Nowy numer 3/2021 Archiwum

Szampański interes

Kino w Polsce stało się rozrywką luksusową, na którą stać nas, jak wynika z ubiegłorocznych statystyk, tylko raz w roku.

Do kina w ubiegłym roku chodziliśmy, mimo kryzysu, i tak częściej niż w latach poprzednich. W 2009 r. polskie kina odwiedziło 38 mln widzów, z czego ponad 8 mln obejrzało filmy polskie. Większość widzów wybierała multipleksy. Taka wyprawa sporo kosztuje, szczególnie jeżeli w weekend, bo wtedy najczęściej dysponujemy wolnym czasem, wybierzemy się do kina całą czteroosobową rodziną. Za same bilety zapłacimy około 80 zł. Trudno też odmówić towarzyszącym nam pociechom zakupu jakiegoś napoju czy słodyczy. Łączny koszt takiej wyprawy to już znaczny wydatek na kieszeń przeciętnie zarabiającego Polaka. Cena pojedynczego biletu też stanowi relatywnie spory wydatek (patrz tabela).

Tanie-drogie bilety
Właściciele działających w Polsce sieci multipleksów nieustannie podkreślają, że i tak ceny biletów w Polsce kształtują się poniżej średniej europejskiej, która wynosi nieco powyżej 6 euro. Czyli są tanie, więc muszą drożeć. I drożeją. W wielu kinach Europy Zachodniej można obejrzeć film za cenę porównywalną z obowiązującymi w Polsce. Biorąc pod uwagę fakt, że na przykład we Francji czy Wielkiej Brytanii przeciętne wynagrodzenie jest około cztery razy wyższe, dochodzimy do wniosku, że bilet do kina w Polsce jest bardzo drogi. Polacy, jak wynika z ubiegłorocznych statystyk, chodzą do kina tylko raz w roku. Francuzi, Anglicy czy Hiszpanie trzy razy częściej. Prawdą jest, że produkcja filmów kosztuje sporo. Niewiele polskich filmów cieszy się większym zainteresowaniem widzów. Największe wpływy multipleksom zapewniają filmy zagraniczne, które w ubiegłym, rekordowym roku obejrzało prawie 30 mln widzów. Dystrybutor, którym jest najczęściej firma będąca odgałęzieniem międzynarodowej korporacji czy związana z nią polska spółka, ponosi koszty kopii i promocji filmu. Kino oddaje dystrybutorowi połowę wpływów, przynajmniej w pierwszym, najbardziej zyskownym okresie eksploatacji danego tytułu. Później, zależnie od umowy, procentowy udział kina rośnie.

Dwa w jednym
Znakomitym interesem dla właściciela sieci kinowych jest stworzenie spółki, która zajmuje się dystrybucją filmów, czego przykładem jest izraelska spółka Cinema City International, największy w Europie Środkowowschodniej oraz w Izraelu operator kin wielosalowych. Najwięcej przychodów Cinema City, bo ponad 50 proc., pochodzi z Polski. Cinema City dzięki umowie z IMAX posiada też wyłączną licencję na prowadzenie kin trójwymiarowych w Polsce. A wpływy w kinach IMAX, po sukcesie „Avatara”, od tego roku wzrosły znacząco. W 2003 r. Cinema City utworzyła spółkę Forum Film Poland, dystrybuującą filmy studia Walt Disney i innych znanych producentów amerykańskich. Sprawia to, że generuje wpływy zarówno z dystrybucji filmów, jak i działalności multipleksów. Rynek kinowy w Polsce podzieliły między siebie trzy sieci operatorów multipleksów: Multikino, Helios i Cinema City. Wchłonęły inne działające w tej sferze podmioty. Multikino należące do Grupy ITI, drugi co do wielkości właściciel multipleksów w Polsce, przejął sieć Silver Screen. Najmniejszym graczem na kinowym rynku jest Helios, którego pakiet kontrolny przejęła niedawno Agora.

Coca-cola jak szampan
Bilety nie są jedynym źródłem dochodów multipleksów. Wpływy zapewniają działające w nich bufety, sprzedające słodycze i napoje w cenach iście astronomicznych. No i reklamy, które stały się udręką każdego oczekującego na seans widza, nie zawsze dostosowane do wieku widowni. Jak się okazuje, wszystkie te źródła przychodów nie wystarczają, by ceny biletów kinowych w Polsce mieściły się w granicach przyzwoitości. Chociaż żadna z sieci nie może objąć 50 proc. rynku, bo wtedy do akcji wkroczyłby Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, trudno mówić o konkurencji w tej branży. Dowodem bliźniaczo podobne ceny biletów. A interes kwitnie i każdy z operatorów zapowiada intensywną rozbudowę swojej sieci kin. Wydaje się, że drenaż kieszeni widza jest jedynym wyznacznikiem działalności w tej branży.

Przykładowe ceny biletów we Francji i Wielkiej Brytanii
Sieć UGC Ciné cité (Strasburg)

Bilet normalny: 10,10 euro, seanse 3D są droższe o 3 euro
Bilety ulgowe:
* studenci i uczniowie do 18 lat – 6,70 euro,
* karta „UGC Illimite” za 19,80 euro upoważnia do obejrzenia wszystkich filmów w danym miesiącu,
* karta „UGC Illimite” za 35 euro upoważnia do obejrzenia wszystkich filmów w danym miesiącu wraz z osobą towarzyszącą.
Kartę UGC należy wykupić na minimum 12 miesięcy, co kosztuje 30 euro
(1 euro to ok. 4,2 PLN)

Londyn
Multiplex 10-salowy poza samym centrum – cena biletu od 7 do 8 funtów,
taki sam w samym centrum miasta – 10 funtów
kino studyjne – 8 funtów
małe kameralne kino z ekskluzywnymi miękkimi fotelami, gdzie można zamówić napoje i przekąski – 12 funtów (1 funt to ok. 5,1 PLN)

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także