Nowy numer 37/2021 Archiwum

Mandat dla proboszcza

Parafianie chcą go widzieć nie tylko przy ołtarzu. Namówili go do kandydowania i wybrali na radnego. Jednak o. Tadeusz Burzyca mandatu radnego nie przyjął. Chociaż chciał.

Nakłonił, ale nie przekonał
Prowincjał porozmawiał z proboszczem z Długoboru. Jak relacjonuje o. Burzyca, rozmowa przebiegała w rodzinnej atmosferze przy herbacie malinowej, a o żadnych potencjalnych konsekwencjach mowy nie było.
Prowincjał nakłonił o. Tadeusza do rezygnacji z funkcji radnego. Nakłonił, ale nie przekonał. O. Burzyca powołuje się nie tylko na zaufanie, jakim obdarzyli go parafianie i zawód, jaki im sprawia, wycofując się po wyborze. Przywołuje również przykład polskiego księdza, który w połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku przez cztery lata był radnym. Zdaniem o. Burzycy, prawo kanoniczne można w tej kwestii różnie interpretować i zwraca uwagę, że przepis, na który w pierwszym rzędzie powołuje się kuria (kan. 285 par. 3) mówi wyraźnie, iż „duchownym zabrania się przyjmowania publicznych urzędów, z którymi łączy się udział w wykonywaniu władzy świeckiej”. – Funkcja radnego nie jest urzędem – podkreśla werbista. To prawda, akty prawne mówią o funkcji radnego, nie o urzędzie. Urzędami są takie funkcje, jak wojewoda, starosta, burmistrz, sołtys. Łączą się one z władzą wykonawczą.

Według ks. prał. Michonia do sprawy o. Burzycy odnosi się również kanon 289, który mówi, że „duchowni powinni korzystać ze zwolnień od wykonywania zadań i publicznych obowiązków cywilnych, obcych stanowi duchownemu, przyznanych na ich korzyść przez ustawy, umowy lub zwyczaje”. Inaczej mówiąc, co prawda prawo państwowe nie zabrania duchownym pełnienia funkcji radnego, jednak o. Tadeusz Burzyca powinien odmówić kandydowania.

Uwaga na słowa
Ks. dr Marek Górka z Sądu Metropolitalnego w Katowicach pytany, czy ksiądz może być radnym, nie ma wątpliwości, że nie. Mówi o dwóch sprawach. Po pierwsze powołuje się na wzajemną autonomię Kościoła i państwa, o której mówi Konkordat między Stolicą Apostolską i Rzecząpospolitą Polską. Zdaniem ks. Górki, mimo deklaracji o. Tadeusza, że nie zamierza mieszać religii i polityki, zachowanie tej autonomii w przypadku pełnienia przez niego mandatu radnego byłoby niezwykle trudne. Po drugie, ks. Górka uważa, że nieporozumienie wynikło z nieprecyzyjnego tłumaczenia Kodeksu Prawa Kanonicznego na język polski. Użyty w oryginalnym tekście łacińskim termin „officia publica” ma znaczenie znacznie szersze niż tylko urząd publiczny. Oznacza wszelkie „obowiązki publiczne”, a funkcję radnego z pewnością do nich zaliczyć należy.

Wierni z parafii św. Jana Ewangelisty w Długoborze są zawiedzeni. Murem stoją za swoim proboszczem. A on nie ukrywa, że jest dla niego ważne, iż proboszcz oprócz autorytetu osoby duchownej może zdobyć także autorytet jako człowiek, jako obywatel. I deklaruje, że nadal chętnie będzie się włączał w inicjatywy lokalne dla dobra całej gminy Płoskinia. Chce służyć radą i pomocą ludziom, pośród których żyje i dla których pracuje nie tylko jako duszpasterz. Jego pomoc z pewnością gminie się przyda. O. Burzyca skończył podyplomowe studia w dziedzinie zarządzania funduszami unijnymi. Ks. prał. Michoń z warmińskiej kurii nie ma nic przeciwko działalności o. Burzycy. – Można to samo robić, nie będąc radnym – mówi. – Można służyć społeczeństwu, a nie blokować radnym miejsc. Róbmy coś dobrego bez uciekania się do pierwszych stron medialnych. W ciszy dużo się dobra robi.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama