Nowy numer 25/2018 Archiwum

Nikogo się nie boję

O ocaleniu z Pawiaka, machaniu nogą i ucieczce przed wilkami z aktorką Aliną Janowską rozmawiają Marcin Jakimowicz i Dominik Jabs

Jak tu nie wpaść w samozachwyt?
– A daj spokój! To normalna robota. I to bardzo ciężka.

Znajomy muzyk szedł ulicą i czekał na to, aż mu się ktoś ukłoni. A jeśli nikt go nie rozpoznał, miał depresję…
– Wyobrażam sobie (śmiech). Pamiętam, jak wracałam kiedyś z urzędu. Wlekłam się obładowana tobołami, papierami, a tu jakaś kobiecina woła: Pani Alino, pani jest moją wielbicielką! (śmiech). Aż ją uściskałam. Nie grozi mi samozachwyt. Znam zbyt dużo swoich wad.

Skąd ten dystans do samej siebie?
– Z wychowania. Boję się osądzać ludzi. Dziesięć razy pomyślę, a jeszcze nic nie powiem. Długo byłam pedagogiem. Uczyłam przede wszystkim tańca. Miałam ogromną frajdę. Pewnego dnia dostałam ogromny list, mnóstwo podpisów. Była to rocznica łódzkiej szkoły, w której uczyłam. Ludzie dziękowali mi za to, że ucząc ich rytmiki, spowodowałam, że inaczej patrzą na świat. Nie widzą tylko czubka własnego nosa. Ten zmysł pedagogiczny mam po tacie: był dyrektorem szkół rolniczych i leśnych. On zaraził mnie miłością do przyrody. Brał maleńką koniczynkę i pokazywał mi, jak jest skonstruowana. Genialnie o tym opowiadał. Przy pieczeniu kartofli każdy ziemniaczek był dokładnie analizowany. – Ooo, zobaczcie, co tu na ścianie spaceruje? To nie jest pluskwa, tylko boża krówka. Biedroneczka…

Nie dusi się Pani w Warszawie?
– Nie, przyzwyczaiłam się. Zostałam tu, bo znalazłam szkołę tańca. Ja jestem wychowana w duchu otwarcia na ludzi, pomocy w trudnych momentach. Byłam nawet radną na Żoliborzu. Cztery lata męki. Grzęzłam do drugiej w nocy w paragrafach, uchwałach, papierkach.

Nie boi się Pani młodych ludzi?
– Nie. Nikogo się nie boję. Tu jest świetna akustyka i ja dokładnie słyszę, co mówią pijaczkowie na drugiej stronie ulicy. Każde słowo. Ile razy mówili o mnie… Zawsze mam ochotę podejść do nich i ukłonić się: Dzień dobry. Myślę nieskromnie, że ja sporo robiłam dla Żoliborza. Bo ja nie przejdę spokojnie obok rzuconego na ziemię papierka. Chodzę i zbieram pety.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama