Nowy numer 24/2018 Archiwum

Nikogo się nie boję

O ocaleniu z Pawiaka, machaniu nogą i ucieczce przed wilkami z aktorką Aliną Janowską rozmawiają Marcin Jakimowicz i Dominik Jabs

Czy to nie był rodzaj pychy?
– Chyba nie. Wiedziałam, że muszę być wewnętrznie zwarta, mocna, bo się rozsypię. Potem pojęłam, że to jednak był grzech. Rozmawiałam o tym, z ks. Orzechowskim. Przesiedziałam z tymi kobietami sporo czasu. Którejś nocy wpadł komendant i zaczął wyczytywać listę więźniarek. Gdy dojeżdżało do „J” pomyślałam, że zaraz wyczyta mnie. A tu nic. Doszedł do końca. Kobiety z prawej strony przeszły na lewą. Kombinowałam, żeby tak stanąć, by im nie robić przykrości. Przesunęłam się na ich stronę. Chciałam być lojalna. Niemiec czyta drugi raz. I znów nic. Pada rozkaz: Alle raus ohne sachen – wychodzić bez rzeczy. One już wiedziały, co to znaczy. Rzuciły się na mnie z błaganiem: Niech pani powie o mnie mojemu mężowi, napisze gryps. Zostałam sama. Kobiety rozstrzelano. Ja ocalałam.

Płakała Pani z radości?
– Nie, nie było płaczu. Pomyślałam: jak różne są drogi Pana Boga? A może On chce mnie jeszcze do czegoś użyć?

Znów została Pani sama…
– Ale słuchajcie: to tak jest! Ja zawsze jestem sama. Jestem bardzo z ludźmi, ale nawet w powstaniu czułam, że jestem sama. W tych piwnicach, ruinach liczyłam tylko na siebie. Gdy słyszałam wiadomości z Londynu: „Trzymajcie się!”, wkurzały mnie te dobre rady z zagranicy. Pamiętam radiowy komunikat: „Wojska radzieckie zatrzymały się na linii Wisły w celu przegrupowania”. Popatrzyłam na kolegów i wiedzieliśmy jedno: jesteśmy sami.

Przebaczyła Pani Rosjanom to czekanie, aż się Warszawa wykrwawi.
– Tak. Wiesz, czemu? Bo mi Pan Bóg oszczędził najgorszego: katowania, bicia, śmierci najbliższych. Ja w rozmowie z Niemcami byłam… bezczelna.

Skąd taka odwaga? Ludzie mdleli przecież ze strachu.
– Bałam się, ale wiedziałam, że nie mogę tego okazać. Uśmiechałam się, wprowadzałam element normalnej rozmowy. Byli zaskoczeni. Mój szef na Pawiaku, Austriak, chyba mnie po prostu lubił.

A gdy odbierała Pani nagrody, które stoją na półkach, też czuła się Pani sama?
– I tak, i nie. Mój zawód – aktorstwo – sprawia, że proszę ludzi, by bili mi brawo. Wzruszam ich, rozśmieszam.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama