Nowy numer 44/2020 Archiwum

Jasne kryteria

O niemieckich rozliczeniach z nazizmem i komunizmem z prof. Klausem Ziemerem, dyrektorem Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie, rozmawia Andrzej Grajewski

Prof. Klaus Ziemer - Pochodzi z Heidelbergu. Stu- diował historię i politologię na uczelniach w RFN i we Francji. Od 1998 r. jest dyrektorem Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie. Jest także profesorem politologii na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Autor wielu publikacji m.in. na temat stosunków polsko-niemieckich.

Andrzej Grajewski: Jak Niemcy radzą sobie z rozliczeniem komunistycznej dyktatury w byłej NRD?

Prof. Klaus Ziemer: – Myślę, że radzą sobie nieźle. To zasługa byłej opozycji enerdowskiej, która jeszcze w ostatnich miesiącach istnienia NRD doprowadziła do przyjęcia odpowiednich ustaleń przez demokratycznie wybraną Izbę Ludową i zapoczątkowała proces rozliczenia. Pastor Joachim Gauck, który był pierwszym szefem Urzędu do spraw Stasi w latach 80. był także członkiem opozycji. Jako młody człowiek interesował się problemem rozliczeń z nazizmem w obu państwach niemieckich. Zauważył, jak to było ułomne i jakie były tego negatywne konsekwencje. Jeśli mówimy o rozliczeniu z totalitarną przeszłością Niemców, to musimy pamiętać, że ono ma podwójny wymiar: dotyczy czasów dyktatury nazistowskiej oraz komunistycznej.

Rozliczenie z nazizmem trudno uznać za udane.
– Nikt nie lubił w Niemczech denazyfikacji z lat 40. i początku lat 50. Wszyscy wówczas w RFN czekali, czy nowy rząd w Bonn albo nowy parlament będą uchylać dekrety aliantów, czy będzie amnestia dla ludzi objętych ustawodawstwem aliantów za czas dyktatury nazistowskiej. To było dla większości społeczeństwa ważne kryterium tego, czy ten rząd faktycznie reprezentuje niemieckie interesy.

Nie było jednak żadnych ustaw, podważających na przykład prawomocność wyroków Trybunału Norymberskiego.
– To nie było możliwe. Zastosowano jednak różne amnestie, które umożliwiły ludziom poprzednio wykluczonym ponowne wejście np. do służby cywilnej. Zresztą nieomal w tym samym czasie weszły w życie takie ustawy amnestyjne zarówno w RFN, jak i w NRD.

Czy dotyczyło to abolicji dla sprawców zbrodni, czy miało wymiar polityczny i dotyczyło przynależności do partii nazistowskiej NSDAP?
– Głównie chodziło o amnestię dla byłych członków NSDAP, ograniczenia w możliwości pełnienia urzędów publicznych itp. Dopiero na początku lat 60. rozpoczęto prawdziwe rozliczenie z nazizmem w RFN. Przełomowy był zwłaszcza tzw. proces oświęcimski, czyli postawienie przed sądem kilkunastu zaledwie członków byłej załogi KL Auschwitz. Niezwykle ważną rolę odegrała w tym młodzież akademicka, która od roku 1968 w centrum publicznej debaty postawiła pytania o niemieckie winy z lat nazizmu.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się