Nowy numer 2/2021 Archiwum

Fortepian i górskie wędrówki

Benedykt XVI spędza wakacje w Dolinie Aosty. Nikogo to specjalnie nie dziwi. Gdyby tam nie pojechał, dziennikarze najprawdopodobniej zaczęliby dociekać, dlaczego zrezygnował z urlopu w górach. Jednak nie zawsze wakacyjny wypoczynek papieży w Alpach był czymś oczywistym.

Przeglądając autobiografię Josepha Ratzingera, trudno w niej znaleźć jakąkolwiek wzmiankę o tym, jak przyszły papież odpoczywał. W dzieciństwie zachwycał się przedstawieniami teatru kukiełkowego, którego spektakle – jak pisze – uskrzydlały jego fantazję. Dzięki starszemu bratu słuchał koncertów Beethovena i Mozarta. Kiedy poszedł do gimnazjum, każdą wolną chwilę spędzał na zgłębianiu greckich i łacińskich klasyków. Odkrył literaturę i sam gorliwie zaczął tworzyć. W przeciwieństwie do Lolka, który stał na bramce, mały Joseph w swej autobiografii szczerze wyznaje, że w latach szkolnych największym obciążeniem były dla niego „dwie godziny sportu na dużym boisku. Sportowo zupełnie nie jestem uzdolniony, było to dla mnie prawdziwą męką”.

Zagłębiając się w życiorys Benedykta XVI, trudno oprzeć się wrażeniu, że odpoczywa, pracując. Wakacje przed święceniami kapłańskimi poświęcił na pisanie pracy konkursowej o św. Augustynie. Pomiędzy jedną a drugą sesją Soboru Watykańskiego II napisał słynne dzieło „Wprowadzenie do chrześcijaństwa”. Podczas tegorocznych wakacji pisze nową książkę, mówi się nawet, że może to być programowa encyklika pontyfikatu.

Przyjaciele opowiadają jednak, że Benedykt XVI bardzo lubi spacerować i chyba w ten sposób najlepiej odpoczywa. Przez lata pieszo chodził do pracy. W miarę wolnego czasu dawał się też wyciągać znajomym na pikniki do rzymskich parków.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama