Nowy numer 43/2020 Archiwum

Skok na Jasną Górę

Sztuka opowiada niezwykłą historię uwolnienia aresztowanej przez władze PRL peregrynującej po Polsce kopii cudownego obrazu MB Częstochowskiej.

Po sześciu latach obraz pojawił się publicznie 18 czerwca 1972 r. Wraz ze wspólnikami uwolnił go z klasztoru na Jasnej Górze ks. Józef Wójcik. Właśnie trwają zdjęcia do spektaklu przedstawiającego tę historię. Przedstawienie według własnego scenariusza reżyseruje Paweł Woldan.

Sutanna od Barcisia
Zdjęcia kręcone są m.in. w Radomiu, w miejscu, gdzie rozgrywały się wydarzenia. Miejscem akcji jest plebania parafii Opieki NMP, gdzie mieszkał wtedy bohater spektaklu. Obserwujemy realizowanie scen we wnętrzach i na podwórzu plebanii. Ekipa przygotowuje sprzęt, większość aktorów już przebrała się w kostiumy. Za garderobę służą pomieszczenia plebanii, a kostiumy to przede wszystkim kapłańskie sutanny. Mariana Opanię, który występuje w roli ówczesnego proboszcza parafii – ks. Wojciecha Staromłyńskiego, spotykamy jeszcze „po cywilu”. – To mój pierwszy dzień zdjęciowy na planie. Kostium, czyli sutanna na mnie nie „leżała”. Czekam na nią – tłumaczy. – Moim przekleństwem jest traktowanie mnie jako osoby dość mikrej postury. I zwykle kostiumolożki proponują mi kostium szyty na Artura Barcisia. Trochę jednak różnię się od niego – śmieje się aktor. Marian Opania w roli księdza występuje po raz pierwszy. – To mój debiut w roli duchownego. Nie jest to postać wiodąca. Raczej, jeżeli można tak to nazwać, służebna. Gram prawdziwego człowieka, ale przygotowanie do roli wygląda tak jak do każdej innej – mówi. Z nieba leje się żar. Rozpoczynają się zdjęcia, każda scena wymaga kilkakrotnych dubli.

Historia niekombatancka
W przerwie, kiedy ekipa przygotowuje się do następnej sceny, prosimy o chwilę rozmowy Pawła Woldana. – Scenariusz oparłem na historii ks. Józefa Wójcika, który w 1972 r. wykradł obraz aresztowany przez komunistów. Paulinom zagrożono zamknięciem dwóch klasztorów, jeśli wydadzą kopie nawiedzenia. Dziesięć lat temu robiłem film dokumentalny o ks. Wójciku, który lata 60. przesiedział w więzieniach. Zaraz po święceniach upomniał się o krzyże zdejmowane z klas szkolnych – mówi reżyser. Swoje ostatnie przedstawienie w Teatrze Telewizji Woldan zrealizował w 1995 r. W 2005 r. wyreżyserował spektakl „Góra Góry” do scenariusza Piotra Wojciechowskiego i Marka Millera. – Miał dobrą oglądalność i kiedy zaproponowano mi kolejną realizację, pomyślałem, że powinna to być historia ks. Wójcika. Myślę, że zapomnieliśmy o takich prostych cnotach jak od-waga, honor, a nawet fantazja. Sam kard. Wojtyła zwrócił się po „akcji” do ks. Wójcika: „Drogi księże Józefie, odważnym fantazja sprzyja”. A poza tym jest to historia prawie sowizdrzalska, niekombatancka, niepatetyczna, a jednocześnie sensacyjna. Ks. Wójcik nie robił tego dla bohaterstwa. Całe jego kapłańskie życie jest zawierzeniem Matce Bożej. Był rekordzistą pod względem otrzymanych wyroków i pobytów w więzieniu za obronę jedności Kościoła. Dlatego Prymas witał go często słowami „Witaj księże Józefie, umiłowany przez władzę ludową”.

Czarna limuzyna prymasa
Olgierd Łukaszewicz w roli prymasa Wyszyńskiego występuje już po raz kolejny. Wcześniej zagrał go w filmie „Pokuszenie”. – Postać prymasa w „Złodzieju w sutannie” nie stoi w centrum opowieści – mówi. – Trzeba po prostu przywołać pamięć, jaką w tych wydarzeniach odegrał. Osobiście widzę jego postać w kategoriach świętości i w związku z tym odpycham od siebie świadomość, że gram kogoś takiego. To by mnie paraliżowało. Gram tę postać tak jak zapamiętałem ją z wystąpień publicznych. Reżyser opowiadał, że ksiądz prymas często się uśmiechał. Ale przedstawiona w sztuce sytuacja nie daje takich szans. Widzę w nim tu pryncypialnego księcia Kościoła. W wydarzeniach związanych z uwolnieniem obrazu była pewna gra ze strony prymasa. Nie mógł zdradzić ani przez telefon, ani w rozmowie, że obraz jest we właściwych rękach, że nie dzieje się z nim nic złego. Jest to przedstawione dosyć sensacyjnie. Na placu przed plebanią rozpoczynają się zdjęcia wyprowadzenia obrazu. Niosą go m.in. Olgierd Łukaszewicz i Andrzej Chyra, który występuje w roli kard. Wojtyły. Przez wąskie przejście z ulicy z trudem wtacza się czarna limuzyna wioząca prymasa Wyszyńskiego. Realizowane będą sceny powitania prymasa. Wokół samochodu gromadzą się prawie wszyscy aktorzy grający ważne postaci dramatu z Arturem Żmijewskim na czele. Jeden z najpopularniejszych polskich aktorów telewizyjnych i filmowych odtwarza postać tytułowego bohatera. Późnym popołudniem na planie zjawia się, witany serdecznie przez całą ekipę, prawdziwy „złodziej w sutannie”, czyli ks. Józef Wójcik. I on zagrał w spektaklu epizod, spowiadając w konfesjonale prześladującego go kiedyś esbeka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także