Nowy numer 33/2018 Archiwum

Rana i piękno

Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie, Dwie tylko: p o e z j a i d o b r o ć...i więcej nic... C. K. Norwid

W modlitwie brewiarzowej z okresu Wielkiego Postu porusza mnie paradoks, który znajduje się w nieszporach z poniedziałku czwartego tygodnia. Znajdujemy tam dwie antyfony – jedną na czas Wielkiego Postu, drugą na okres Wielkiego Tygodnia – które są wprowadzeniem do Psalmu 45. Każda z nich daje nam jednak zupełnie odmienny klucz interpretacyjny do tego psalmu.

Czy Chrystus był piękny?
W okresie Wielkiego Postu psalm ów rozpoczyna i kończy ta sama antyfona, która używana jest w ciągu całego roku liturgicznego; jest to trzeci wers z psalmu, który brzmi: „Tyś najpiękniejszy z synów ludzkich, wdzięk rozlał się na twoich wargach”. Kościół w Chrystusie widzi najpiękniejszego z ludzi; wdzięk, który rozlewa się na Jego wargach, wskazuje na wewnętrzne piękno Jego słów, na blask Jego przesłania.

Przedmiotem zachwytu nie jest zatem tylko zewnętrzne piękno postaci Odkupiciela: w Jezusie rozbłyska raczej piękno prawdy, piękno samego Boga, które nas porywa, zadając nam niejako ranę miłości, budząc w nas święty eros popychający nas wraz z oblubienicą-Kościołem ku miłości, która nas wzywa. Ale w poniedziałek Wielkiego Tygodnia Kościół zmienia antyfonę; tym razem wprowadzeniem do Psalmu 45. jest wers z Księgi Izajasza: „Nie miał on wdzięku ani też blasku, aby chciano na niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał” (Iz 53,2).

Jak to mamy rozumieć? „Najpiękniejszy z ludzi” staje się odpychający tak, że nie chcemy na Niego patrzeć; Piłat stawia Go przed tłumem ze słowami: Ecce homo, chcąc w ten sposób wzbudzić litość nad Tym, który został pobity i umęczony, nad człowiekiem, w którym nie zostało nic z zewnętrznego piękna. Św. Augustyn, który w młodości napisał książkę o pięknie, wielki miłośnik piękna w słowie, w muzyce, w obrazie, silnie odczuwał ten paradoks i widział, że grecka filozofia piękna została w tym miejscu nie tyle odrzucona, co dramatycznie zakwestionowana: trzeba było na nowo zapytać o to, czym jest piękno, trzeba go było doświadczyć w inny sposób.

Czy Chrystus był piękny, czy nie? Za tym pytaniem kryje się jednak bardziej radykalna kwestia: czy prawdziwe jest piękno, czy też może to raczej brzydota prowadzi nas do właściwego postrzegania rzeczywistości? Kto wierzy w Boga, który właśnie w zniekształconej postaci Ukrzyżowanego objawił siebie jako miłość „do końca” (por. J 13,1), ten wie, że piękno jest prawdą, a prawda – pięknem; cierpienie Chrystusa poucza go jednak również o tym, że piękno prawdy obejmuje okaleczenie, ból, a nawet mroczną tajemnicę śmierci, i że piękno to można odnaleźć tylko przez przyjęcie bólu, a nie niezależnie od niego.

Piękno wyrywa człowieka z wygody codziennego życia – sprawia, że człowiek zaczyna cierpieć. Człowieka trafia strzała tęsknoty, rani go, ale jednocześnie uskrzydla, pociąga w górę.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji