con Karol”, czyli „Życie z Karolem”. Podkreśla znaczenie więzi z osobą Papieża. Czym dla Księdza Kardynała było życie obok Ojca Świętego?
kard. Stanisław Dziwisz: – Tytuł książki w wydaniu włoskim, ale także w wielu innych wydaniach, książka bowiem została przełożona na wiele języków świata, nie jest mój. Spierałem się o niego z wydawcą, ponieważ mój stosunek do Papieża był bardzo szczególny. Było to synowskie przywiązanie i miłość kapłana do swego biskupa. Nigdy poza te ramy nie wychodziłem. Nigdy się nie nazywałem i nie chcę się nazywać przyjacielem papieża. Tym bardziej nigdy nie używałem jego imienia w jakiejkolwiek sytuacji. Dlatego prosiłem polskiego wydawcę, aby dał książce inny tytuł, bardziej mi bliski i odpowiadający charakterowi książki – „Świadectwo”. Tamten tytuł, ze względu na wielki szacunek do Ojca Świętego, mi nie odpowiadał.

Trudno jednak zaprzeczyć, że Opatrzność sprawiła, że życie Księdza Kardynała wpisało się w życie Jana Pawła II.
– Tak, ale nie było to życie obok Papieża. To było coś innego. W jakiś sposób jego życie stało się moim życiem. Na tym polegała moja służba. Tak się to rozpoczęło jeszcze w Krakowie, a później rozwinęło w Watykanie, zwłaszcza w ostatnim okresie pontyfikatu. Zresztą nie tylko moje życie, ale i całego grona, które było złączone codziennym życiem z nim. Myślę przede wszystkim o siostrach, które pracowały w Pałacu Apostolskim. Całe nasze życie było wtedy podporządkowane działalności, programowi i sprawom Jana Pawła II.

Czy miał Ksiądz Kardynał już wtedy poczucie, że uczestniczy w tworzeniu historii?
– Tak wysoko nie mierzyłem. Chciałem tylko służyć Karolowi Wojtyle, arcybiskupowi, później kardynałowi, a wreszcie papieżowi. Nie myślałem nigdy o sobie, że zapisuję jakąś osobistą historię. Uczestniczyłem w jego życiu i starałem się mu pomagać i służyć. Oczywiście nie zastępując nikogo innego. Szanowałem zawsze kompetencje innych osób. Starałem się być w tym wszystkim jak najbardziej dyskretny.

W jakich okolicznościach kard. Wojtyła dowiedział się o śmierci Jana Pawła I?
– Podczas śniadania, w którym uczestniczyliśmy ja i kard. Franciszek Macharski, wówczas rektor seminarium. Przez małe drzwi z kuchni do refektarza wychylił się kierowca kardynała pan Józef Mucha i powiedział, że umarł papież. – Umarł, ale miesiąc temu – odpowiedział mu kardynał. A on mówi, że to chodzi o nowego papieża, a ułyszał to przed chwilą w informacjach radiowych. Wówczas kard. Wojtyła przerwał śniadanie i opuścił nas w milczeniu. Później długo zamyślony stał na piętrze, spoglądając przez okno.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się