Nowy numer 3/2021 Archiwum

Życie z podniesioną głową

Zapalają się światła. Na twarzach widzów łzy, w sali panuje cisza. Historia księdza Pino Puglisi, zamordowanego w Palermo przez mafię, wzruszyła wszystkich.

W maju 1993 roku w Agrigento na Sycylii Jan Pa-weł II podczas homilii zwraca się do mafii, krzycząc: „Nawróćcie się! Przyjdzie bowiem dzień, kiedy staniecie przed sądem Bożym”. Ale członkowie mafii nie słuchają Papieża, są bowiem przekonani o swojej pobożności, ponieważ przechowują w portfelach obrazek Matki Bożej albo świętej Rozalii (patronki Palermo), noszą na piersiach wielkie krzyże ze złota i organizują święta patronalne.
„Był już najwyższy czas” – wykrzyknął ksiądz Puglisi po kazaniu Papieża. Bo oprócz państwa, także Kościół był bierny, nieobecny.
Ksiądz został sam
– Samotność księdza Puglisi jest jedną z rzeczy, która najbardziej dotyka – mówi Luca Zingaretti. – On wiedział dobrze, jakie ryzyko bierze na siebie, a jednak chciał wypić ten kielich aż do dna. Tylko w przededniu śmierci, trochę jak Jezus w ogrodzie oliwnym, przeżywał moment słabości: „Panie, nie pozostawiaj mnie samego”. Ale ta chwila czyni go bardziej prawdziwym i ludzkim.
Jak powiedział kiedyś walczący z mafią sędzia Giovanni Falcone: „Umiera się, ponieważ jest się osamotnionym albo pozbawionym pomocy”. Ksiądz Pino był ofiarą tej nieubłaganej logiki. Jest niestety prawdą to, co mówi w filmie jeden z członków mafii: „W Brancaccio tymi, którzy dają wam jeść, jesteśmy my. I kto jest przeciwko nam, jest sam.”
Mafia zabija księdza Pino, kiedy jest już pewna, że został sam. Staje się to w chwili, kiedy jego pomysły nabierają realnych kształtów. Powstają centrum socjalne „Ojcze nasz”, dla dzieci i młodzieży, dla rodzin i najbardziej potrzebujących w dzielnicy, boisko piłkarskie, ogród. Ponieważ Brancaccio jest jedyną dzielnicą Palermo, w której nie ma szkoły średniej, ojciec Pino zaczyna walczyć, by powstała.
Praca księdza wywołuje niepokój gangsterów. Jeśli proboszcz przyciąga do siebie dzieci i młodzież, gdzie znaleźć potem ręce, które roznosić będą narkotyki?
Ksiądz zaczyna cieszyć się autorytetem. Wie, że sam nie zmieni Brancaccio, ale wiara każe mu pozostawiać ślady, nakazuje dawać świadectwo. I on, jak zawsze z uśmiechem na ustach, czyni to. Organizuje antymafijny nocny przemarsz z pochodniami pod domami szefów Cosa Nostra, potem kongres o Kościele i mafii. Wie, jak ważne dla członków mafii są pierwszokomunijne uroczystości w restauracjach nad morzem, więc Pierwszą Komunię przenosi na okres zimowy. Nie zgadza się, by chrzestnymi zostawały osoby związane z klanem. Jest uparty i łagodny, ciągle w ruchu, niezmordowany. Ponawiają się groźby, ale nikt nie myśli, by dać ojcu ochronę. Bandyci ciągle niszczą boisko, podpalają salę gimnastyczną, w której zbierały się dzieci, i dom zamieszkiwany przez współpracowników proboszcza. W maju wysadzają w powietrze furgonetkę przedsiębiorstwa odnawiającego kościół. Pino Puglisi z ambony mówi pełnym głosem, że „członkowie mafii nie są ludźmi, bo kto używa przemocy, nie jest człowiekiem, lecz bestią!”. Ale zaraz dodaje: „drzwi kościoła są otwarte dla wszystkich”. Mógłby zatrzymać się u podnóża Golgoty, ale jakaś nieubłagana siła pcha go, by wspinał się na szczyt wzgórza.

Dręczył nas kazaniami
„Panie sędzio, ten ksiądz zabierał dzieci z ulicy, dręczył nas swoimi kazaniami, mówił, że trzeba zniszczyć mafię, naprzykrzał się (rompeva le scatole)”. W taki sposób jeden z oskarżonych wyjaśniał motyw zabójstwa księdza Puglisi. 15 września młodzi mordercy przed zabójstwem nazywają księdza parrino, to znaczy „ojciec” w dialekcie sycylijskim. Świadomie lub nie, zabijają ojca. A kto zabija ojca, zabija własną nadzieję.

I jeśli zaraz potem ze strachu jedni zamykają okiennice, a drudzy przechodzą obok ciała, jakby go nie było, to w dniu pogrzebu dzieci przybiegają, by przystroić trumnę własnymi zabawkami. Smutne?
Bardziej smutna jest jednak świadomość, że po 12 latach w Brancaccio nic się nie zmieniło. Ksiądz Antonio Garau, pracujący dzisiaj w tej dzielnicy, mówi, że mentalność ludzi jest wciąż taka sama, a bezprawie nadal się panoszy. Młodzież jest opuszczona jak wcześniej.A o prawie wciąż decyduje mafia. Główny prokurator Palermo Pietro Grasso dodaje, że centrum „Ojcze nasz”, które otworzył ksiądz Puglisi, już nie działa, a boisko piłkarskie, ilekroć się je naprawi, natychmiast ktoś dewastuje.
Czy to oznacza, że ofiara księdza Puglisi była daremna, że jego życie to przegrana? Przeciwnie – podkreśla reżyser filmu Roberto Faenza: – Jezus także zginął. Ale przecież nigdy nie został zwyciężony. W taki sam sposób pokora księdza Puglisi pokonała przemoc tych, którzy go zabili. Jego marzenia, ideały, on sam, wciąż żyją. I dzisiaj pamiętamy o Nim. O jego mordercach natomiast nie.

Miejmy nadzieję, że polscy dystrybutorzy kupią na nasze ekrany film„W świetle słońca”, który zdobyłwe Włoszech przychylne recenzje.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama